Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

  • Recenzja mangi: „Gdy zapłaczą cykady - Księga marnowania czasu" - Autorzy: Ryukishi07, Yoshiki Tonogai

    Tytuł mangi

    Gdy zapłaczą cykady - Księga marnowania czasu

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Ryukishi07, Yoshiki Tonogai
    Gatunek: kryminał, tajemnica, psychologiczne
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 15
    Cena okładkowa: 27,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów

    Ostatnia z serii Higurashi Księga Pytań jest podsumowaniem, w którym wcielimy się w rolę detektywa. Odkryjemy to, od czego wszystko się zaczęło oraz to, na czym wszystko się kończy.

    „Księga marnowania czasu” opowiada historię z czasów protestu przeciwko budowie tamy oraz parę lat po nim. Dostajemy tutaj początek oraz zakończenie do całej serii pytań. Wcielamy się w zupełnie nowego bohatera – Asakusę, który jest oszustem. Pod pretekstem porobienia kilku zdjęć pojawia się w wiosce Hinamizawa, aby zbadać sprawę zniknięcia małego chłopca. Oczywiście ukrywa swoje zamiary oraz to, że jest z Komendy Głównej. Chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do nowego protagonisty.ostatnie cykady

    Historia rozpoczyna się, gdy Asakusa idzie na przystanek, gdzie czeka na przewodnika, który ma oprowadzić go po wiosce. Tam spostrzega małą, uroczą Rikę, którą lepiej poznamy w tym woluminie. Bardzo szybko jednak zaczyna się robić przerażająco dziwnie. Dziewczynka ostrzega głównego bohatera i poleca mu wrócenie do Tokio, bo inaczej „będzie tego żałował”. Pytanie brzmi – czego?

    Obok szukania porywaczy poznajemy historię miłosną Asakusy. Ma on piękną, lecz chorowitą żonę w ciąży. Bardzo podoba mi się wątek, który został tu poruszony. Z jednej strony wydaje się nieistotnym, jednak ostatecznie nie jest bez znaczenia. Mam wrażenie, że każda kartka historii jest ważna.

    Ten tom nie jest przerażający, jest jednak ważnym dopełnieniem poprzednich części i wprowadzeniem do Ksiąg Odpowiedzi. Jest to również najkrótsza historia, najmniej rozbudowana. Niemniej, ciekawym przeżyciem było poznanie Hinamizawy z czasów, o których „każdy mówił” w poprzednich tomach, czyli z czasów protestu. Można w końcu powiedzieć „Aha, to tak to wszystko się zaczęło!” z dumą w oczach, że ma się tę wiedzę. Jednak zapewniam, że się mylisz i Księgi Odpowiedzi namieszają w twojej głowie.

    Chciałam poświęcić też krótką chwilę, aby pochwalić kreskę, która jest w starym stylu. Cieszę się, że cofnęliśmy się w czasie nie tylko pod względem fabuły, ale i rysunków.

    Ostatecznie manga ma charakter detektywistyczny, czyli znowu dostajemy absolutnie inne odczucie w porównaniu do poprzednich tomów. Mimo wszystko bardzo dobrze, że ostatecznie powstała, ponieważ dodaje kolejne elementy do naszej układanki. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, aby zaraz po niej przeczytać Księgi Odpowiedzi, które wywrócą nasz świat do góry nogami. Miłego czytania!

  • Recenzja mangi: „Gdy zapłaczą cykady - Księga morderczej klątwy" - Autorzy: Ryukishi07, Jiro Suzuki

    Tytuł mangi

    Gdy zapłaczą cykady - Księga morderczej klątwy

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Ryukishi07, Jiro Suzuki
    Gatunek: kryminał, tajemnica, dramat, horror, psychologiczne
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 15
    Cena okładkowa: 27,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 3 tomów

    Słyszysz kroki. Odwracasz się, ale nikogo nie widzisz. Czy to Ty zwariowałeś, czy świat jest szalony?  

    „Księga morderczej klątwy” jest bardzo nierówna, jeśli chodzi o poziom fabuły. Początkowo dostajemy tutorial mówiący o tym jak podrywać dziewczyny na umiejętności kucharskie. Zaraz potem zatapiamy się w bardzo dramatycznej historii o przemocy wobec dzieci. Ale od początku: uważam, że pierwsza połowa mangi jest przytłaczająco nudna. Rozumiem, że trzeba było przedstawić bohaterów, jednak można zrobić to ciekawie. Według mnie rzutuje to negatywnie na całą mangę, bo musiałam zabierać się za nią aż 3 razy.  cykady horror

    Jak już przebrniesz przez mecze baseballu i konkurs na najlepsze bento, to przygotuj się na ciężką atmosferę. Przede wszystkim to coś innego niż w poprzednich tomach, gdzie mieliśmy „po prostu” ciekawy horror. To historia o ludzkich dramatach. Grozą jest tu sam umysł. Dzięki temu, drugą część czyta się ciężko, ale z zaciekawieniem.  

    Historia, którą dostaniemy, opowiada o molestowaniu seksualnym, przemocy domowej, traumie i o tym, co człowiek jest w stanie zrobić dla swoich bliskich. To historia, z którą możemy zetknąć się na co dzień. Co zrobiłbyś, gdyby twój bliski cierpiał? Na około 500 stronach przedstawiono to, jak ludzka psychika zmienia się na przestrzeni wydarzeń. Jest to manga psychologiczna, taka, w której utożsamiamy się z bohaterem bardziej niż to miało miejsce dotychczas. Początek nie jest dobry, jednak warto go przemęczyć dla drugiej połowy tomu. Trafiła ona u mnie na pierwsze miejsce, jeśli chodzi o szczegółowość i wgląd w psychikę.  

    „Księga morderczej klątwy” jest najbardziej rozbudowana, jeśli chodzi o bohaterów i ich osobowość. Wydaje się być również najdłuższa, jeśli chodzi o liczbę stron. Dlatego trzeba zdecydowanie zarezerwować sobie moment skupienia i mieć ochotę na tego typu ciężkie historie. kreska cykady3

    Warto wspomnieć parę słów o kresce. Trudno mówić tu w kategoriach lepszy-gorszy, bo każdy tom rysuje inny artysta. Jednak ten wolumin wyjątkowo mi się podobał pod tym względem. Jak widać na zdjęciu, początek jest bardzo delikatny, przejrzysty i przyjemny, jednak pod koniec kreska robi się bardzo mroczna i agresywna.  

