Konwenty Południowe - Relacja: Whomanikon - Krótko i na temat - Adon

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

W dniu 12 marca 2016 roku Krakowskie Smoki oraz ekipa Gallifrey.pl stworzyły wydarzenie niepowtarzalne w skali naszego kraju, czyli pierwszy konwent poświęcony szalonemu, podróżującemu w czasie Doktorowi Who.

Całość imprezy odbyła się w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przy ulicy Rajskiej 12 w Krakowie (o ile Rajska 12 to Biblioteka, to wejście do Arteteki znajduje się na ulicy Szujskiego, więc dla ludzi spoza miasta mogła być to lekka niedogodność, jednakże mapka sprawdzała się bardzo dobrze, jak i ewentualny telefon do przyjaciela). Impreza trwała od godziny 11:00 do 19:00. Na miejsce wraz ze współpracownikami dotarłem około godziny 10:30, aby na spokojnie się zakredytować. W tym miejscu zaznaczę, że nie było żadnych zgrzytów na akredytacji. Wraz z kompanem udało nam się rozstawić sprawnie stoisko.

O godzinie 12:00 udało mi się wyrwać na tyle, bym mógł przysiąść na jakimś panelu i byłem pozytywnie zaskoczony jego poziomem. Jeśli chodzi o punkty programu, to na ogół bywam wybredny, zwłaszcza w temacie, który jest mi bliski, a tu prowadzące (tak, udało mi się zahaczyć głównie na panelach wygłaszanych przez kobiety) zaskoczyły mnie dokładnością informacji w temacie, a także starannością i prostotą ich przekazywania (co nie u każdego prelegenta jest osiągalne). Po dotarciu na konkurs wiedzy stwierdzam, że jednak samego Doktora nie znam tak, jak bym chciał, gdyż poziom konkurencji był wyśrubowany. Ogólnie całość programu oceniam bardzo wysoko, za co wypada podziękować prowadzącym, ponieważ ci ludzie wiedzą co robią.

Wieczorową porą nawiedziłem konkurs cosplay i się nie zawiodłem. Wielu cosplayerów biegało już po terenie Arteteki z numerkami przywieszonymi na sobie. Ciekawe rozwiązanie, ponieważ każdy z uczestników w kieszonce swojego identyfikatora posiadał karteczkę na której wpisywał numer stroju, który najbardziej przypadł mu do gustu i wrzucał ją do wolnostojącej urny.

Jedyny zgrzyt, o którym usłyszałem od cosplayerów, to brak miejsca, w którym mogliby się na spokojnie przebrać (wierzę, iż w przyszłych edycjach organizatorzy popracują nad tym problemem).

Całość imprezy oceniam na 9/10 (drobne niedociągnięcia dają te pół punktu mniej)

Ocena ogólna 9/10

Lokalizacja 9/10 (Rajska 12 – Adres rozpoznawalny i każdy łatwo go wskaże, gorzej jest jednak ze znalezieniem wejścia do Arteteki, ponieważ jest ona usytuowana od strony ulicy Szujskiego – dzięki Bogu za mapkę)

Organizacja 9/10 (Zdarzyło mi się słyszeć kilka niesnasek organizatorzy – obsługa, ale nie wpływa to na całościowy odbiór imprezy + ta przebieralnia dla cosplayerów, a raczej jej brak)

Ocena uczestników 10/10 (Wszyscy chcą więcej)

Ps. Zapomniałem – po zakredytowaniu nie dostałem identyfikatora, ale zrekompensowano mi to podczas opuszczania Arteteki, gdy o takowy poprosiłem.