Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

***Artykuł sponsorowany***

Od niejednego lekarza, czy też psychologa możemy usłyszeć, że kontakt z ekranem przez dłuższy czas zawsze wpływa negatywnie na zdrowie dzieci. Z drugiej strony trudno jest ograniczyć dostęp do telewizji albo internetu poprzez telewizory, telefony albo tablety, czy też komputery osobiste. Dzieci już od najmłodszych lat mają kontakt z treściami w ten sposób przekazywanymi. O ile oczywiście dorośli wiedzą, że seriale albo gry, czy też gra ruletka online w zwiększonej dawce mogą negatywnie oddziaływać na nasz układ neurologiczny, to maluchy raczej nie zwracają na to uwagi. Pojawiają się jednak też głosy wśród neurobiologów stawiające diagnozę, nie tak znowu pesymistyczną w badaniu tego zjawiska. Czy więc rzeczywiście permanentny dostęp do sieci, z którego po prostu nie możemy się już „wymiksować”, jest aż tak bardzo destrukcyjny dla młodych mózgów?

Kluczowe są połączenia w mózgu

Naturalnie udowodniono, że dziecko, które ma zbyt duży dostęp do treści przekazywanych przez telewizję albo internet jest narażone na to, że mózg i psychika nie będą się rozwijać w prawidłowy sposób. Stawia tu jednak trochę inną tezę znany pisarz oraz neurobiolog z Uniwersytetu Stanforda David Eagelman. Przede wszystkim zwraca uwagę na to, że kluczowym aspektem rozwoju człowieka jest powstawanie połączeń w mózgu na podstawie przeszłych doświadczeń.

Wszechobecność ekranów musi, więc tutaj wywoływać pewne konsekwencje, ale czy rzeczywiście, a jeśli tak, to jak bardzo mózgi współczesnych dzieci różnią się od mózgów poprzednich pokoleń? Kluczową kwestią, na którą trzeba tu zwrócić uwagę, jest fakt, że w zasadzie neurobiolodzy do tej pory nie zbadali tej kwestii. Nie dokonano, więc w rzeczywistości tego rodzaju porównania. A przecież tak samo jak w przypadku innych badań, powinno ono być przeprowadzone, abyśmy zauważyli, czym różnią się mózgi epoki analogowej od tych cyfrowych.

Brak grupy porównawczej

Aby udowodnić jakąś tezę zawsze, trzeba przeprowadzić doświadczenie. Tak właśnie działa nauka i dotyczy to również innowacyjnych technologii, a przynajmniej w teorii. Z jakiego więc powodu nie zostały przeprowadzone takie badania? Właściwie jest on prosty. Otóż naukowcom brak grup porównawczych, do których można by się odnosić. Jeżeli przeanalizujemy trochę dokładniej tę kwestię, to rzeczywiście karkołomnym zadaniem będzie znalezienie grupy osiemnastolatków, którzy wychowywali się bez dostępu do internetu. Byłaby to zapewne możliwe w społecznościach zamkniętych na dobrodziejstwa cywilizacji takich, chociażby jak różne grupy religijne. Z drugiej jednak strony społeczności takie bardzo różnią się przecież od reszty społeczeństwa kulturowo religijnie albo edukacyjnie. Sprawa, więc jak widać, bardziej się komplikuje. Musiała to być grupa nieróżniąca się od reszty społeczeństwa pod żadnym względem wyłączając tylko dostęp do internetu. A to przecież jest niemożliwe.

Poprzednia generacja nie rozwiąże problemu?

Pojawiały się też pomysły, że do millenialsów można by porównać przedstawicieli generacji poprzedniej, czyli ich rodziców. Tu jednak też występuje problem, bo chodzi na przykład o różnice, które odnoszą się do poziomu zanieczyszczeń, rzeczywistości politycznej albo nawet żywienia. Do tego dochodzą jeszcze innowacje kulturowe.
Internet rozwija mózg?

Śmiałą i optymistyczną tezę stawia właśnie wspomniany David Eagleman. Jego zdaniem internet może mieć właśnie zbawienny wpływ ma mózgi młodych osób. W końcu, jeżeli połączenia między neuronami i rozwój intelektualny muszą mieć bazę w przyswajaniu informacji na przykład poprzez czytanie książek, to oczywistym wnioskiem wydaje się, że internet może się do takiego postępu umysłowego przyczynić w dużej mierze. To właśnie przecież globalna sieć jest zjawiskiem, które stało się pewnym takim uniwersalnym zamiennikiem największej w dziejach biblioteki. Rzeczywiście może być w tym wiele prawdy, ale chyba warto też brać pod uwagę to, że informacje te powinny być bardzo szczegółowo filtrowane.

Tagged Under