    Ostatecznie tom jest bardzo dobry, jednak trzeba przygotować się na smutny oraz dramatyczny nastrój. Manga nie pozostawia w nas uczucia tajemnicy i ciekawości, a pustkę. Biorąc pod uwagę poruszaną tematykę tomik polecam osobom 16+.

  • Recenzja mangi: „Gdy zapłaczą cykady - Księga uprowadzenia przez demony" - Autorzy: Ryukishi07, Karin Suzuragi

    Tytuł mangi

    Gdy zapłaczą cykady - Księga uprowadzenia przez demony

    Nazwa Wydawnictwa

    Autorzy: Ryukishi07, Karin Suzuragi
    Gatunek: kryminał, tajemnica, psychologiczne, dramat, horror
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 15
    Cena okładkowa: 27,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 1 tomu.

    Wyobraź sobie następującą sytuację: przeprowadzasz się do małej wioski, w klasie masz same piękności, które jednocześnie lgną do ciebie. Czy to nie cudowny scenariusz?

    W takiej sytuacji znalazł się główny bohater pierwszej części serii „Gdy zapłaczą cykady” – Keiichi Maebara. Tyle że pomiędzy przytulaniem się do obfitych biustów a wdychaniem świeżego, wiejskiego powietrza, dowiedział on się o morderstwie popełnionym w wiosce Hinamizawa. Od tego momentu sielski klimat mangi zaczyna łączyć się z szaleństwem, krwią i flakami.

    Zanim zagłębimy się w mangę, chcę co nieco opowiedzieć o całej serii. Zyskała ona duże grono zwolenników, jednak aby zrozumieć jej fenomen trzeba zdać sobie sprawę z jednego. Zanim stworzono anime i mangę, powstała gra visual novel. Jeśli znasz ten termin, nie krępuj się pominąć ten akapit. Jeśli jednak nie spotkałeś się, drogi czytelniku, z taką nazwą, to najprościej określić ten rodzaj gier jako „interaktywna książka”. Mianowicie jednocześnie czytasz fabułę, oglądasz obrazki oraz masz realny wpływ na zakończenie gry poprzez wybór opcji dialogowych. Podobnie wygląda sprawa z całym uniwersum Fate, gdzie anime rozjeżdża się dlatego, że pokazuje różne alternatywne zakończenia, ba, nawet całe fabuły! 

    Seria „Gdy zapłaczą cykady” jest podzielona na „Księgi pytań” oraz „Księgi odpowiedzi”. „Księga uprowadzenia przez demony” powinna być czytana jako pierwsza. Jest ona odrębną opowieścią, a kolejne części opowiadają alternatywne historie. Jednocześnie czytając dalej, coraz bardziej poznajemy zarówno tajemnicę, która towarzyszy nam od pierwszych stron, jak i bohaterów czy wioskę Hinamizawa.gdy zaplacza cykady1 creepy

    Główna fabuła jest na pierwszy rzut oka prosta. Mamy wioskę, w której każdy się zna, na tyle małą, że cała młodzież, niezależnie od wieku, chodzi do jednej szkoły. Keiichi od razu zaprzyjaźnia się z grupą dziewczyn i tworzy swój mały harem. Jest pięknie, aż do festiwalu Dryfującej Bawełny, gdzie młody chłopak dowiaduje się o serii okrutnych zabójstw, które mają miejsce co roku, w dzień imprezy. Podobno ma to związek z klątwą. Podobno, w tym dniu było słychać płaczące cykady.

    Tom dosłownie „pochłania się” na wstrzymanym oddechu. Podczas czytania miałam swoje podejrzenia, jak to wszystko się rozwinie. Jednak ostatecznie manga zmiotła mnie z planszy zakończeniem. Autorzy fabuły wiedzą, co robią. Nie bez powodu seria nazywana jest często mianem najlepszej w swoim gatunku. Zdecydowanie czuć klimat kryminału. W trakcie czytania chciałam zrobić sobie herbatę, jednak nie znalazłam dobrego momentu i ostatecznie wypiłam ją dopiero po przeczytaniu całości. Tak bardzo wciągnęły mnie poczynania głównego bohatera.

    Cieszę się, że manga nie daje nam odpowiedzi. Pierwsza „Księga pytań” zachęca do sięgania po więcej. Mimo, że historia zdaje się zakończona, to czuję niedosyt. Nadal nie wiem wielu rzeczy. Jest to w moim odczuciu największa zaleta tomu, zaraz obok zwrotów akcji.gdy zaplacza cykady1 dziewczynka

    Z mangą jest jednak pewien problem. Jest ona do bólu „krawędziowa”: zachowania bohaterów są wyolbrzymione, do bólu emocjonalne. Jednym słowem: cringe. Serię można porównać do „Mirai Nikki”. Główny bohater jest lękowy, co chwilę kuli się z płaczem, a kobiety w jego otoczeniu są z jednej strony miłe, a z drugiej bardzo creepy. Jeśli lubisz trzymanie w napięciu i nie przeszkadza tobie „krawędziowość” serii, to na pewno spodoba ci się ten tytuł. Jednak mimo ciekawej fabuły, ja osobiście czułam momentami niesmak i cringe całą sobą. Mimo to nie żałuję przeczytania tomiku i na pewno zabiorę się za kolejne.

    Samo wydanie jest w wersji 2w1, a więc w jednym woluminie dostaniemy obie części historii. Bardzo lubię takie wygodne rozwiązania. Na samym początku mangi zobaczymy również wiele ładnych, kolorowych ilustracji.gdy zaplacza cykady1 oczy

    Kreska osobiście nie przypadła mi do gustu. Mam mylne wrażenie, jakbym czytała mangę shoujo przez wielkość oczu bohaterek. Przy czytaniu odczuwałam niepokój spowodowany chaotycznymi rysunkami. Jednak patrząc na tematykę mangi i jej klimat, nie uważam tego za wadę.

    Manga jest warta uwagi, choćby dlatego, że odbiła się echem po całym gatunku. Jej popularność i oceny na różnych stronach (choćby myanimelist.net) wskazują na to, że podoba się ona wielu osobom. Ja podchodzę do niej z dystansem i myślę, że najbardziej spodoba się ona osobom w wieku nastoletnim. Pierwszy tom nie zawiera dużo przemocy, nie jest też straszny. Jednak znajduje się na nim ograniczenie 16+, warto o tym pamiętać.

    Cała historia czytała się bardzo szybko i ostatecznie moja ocena tytułu jest pozytywna. Nie mogę doczekać się, aż odkryję kolejne elementy układanki. Polecam jednak podejść do serii ze świadomością tego, że wielu bohaterów ma tu wyraźne problemy psychiczne, albo… została uprowadzona przez demony.

