Konwenty Południowe - Recenzja komiksu: „Samuraj Jack #1”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

samurajjack

„Samuraj Jack #1”

studiojg

Autorzy: Genndy Tartakovsky (pomysł), Jim Zub (scenariusz), Andy Suriano (rysunki), Josh Burcham (kolory)
Wydawnictwo: Studio JG
Liczba stron: 136
Cena okładkowa: 34,99 zł

Samuraj Jack w wyobraźni polskich widzów zaistniał w roku 2002, kiedy to na ekranach telewizorów zagościł serial animowany o tym właśnie tytule. Przygody Jacka, poszukującego kolejnych okazji i sposobów zgładzenia swojego nemezis, demona Aku, jego wzloty i upadki, idealizm i lekka naiwność, ale także determinacja w dążeniu do celu zjednały mu wielu fanów. W tym roku o perypetiach dzielnego samuraja, wysłanego w przyszłość przez zdesperowanego wroga i pragnącego usilnie wrócić do swoich czasów, by dokonać zemsty, możemy przeczytać w komiksie, wydanym przez Studio JG, a raczej jego imprint, SJG Komiks. Pierwszy zeszyt serii „Samuraj Jack” trafił do sprzedaży w maju tego roku.

Wędrówka przez pustynię do miejsca, w którym zamieszkał widzący, była trudna i niebezpieczna – ale Jack nie takie zagrożenia już w życiu widział, więc skorpiony i inne pustynne bestie nie przeszkodziły mu w dotarciu do celu. Ta wizyta będzie jednak dla niego tylko początkiem dalszej drogi – poszukiwania tytułowych splotów czasu, włókien, którymi posłużył się swego czasu Aku, a później podzielił je na pojedyncze nici, próbując ja w ten sposób zniszczyć. Komiks zawiera pięć etapów wędrówki Jacka, zawierających jego starcia z potworami i ludźmi będącymi w posiadaniu jednej lub więcej części splotu.

Historia Samuraja Jacka prezentuje się w dość schematyczny, ale zdecydowanie przyjemny w odbiorze sposób. O tym wrażeniu decyduje postać głównego bohatera, która nic nie straciła na charakterze: momentami odrobinę niezręczny, ale zdecydowanie pełen zdecydowania i motywacji przeplatanej poczuciem humoru, daje się polubić od samego początku. Co nie znaczy jednak, że będzie mu łatwo… Z pięciu przygód, które go spotykają, każda reprezentuje nieco inne wyzwanie: siła, spryt, inteligencja, odporność, wytrwałość… Zmierzyć mu się przyjdzie z wrogami posługującymi się brutalną siłą, ale i takimi, których taktyką jest przewaga liczebna, a nawet z samym Aku. Jak można się domyślić, nie będzie to jednak kres jego przygód.

Kreska w komiksie początkowo nie robi dobrego wrażenia, w porównaniu do tej znanej z kreskówki jest brudna i mniej szczegółowa. Andy Suriano, odpowiedzialny za wizualną stronę pozycji, stosuje znacznie więcej linii, wyraźniej zaznacza kontury postaci, przez co całość, pomimo zastosowania jasnych, czasem nawet pastelowych kolorów (tutaj przy współpracy z Joshem Burhamem), sprawia wrażenie ciężkiej i ciemnej. Jack wypada tu jednak dobrze, ma odpowiednio „kanciastą”, wyrazistą mimikę. Podobnie ma się sprawa z Aku, który zachował w całości swoją charakterystyczną, śmieszno-straszną postać. Wrogowie nie mieli tyle szczęścia i wyglądają raczej topornie – nadal jednak dostają zróżnicowane, charakterystycznie formy wiele mówiące o ich naturze. Plansze dodane na końcu, mała galeria scen walk przedstawionych w różnych stylach oraz szkice postaci to już czysta przyjemność dla oczu.

Pierwszy zeszyt „Samuraja Jacka” daje przyjemnie odczuć klimat serii. Jakość wydania jest dobra, klejona okładka trzyma dobrze, nie zauważyłam żadnych braków. Czyta się płynnie, przedstawiona historia ciekawi i potrafi rozbawić, więc można z całą pewnością stwierdzić, że publikacja spełniła swoje zadanie. Polecam nie tylko fanom serialu animowanego.