  • Recenzja mangi: Atsushi Ohkubo - „Fire Force”

    Tytuł mangi

    Fire Force (tomy 6-10)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Atsushi Ohkubo
    Gatunek: akcja, przygoda, fantasy, ecchi
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 10+
    Cena okładkowa: 21,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 10 tomów

    Shinra Kusakabe dołącza do Ósmego Oddziału Specjalnych Sił Przeciwpożarowych, aby oczyścić swoje imię, zostać bohaterem i odkryć tajemnicę pożaru sprzed kilkunastu lat, w którym zginęła jego matka. Na początku historii każdy oddział odpowiedzialny był za swoją dzielnicę. Jednostki zbierały informacje na temat zjawiska samozapłonu oraz Płomiennych, ale nie dzieliły się nimi z pozostałymi. Teraz Shinra wraz ze swoim oddziałem próbuje dotrzeć do tych odkryć i nawiązać współpracę z pozostałymi strażakami, by wspólnymi siłami rozwiązać zagadkę samozapłonu, ale także walczyć ramię z ramię z tajną organizacją zarządzaną przez niejakiego Ewangelistę.

    fireforce6 1„Ósemka” zdobywa kolejnego sojusznika – oddział siódmy, który odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo dzielnicy Asakusa. „Siódemka” jest zdecydowanie moim faworytem spośród wszystkich drużyn – ich styl walki znacząco różni się od pozostałych. Kapitan jednostki, Benimaru Shinmon, do starć z Płomiennymi używa matoi, rodzaju flagi, która w okresie Edo służyła do informowania mieszkańców o pożarze. Dzięki swoim ognistym umiejętnościom może manipulować ruchem matoi, a nawet latać na nich. Bez wątpienia jest jednym z najsilniejszych bohaterów w tej historii.

    Co więcej, do oddziału ósmego dołączają kolejni członkowie. Pierwszym z nich jest Victor Licht – pracownik badawczy, który skrywa mroczną tajemnicę, a jego intencje nie są do końca znane. fireforce6 2Później szeregi strażaków zasila również Vulcan, wybitny mechanik, który z całego serca nienawidzi SSP, jednak by pokonać wspólnego wroga, musi połączyć siły z „ósemką”. Nowi bohaterowie idealnie uzupełniają braki kadrowe w jednostce, dzięki czemu badania nad Płomiennymi na pewno nabiorą tempa.

    W dalszych rozdziałach poznajemy lepiej głównych antagonistów i całą organizację Ewangelisty. W dziesiątym tomie Shinra staje do walki z kapitanem jednej z frakcji podlegających wrogowi, jednak ich starcie przebiega zupełnie inaczej niż typowa walka z największym przeciwnikiem. Żeby jednak dowiedzieć się, dlaczego tak wygląda, musicie już sami sięgnąć po mangę.

    W porównaniu z pięcioma pierwszymi tomami akcja wcale nie zwalnia tempa. Każdy rozdział jest przepełniony walką lub nowymi odkryciami. Poznajemy też wielu nowych bohaterów, którzy tak samo jak ci poznani wcześniej są bardzo barwni zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Nie brakuje również sporej dawki humoru, która przełamuje drastyczność niektórych scen. Historia rozwija się w bardzo ciekawy sposób, ciężko przewidzieć, co tak naprawdę wydarzy się później i jak potoczą się losy naszych bohaterów.

    fireforce6 3Polskie wydanie również utrzymuje bardzo wysoki poziom. Dwie pierwsze strony każdego tomiku poświęcone są dotychczas poznanym bohaterom (co zważając na ich liczbę jest bardzo przydatne!) oraz krótkie streszczenie wydarzeń z poprzednich rozdziałów. Na końcu umieszczone są krótkie, zabawne historyjki, których głównym bohaterem jest sam autor, Atsushi Ohkubo. Co więcej, do każdego wolumenu otrzymujemy kartę z bohaterem z okładki, na której znajdują się bardziej szczegółowe, często humorystyczne informacje. Takich kart możecie użyć na przykład do zaznaczenia ulubionych scen z danego tomiku!

    Po lekturze dziesięciu tomów tego tytułu mogę was zapewnić, że jest to historia nietypowa, nieprzewidywalna i zdecydowanie wciągająca! Jeśli przepadacie za mangami pełnymi akcji, sięgnijcie koniecznie po „Fire Force”. 

  • Recenzja mangi: Atsushi Ohkubo - „Fire Force”

    Tytuł mangi

    Fire Force (tomy 1-5)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Atsushi Ohkubo
    Gatunek: akcja, dramat, fantasy, komedia, ecchi
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 10+
    Cena okładkowa: 21,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 5 tomów

    Śmierć ma wiele twarzy. Choroba, samobójstwo, starość… Lecz w świecie stworzonym przez Atsushiego Ohkubo ludzie najbardziej obawiają się śmierci spowodowanej samozapłonem. Kiedy ofiara samozapłonu stanie w ogniu, zamienia się w Płomiennego – potwora, który w większości przypadków traci zmysły i niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze. Jest to zjawisko, które dotyka niewinne osoby, a ludzkość nie wie, co je wywołuje, kiedy może nadejść oraz jak je powstrzymać. Nikt nie potrafi również wyjaśnić faktu, że niektórzy rodzą się z umiejętnościami kontrolowania bądź wzniecania ognia.

    Shinra Kusakabe kilkanaście lat temu stracił w pożarze mamę i młodszego brata. Wielu ludzi uważa, że to on zaprószył ogień poprzez brak kontroli nad swoimi płomiennymi umiejętnościami. W dodatku chłopak ma pewien nietypowy tik – w stresujących sytuacjach na jego twarzy pojawia się nienaturalnie szeroki uśmiech, który często wywołuje u innych uczucie wstrętu. Z tego powodu szybko został okrzyknięty „demonem”. Jednak Shinra postanawia walczyć z tym okrutnym przezwiskiem i dołącza do Specjalnych Sił Przeciwpożarowych, aby stać się bohaterem, ale także dowiedzieć się prawdy o pożarze sprzed kilkunastu lat.

    fireforce 2Przez pięć pierwszych tomów możemy bliżej poznać naszych bohaterów i dowiedzieć się sporo o działaniach Specjalnych Sił Przeciwpożarowych, które, jak się okazuje, nie są zwykłymi jednostkami do gaszenia pożarów. Prócz ratowania ludzi i uwalniania dusz Płomiennych, Oddział Ósmy stara się zbadać zjawisko samozapłonu oraz znaleźć wroga, który stoi za tymi okrutnymi przemianami. Historia nie zwalnia ani na sekundę i w każdym rozdziale otrzymujemy sporą porcję akcji. Praktycznie nie ma strony, na której nie byłoby scen walki lub wybuchów.

    Jednak nie samymi efektami specjalnymi człowiek żyje, ważne są też postaci – prawie każda z nich wprowadza nowy element humorystyczny. Bohaterowie są tak barwni, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru, że ciężko ich ze sobą pomylić. Jest to dość ważne, ponieważ z każdym kolejnym tomem poznajemy coraz więcej członków oddziałów Specjalnych Sił Przeciwpożarowych. Uważam też, że dzięki takiej różnorodności bohaterów każdy bez problemu znajdzie kilka postaci, które pokocha od pierwszego wejrzenia!

    fireforce 1Kreska w mandze jest bardzo dokładna. Widać na pierwszy rzut oka, że postacie rysowane są z wielką starannością. Autor, Atsushi Ohkubo, przywiązuje bardzo dużą uwagę do szczegółów – nie tylko do twarzy i ubrań postaci, ale także tła. Co kilka stron pojawiają się rysunki budynków, które są tak dokładne, że mogłyby niemal uchodzić za szkice prawdziwych budowli.

    Polska wersja mangi wydawana jest przez wydawnictwo Waneko. Muszę przyznać, że tomiki są bardzo starannie wykonane. Tłumaczenie jest zwięzłe, skomplikowane nazwy własne przełożono bez zgrzytu. Na pierwszy rzut oka obwoluty wydają się dość proste. Tło jest matowe, jednak przedstawione na nich postaci pokryto błyszczącą powłoką, co dodaje im pewnej elegancji.

    „Fire force” to ciekawy tytuł, który na początku wydaje się dość oklepany, jednak z każdym rozdziałem coraz bardziej wyłamuje się ze schematu. Gdybym miała wskazać jakąś wadę, to byłaby to zapewne przesadna seksualizacja damskich bohaterek. Jednak jeśli nie przeszkadza Wam pojawiający się niekiedy wymuszony fan service, to zdecydowanie sięgnijcie po ten tytuł!  

  • Recenzja mangi: Koyoharu Gotouge - „Miecz zabójcy demonów” (tomy 5-8)

    Tytuł mangi

    Miecz zabójcy demonów (tomy 5-8)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Koyoharu Gotouge
    Gatunek: akcja, przygoda, fantasy, komedia
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 8+
    Cena okładkowa: 22,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 8 tomów

    Tanjirou Kamado zdał egzamin na Zabójcę Demonów. Razem z poznanymi po drodze Zenitsu i Inosuke wyrusza na kolejną misję. Podczas starcia z demonami na górze Natagumo mają miejsce dwa ważne dla fabuły wydarzenia. Po pierwsze, jeden z Filarów dowiaduje się o istnieniu Nezuko. Filary to dziewięć najwybitniejszych jednostek wśród wszystkich Zabójców Demonów, które posiadają wielką siłę i wyjątkowe umiejętności. Głównym zadaniem Zabójców jest eliminowanie demonów, a ochrona tych istot uznawana jest za zdradę. Tanjirou wraz z siostrą zostają sprowadzeni do głównej siedziby, gdzie poznają pozostałe Filary oraz stojącego na czele organizacji Mistrza. Ta grupa najpotężniejszych wojowników ma duży wpływ na dalszy bieg historii oraz rozwój głównego bohatera.

    kimetsunoyaiba2 1

    Drugim ważnym wydarzeniem było odkrycie przez Tanjirou drzemiącej w nim mocy ognia. Jest to technika, o której niewiele wiadomo, nawet najpotężniejsi z Filarów o niej nie słyszeli. Chłopak musi ją opanować, aby ochronić swoją siostrę i pokonać najpotężniejszego z demonów. Dzięki temu historia staje się ciekawsza. Ponadto, oprócz obserwowania standardowych misji oraz dalszego rozwoju fizycznego Tanjirou, będziemy mogli dowiedzieć się więcej o jego rodzinie.

    Za spory atut tego tytułu możemy uznać również to, że widzimy nie tylko stopniowy kimetsunoyaiba2 2rozwój głównego bohatera, ale też jego siostry oraz dwóch towarzyszących mu Zabójców – Zenitsu i Inosuke. Wraz z doskonaleniem umiejętności i zdobywaniem doświadczenia w walce zmienia się ich zachowanie oraz podejście do rzeczywistości. Możemy obserwować, jak bohaterowie dorastają i mężnieją, nie są już parą głupków, których poznaliśmy w pierwszych tomach.

    W dalszych rozdziałach pojawia się również główny antagonista, Kibutsuji. Powoli odsłaniane są kolejne otaczające go tajemnice, jednak nadal nie poznajemy jego głównego motywu działania czy zamiarów.

    Dla osób, które oglądały anime, szczególnie ciekawe będą zapewne wydarzenia z tomu siódmego i ósmego. Rozdziały z tych tomików zostały zekranizowane później w formie filmu animowanego, więc jeśli nie mieliście jeszcze okazji go oglądać, warto sięgnąć po te dwa wolumeny. Zakończenie ostatniego z recenzowanych tomów pozostawia czytelnika w oczekiwaniu na dalsze, zapewne pełne przygód losy bohaterów.

    Jeśli chodzi o polskie wydanie, to mogę z czystym sumieniem powtórzyć to, co stwierdziłam w poprzednich recenzjach tej mangi: Waneko bardzo dobrze poradziło sobie zarówno z tłumaczeniem, jak i oprawą graficzną. Wszystkie okładki przedstawiają postacie, które odgrywają najważniejszą rolę w danym tomiku, i są czarująco kolorowe.

    W każdym tomie na początku znajduje się krótkie podsumowanie ostatnich wydarzeń oraz opisy postaci. Natomiast na końcu zwykle pojawiają się dodatkowe, humorystyczne kadry. Autor, Koyoharu Gotouge, stworzył również rysunki postaci w alternatywnym świecie, w którym wszyscy uczęszczają do szkoły. Każda z nich otrzymała dodatkowy rysunek oraz krótki opis, czym by się zajmowała. Jest to ciekawy dodatek od autora.

    Akcja w kolejnych tomach jest coraz ciekawsza oraz bardziej rozbudowana. Zdecydowanie historia dopiero nabiera rozpędu. Jeśli podobały Wam się poprzednie tomy, te również spełnią Wasze oczekiwania. 

  • Recenzja mangi: Koyoharu Gotouge - „Miecz zabójcy demonów” (tomy 1-4)

    Tytuł mangi

    Miecz zabójcy demonów (tomy 1-4)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Koyoharu Gotouge
    Gatunek: akcja, przygoda, fantasy, komedia
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 8+
    Cena okładkowa: 22,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów

    Manga „Kimetsu no Yaiba”, czyli w polskim tłumaczeniu „Miecz zabójcy demonów”, bije rekordy popularności zarówno w Kraju Kwitnącej Wiśni, jak i na całym świecie. Z pewnością lwią część sukcesu zawdzięcza ekranizacji, ale w samej tylko Japonii w 2020 roku kupiono ponad 82 miliony tomów tej mangi, dzięki czemu stała się najlepiej sprzedającym się tytułem w tym czasie. Co takiego kryje w sobie „Miecz zabójcy demonów”, że podbija serca czytelników na całym świecie?

    kimetsunoyaiba1 2Akcja rozgrywa się w erze Taisho, która przypada na lata 1912-1926. Główny bohater, Tanjirou Kamado, jest zwykłym chłopakiem żyjącym skromnie w górach wraz z mamą i licznym rodzeństwem. Jako najstarszy syn stara się zapewnić swojej rodzinie pieniądze na pożywienie, sprzedając węgiel w wiosce znajdującej się u podnóża góry. Pewnego dnia, wracając rano z wioski, zastaje przerażający widok. Całą jego rodzinę zamordowano z zimną krwią. Jego siostra, Nezuko, nadal oddycha, więc chłopak czym prędzej chce sprowadzić dla niej pomoc. Jednak na jego drodze staje Zabójca Demonów, Giyuu Tomioko. Twierdzi on, że siostra Tanjirou została zamieniona w demona i trzeba ją zabić. Tanjirou stara się obronić jedyną osobę z rodziny, która przeżyła atak. Gdy okazuje się, że Nezuko nie jest typowym demonem, który łaknie ludzkiej krwi, lecz broni swojego brata, Giyuu pozwala jej żyć, ale pod jednym warunkiem: Tanjirou musi zostać Zabójcą Demonów i nie może pozwolić, by Nezuko skrzywdziła jakiegokolwiek człowieka. Od tego momentu celem młodego chłopaka staje się odnalezienie demona, który zamordował jego rodzinę, a my śledzimy podróż młodego człowieka, który zrobi wszystko, by uratować swoja siostrę i przywrócić jej ludzką postać.

    Pierwszy tom skupia się głównie na morderczym treningu oraz egzaminie, który Tanjirou musi zdać, by zostać Zabójcą Demonów. Później towarzyszymy mu przy jego pierwszych misjach, podczas których musi zmierzyć się z demonami w prawdziwej walce na śmierć i życie. Poznajemy również innych Zabójców, którzy zdawali egzamin razem z Tanjirou. Pierwszy z nich, Zenitsu, jest płaczliwym chłopakiem, który ma niezdrową obsesję na punkcie małżeństwa. Później, podczas walki z demonem, poznajemy również nieokrzesanego Inosuke, który przez większość czasu nosi wydrążoną głowę dzika. Te dwie postacie zdecydowanie wprowadzają do historii największą dawkę humoru.

    kimetsunoyaiba1 1

    Schemat opowieści wydaje się bardzo dobrze znany i oklepany. Główny bohater musi stać się silniejszy, by osiągnąć swój cel. Jednak w przeciwieństwie do wielu podobnych tytułów „Miecz zabójcy demonów” nie jest przeznaczony dla młodego czytelnika. Bardzo często przewija się tu motyw śmierci, ponieważ Zabójcy nie są w stanie uratować wszystkich ludzi.

    Jeśli chodzi o wizualną część mangi, to podczas czytania pierwszego tomiku miałam wrażenie, że autor jeszcze nie do końca przyzwyczaił się do rysowania postaci. Wyglądały trochę koślawo, zwłaszcza Tanjirou, ale na szczęście z rozdziału na rozdział prezentowały się coraz lepiej. Od drugiego tomu widać już, że autor osiągnął pewną wprawę. Kreska jest przyjemna dla oka, a mangaka pokusił się o kilka kadrów, w których widać duże przywiązanie do szczegółów – naprawdę robią one wrażenie.

    „Miecz zabójcy demonów” wydaje w Polsce wydawnictwo Waneko. Tłumaczenie jest bardzo zgrabne, a wszelkie nawiązania do folkloru czy kultury japońskiej zostały wyjaśnione w przypisach. To, co najbardziej podoba mi się w polskim wydaniu, to okładki – pierwsza, która znajduje się na kolorowej obwolucie, i druga, która kryje się pod nią. Nie zdradzę wam, co się tam kryje – dowiecie się, kiedy sami sięgniecie po tomik, do czego was serdecznie zachęcam, bo naprawdę warto!

  • Recenzja mangi: Gaga Akutami - „Jujutsu Kaisen”

    Tytuł mangi

     Jujutsu Kaisen

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Gege Akutami
    Gatunek: dark fantasy, przygoda
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 2+
    Cena okładkowa: 21,90 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 1 tomu

    Dziesięć tysięcy osób rocznie znika w niewyjaśnionych okolicznościach w samej tylko Japonii. Za ich zniknięcie lub śmierć odpowiedzialne są klątwy. Gromadzą się one w miejscach, w których kumulują się najgorsze ludzkie emocje, takie jak strach, ból czy gniew. Tylko niewielka liczba ludzi jest w stanie dostrzec klątwy gołym okiem. Zaklinacze Jujutsu codziennie walczą, by zmniejszyć wyrządzane przez nie szkody i ratować ludzkie życie.

    jujutsuYuuji Itadori jest zwykłym licealistą, który wyróżnia się jedynie swoją nadzwyczają siłą i zdolnościami fizycznymi. Od dwóch miesięcy należy do klubu okultystycznego, w którym wraz z dwojgiem znajomych zajmuje się zjawiskami nadprzyrodzonymi. Spokojne życie Itadori’ego zmienia się diametralnie, gdy jego znajomi znajdują się w śmiertelnym niebezpiezbieczeństwie. Jedynym sposobem na uratowanie ich jest pozyskanie przeklętej energii poprzez zjedzenie przeklętego przedmiotu rangi specjalnej, palca Sukuny Dwulicego. Itadori staje się naczyniem dla najgroźniejszej istniejącej klątwy.

    „Jujutsu Kaisen” zostało zekranizowane na początku 2021 roku i nie bez powodu szybko okrzyknięto je najlepszym anime roku. Jest to tytuł przeznaczony dla starszego odbiorcy, w którym brutalność oraz śmierć umiejętnie przeplatają się z rozkwitem przyjaźni i humorem. Mangę czyta się nadzwyczaj przyjemnie. „Jujutsu Kaisen” oferuje nam sceny, które rozbawią do łez, a także akcję, która nie pozwoli nam oderwać wzroku. Zdecydowanym atutem tego tytułu jest także kreska. Każdy szczegół został narysowany z niesamowitą dokładnością i precyzją. Dodatkowym plusem jest to, że wszystkie postacie są na swój sposób wyjątkowe. Bohaterowie są świetnie zaprojektowani nie tylko pod względem artystycznym. Każdy z nich ma wyjątkową osobowość, charakter oraz przeszłość, które pozwalają lepiej ich zapamiętać. 

    jujutsu2Za polskie tłumaczenie odpowiada wydawnictwo Waneko. Tytuł pozostał w oryginalnym brzmieniu, prawdopodobnie na życzenie autora, Gege Akutami. W samej mandze przewija się wiele nawiązań do popkultury, szczególnie japońskiej, które zostały wyjaśnione w przypisach, co trzeba uznać za duży plus. Jedyne, czego mi zabrakło, to wyjaśnienie nazwy szkoły Technikum Jujutsu. Dla czytelnika, który nie jest obeznany z językiem japońskim, słowo „jujutsu” (jap. czarnoksięstwo, magia) nie niesie żadnego znaczenia, dlatego uważam, że warto byłoby dodać takie wyjaśnienie. „Jujutsu Kaisen” nie jest pozycją łatwą do tłumaczenia, ale Waneko poradziło sobie z nim bardzo dobrze. 

    Po przeczytaniu jednego tomu mogę powiedzieć, że jest to tytuł, z którym warto się zapoznać i śledzić kolejne wydania. Wyróżnia go nie tylko bardzo ładna oprawa graficzna, ale także niesztampowa historia, która pewnie jeszcze nieraz zaskoczy czytelnika. 

  • Recenzja mangi: „Fruits Basket" - Autor: Natsuki Takaya

    Tytuł mangi

    Fruits Basket (tomy 5-7)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Natsuki Takaya
    Gatunek: shoujo, romans, okruchy życia, komedia, nadprzyrodzone, dramat
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 8+
    Cena okładkowa: 34,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 6 tomów

    Często jest tak, że mangi fantasy, chociaż są dramatami, to pokazują nam problemy oderwane od rzeczywistości. Przesadzone historie miłosne, nierealne zbiegi okoliczności... „Fruits Basket” opiera się na klątwie, która sama w sobie nie jest problemem rzeczywistym. Jednak każda postać, która się w tej mandze pojawia ma uczucia, buduje realistyczne relacje, które na nią oddziałują. Ostatecznie jest… prawdziwa w całym tym wymyślonym świecie.

    Kolejne tomy Furuby dodają coraz więcej dramatu do całej historii. Weźcie chusteczki ifuruba6tomprzygotujcie się na chwile wzruszeń. Piąty tom mangi zaczyna się niewinnie, poznajemy nowy samorząd uczniowski, co daje pole do popisu za sprawą kolejnej opowieści z życia jej członków. W poprzednich częściach poznaliśmy bliżej Saki, teraz mamy możliwość zapoznać się z drugą, mroczną przyjaciółką Hondy – Ueno. Myślicie, że taka zimna gangsterka też ma swoje urocze chwile? Zacznijmy jazdę bez trzymanki.

    Koniec piątego tomu i cały szósty to absolutne mistrzostwo budowania napięcia. Nasze zodiaki i Honda jadą na wycieczkę i tu się zaczyna dramat. Dosłownie. Honda pozna wszystkie możliwe zodiaki i cała historia nabierze innego tempa. Mam wrażenie, że zmienia się również jej bieg, bo poznamy cel, do którego dąży manga. Dotychczas skupialiśmy się głównie na poznawaniu historii kolejnych osób, teraz „Fruits Basket” zaczyna zmierzać w wyraźnym kierunku.

    Nie dość, że trochę przełomowych wydarzeń, to dodatkowo całe trzy tomy dają nam tyle emocji, że raz na jakiś czas trzeba sobie przerwać i wypić parę łyków herbaty na ochłonięcie. Będziemy mogli przeczytać, co o mają ze sobą wspólnego Tooru i Isuzu. Poznamy w końcu kształt relacji Hondy z Yukim i Kyo. W końcu dowiemy się, w jakim kierunku zmierza ich historia.

    Uważam, że nastrój całej historii jest niesamowity. Dostajemy dramat, który, im dłużej gofuruba5tomczytamy, tym bardziej wprowadza nas w ciężką tematykę mangi. Nie dzieje się to od razu. Stopniowo zatapiamy się w problemach bohaterów. Próbujemy je zrozumieć. Gdyby nie Honda, Ayame, luźne sytuacje i żarty, które pojawiają się tam raz na jakiś czas, to cała manga byłaby bardzo trudna w odbiorze.

    Jestem zaskoczona szczerością uczuć ukazywanych we „Fruits Basket”. Szczerze mówiąc, widziałam anime, ale czytają mangę bardzo doceniam ilość tekstu i dymków wyrażających myśli bohaterów. Nie byłam aż tak świadoma ich emocji i tego, jak one się rodzą. Nie wiedziałam, że aż tak wiele w nich zwątpienia i smutku. Dzięki temu czuję, że postaci są mi bliskie. No może poza Kagurą… za jej charakterem nie przepadam, jednak nie jest ona już tak denerwująca jak w poprzednich tomach, uff.

    Same postaci są zdecydowanie najlepszym i najważniejszym elementem mangi. Możemy obserwować ich wzrost, rozwój ich samych, jak i relacji między nimi. W tej mandze nic nie jest przypadkiem, a każda postać, która się pojawia została bardzo dobrze zaplanowana i ma swoją własną historię. Przykładem mogą być członkowie rady uczniowskiej lub nauczycielka Hondy. Bardzo lubię również pokazanie relacji rodzinnych i tego, jak oddziałują one na dziecko. Jest to ciężka tematyka, która została jednak podjęta, z dobrym skutkiem.

    Ostatecznie manga nabiera kształtów, jednak jej kolory robią się coraz mroczniejsze. Myślałam, że przełomowe momenty są już za mną, jednak ona rzuca mi pod nogi coraz nowsze problemy. Historia cały czas jest sympatyczna i ciekawa, jednak wchodzi na coraz trudniejszą tematykę. Zdecydowanie czuję, że coś wisi w powietrzu. Tylko co?

  • Recenzja mangi: „Fruits Basket" - Autor: Natsuki Takaya

    Tytuł mangi

    Fruits Basket (tomy 3-4)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Natsuki Takaya 
    Gatunek: shoujo, romans, okruchy życia, komedia, nadprzyrodzone, dramat
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 8+
    Cena okładkowa: 34,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów

    Kolejne tomy „Fruits Basket” są przygodą pełną spokoju i radości przeplatających się z wewnętrznym cierpieniem. Zatopiłam się w historii i relacjach bohaterów jeszcze bardziej i wcale nie mam zamiaru przerwać. Mój apetyt rośnie w miarę pochłaniania całej mangi. Zapraszam do recenzji pozbawionej spoilerów, jednak, jeśli chcesz po prostu wiedzieć, czy warto zaopatrzyć się na raz w kilka tomów lub obejrzałeś/eś anime i nie wiesz czy brać się za mangę, to przejdź do ostatniego akapitu.

    Tom trzeci, jak i czwarty, wzajemnie się uzupełniają i tworzą swoistą całość. W jednym z nich odnajdziemy smutek, żal, dramat, gniew, będzie się tam dużo działo, zaś w drugim dostrzeżemy spokój, radość, uśmiech, a jego fabuła otuli nasze serce. W obu jednak poznamy kolejne zodiaki i ich problemy. Dobrym określeniem na tomiki byłaby „cisza przed burzą”, a burza zbliża się zauważalnie.

    Głównym tematem tomu trzeciego jest tajemnica skrywana przez Kyo. Zdałam sobie sprawę zfuruba4tego, jak ogromnym cierpieniem musi być noszenie brzmienia przeklętego i w końcu mogę zrozumieć istotę jego problemu. Jest to na pewno moment kulminacyjny w całej historii kota, po którym następuje rozluźnienie. Kyo został wykluczony i usilnie walczy o jakąkolwiek akceptację. To w gruncie rzeczy dobry chłopak, który zagubił się w życiu. Czy ktoś w końcu rozjaśni mu mrok? Wcześniej nie przepadałam za nim jakoś szczególnie. Był nawet trochę irytujący, jednak to się zmieniło. Jeśli masz o nim podobną opinię, to po głębszym poznaniu Kyotka może się ona szybko zmienić.

    Yuki jest bardziej skomplikowaną postacią, która dużo skrywa wewnątrz siebie. W środku kruchego ciała, za otoczką nieskazitelnego księcia, jest małe, zagubione dziecko, które potrzebuje miłości, wsparcia i zrozumienia. Tak naprawdę on i Kyo nie różnią się bardzo od siebie, oboje potrzebują zaakceptować to, jacy są. Jednak zmiany w sercu zachodzą powoli.

    Czwarty tom jest z kolei dużym rozluźnieniem po ciężkiej historii z poprzedniego tomiku. Poznamy kolejne ciekawe zodiaki, m.in. Hiro – małego, zakochanego chłopca, który przez swoją nieśmiałość i bunt nie jest szczery w uczuciach. Moją ulubioną postacią jest jednak Hatsuharu. To chłopak, który ma dwie osobowości, jedna z nich wieje mrokiem, druga jest dość… osobliwa i powolna.furuba5

    Moje serduszko skradła również historia Yukiego i jego brata, Ayame. Jest to zdecydowanie weselsza część mangi, gdyż Ayame jest postacią nadmiernie pewną siebie, bezczelną i wydaje się bez skazy. Zupełne przeciwieństwo Yukiego. Jednak w tym wszystkim zależy mu na nim i szczerze chce być dla niego wsparciem po tym, jak go wykorzystał. Oba tomy mocno rozwijają ich relację, która początkowo praktycznie nie istnieje.

    Czerpałam ogromną przyjemność z czytania tego tytułu.  Wciąga bez zawahania, jednak nie przytłacza. Sprawia, że chcę wierzyć w bezinteresowność i dobroć ludzi. Sprawia, że chcę być lepszą osobą, być jak Honda i ogrzać czyjeś serce, uchronić przed cierpieniem. Po pierwszych tomach myślałam, że wzięłam do ręki cukierkową historię posypaną brokatem, jednak im dłużej czytam, tym bardziej wiem, że nie do tego zmierza ta manga. Kierunek, w którym idzie bardzo mi się podoba.

    Kreska jak w poprzednich tomach, trzyma poziom i jest bardzo w stylu shoujo. Najlepiejfuruba3zobrazują to dołączone do recenzji zdjęcia. Bardzo lubię kolorowe grafiki na początku każdego tomu, które dodano do edycji kolekcjonerskiej. Nie mają związku z fabułą, jednak stanowią wspaniały dodatek. Oczywiście, jeśli ktoś nie przepada za oczami na pół głowy, to kreska może go drażnić. Jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić.

    Wydaje mi się, że Honda jest jedyną postacią, która jest na swój sposób kontrowersyjna. Nie każdemu może odpowiadać jej wielkoduszność i naiwna dobroć. Nie zmienia ona nagle swojego charakteru w kolejnych tomach, więc jeśli nie polubiłeś jej, drogi czytelniku, w pierwszych tomach, to nie ma nadziei. Jest ona łącznikiem w całej historii, jednak według mnie sama fabuła ma o wiele więcej do zaoferowania, więc warto skupić się na ogromie innych postaci, a Hondę, lekko mówiąc, olać. Moim zdaniem nie jest ona wadą serii. Szczerze mówiąc, polubiłam ją i sprawia ona, że na mojej buzi pojawia się uśmiech. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach poznamy lepiej jej uczucia i dowiemy się, czy sama nie ma jakiejś mrocznej tajemnicy.

    Jeśli polubiłeś, drogi czytelniku, pierwsze dwa tomy, to jestem pewna, że kolejne również przypadną tobie do gustu. Jednak - jeśli lubisz wielotomowe historie, to wiedz, że warto zwrócić uwagę na tę. Ta manga z czasem nie traci na poziomie. Co więcej, stale on rośnie proporcjonalnie do poziomu zainteresowania czytelnika. Jeśli tak jak ja, lubisz anime „Fruits Basket”, to nie zaznasz dużo nowości, jednak dostaniesz w pakiecie bardzo ładnie narysowane hot momenty i parę dodatkowych scen. Seria TV z 2019 roku jest jednak bardzo dobrą ekranizacją, choć według mnie ma ona nieco inny klimat niż manga. Pomimo obejrzenia anime, przy czytaniu mangi nadal bawię się świetnie. Ta historia po prostu koi serduszko, możemy wczuć się w każdy moment bardziej, niżeli przy migającym ekranie monitora. Bardzo doceniam to uczucie i je polecam.

  • Recenzja mangi: „Fruits Basket" - Autor: Natsuki Takaya

    Tytuł mangi

    Fruits Basket (tomy 1-2)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Natsuki Takaya
    Gatunek: shoujo, romans, okruchy życia, komedia, nadprzyrodzone
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 8+
    Cena okładkowa: 34,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 2 tomów

    Każdy z nas ma sekret, który trzyma w środku swojego serca. Nie chce się z nim podzielić, nie dopuszcza do niego nikogo. Wyobraź sobie, że spotykasz kilkunastu ludzi, którzy dzielą ze sobą taką tajemnicę. Poza wspólnym sekretem, każdy z nich ma w swoim sercu ranę. Otoczona/y nimi, chcesz im pomóc, ale jedyne lekarstwa, jakimi dysponujesz, to swoje własne ciepło, dobroć i zrozumienie. Czy to wystarczy?

    Honda jest ciepłą, uczynną, lekko naiwną dziewczyną. Jej mama umarła, a dziadek, u którego miała zamieszkać przeprowadza remont. Nie chciała nikomu się naprzykrzać, dlatego zamieszkała… w namiocie. Po rozbiciu namiotu poszła zwiedzać okolicę i oczywiście okazało się, że jej urocze prowizoryczne mieszkanko znajduje się na terenie posiadłości rodziny Soma.

    Honda, wchodząc w butach do obcego mieszkania zaczyna rozmowę z właścicielem. Okazało się, że dom zamieszkuje Yuki Soma, jej kolega z klasy i do tego największy przystojniak w szkole. Ma zagorzałe fanki, które nazywają go księciem, a on sam nie dopuszcza do siebie nikogo. Jest skrytym chłopakiem. Można powiedzieć, że ma zamknięte serce. Po zamienieniu dwóch zdań, jak gdyby nigdy nic, Honda i Yuki idą razem do szkoły.furuba

    Tam poznajemy dwie najlepsze przyjaciółki Hondy: nieco przerażającą gotkę, która widzi fale mózgowe i gangsterkę. Po powrocie do domu okazuje się, że namiot Hondy porwał wiatr, dlatego główna głowa rezydencji - Shigure - proponuje jej zamieszkanie z nimi w zamian za wykonywanie domowych obowiązków. Przecież co złego może się stać? I tak zaczynają się codzienne przygody naszych bohaterów.

    O jakim sekrecie była mowa na wstępie? Bardzo szybko dowiadujemy się, że wszyscy z rodziny Soma są przeklęci. Siedzą w nich duchy chińskich zodiaków, których cechy wpływają na ich charaktery czy nawet na stosunek do siebie nawzajem.

    Legenda głosi, że Bóg wyprawił bankiet, na który zaprosił wszystkie zwierzęta. Gdy szczur usłyszał o tym, udał się do kota i skłamał mu o terminie bankietu. Wszystkie zwierzęta bawiły się wyśmienicie, poza kotem. Honda usłyszała tę legendę od matki i było jej szkoda kota, tak go polubiła, że chciała być spod jego znaku. Czy kiedy pozna zodiakalnego kota, to zareaguje tak samo?fruits basket kolor

    Oba tomy skupiają się na poznawaniu nowych postaci. Poza tym możemy uruchomić naszą check-listę popularnych wydarzeń w mandze. Dostajemy bowiem walentynki, wyjazd do gorących źródeł, festiwal. Patrząc na eventy oraz na postaci, mam wrażenie, że autorka umyślnie wprowadza do mangi sprawdzone schematy. Nie jest to minus, w końcu, jeśli coś się sprawdza i czytelnicy to lubią, to czemu nie? Mimo to, historia czasem zaskakuje i wciąga w wir wydarzeń tym bardziej, im dłużej czytamy.

    A jak się ją czyta? Szybko. Przez to, że historia ma aż trzynaście głównych postaci, czyli Hondę i zodiaki, to autorka nie przejmuje się rzeczami nieistotnymi. Choć cała manga to okruchy życia, więc może się taka wydawać na pierwszy rzut oka. Początek mangi był dla mnie aż za szybki. W ciągu paru pierwszych stron, zupełnie przypadkiem, Honda wlatuje w objęcia aż trzech zodiaków, którzy zamieniają się w zwierzęta, a zaraz potem odzyskują ludzką formę zupełnie nadzy. Niezły mangowy zbieg okoliczności. Honda zostaje powiernikiem tajemnicy, jednak nie każdemu z rodu Soma, to się podoba.

    Bohaterowie to największy atut tej mangi. Każdy jest unikalny, inny, ciekawy. Każdy ma swoją własną historię. Sama główna bohaterka wcale nie jest denerwująca, mimo swojej przytłaczającej aury boskości i dobroci. Dajmy na świecznik Yukiego o którym wcześniej pisałam – chłopiec zamknął swoje serce przed innymi, jednak jest ku temu powód, ma poważną traumę. Kyo jest kotem, którego każdy nienawidzi i nie uważa za część zodiaku. Cały czas chce walczyć z Yukim – szczurem, który go oszukał w legendzie. Jego gniew jest bardzo silny i irracjonalny. Czuje urazę, ale nie jest w stanie się jej samodzielnie pozbyć.

    Oba tomy pokazują nam około połowę zodiaków. Na razie poznajemy je dosyć powierzchownie. Każda historia jest wyjątkowa i każda ma w sobie coś tragicznego. Jednak moje serce pękło, kiedy czytałam o Hatorim. Był to człowiek zimny, który zakochał się i to go podbudowało, jednak kiedy poprosił głowę rodziny o zgodę na ślub, ta wpadła w szał i zraniła psychicznie obojga zakochanych. Ukochana po tym wydarzeniu wpadła w depresję i Hatori był zmuszony usunąć jej wspomnienia, płacząc przy tym. Teraz patrzy on na nią z daleka, na jej szczęście, jednak sam cierpi i nadal kocha.fruits basket kreska

    Manga w Polsce została wydana jako edycja kolekcjonerska. Każdy tom zawiera rozdziały z dwóch mang. Na początku możemy podziwiać bardzo ładne kolorowe obrazki bohaterów. Sama kreska jest typowa dla mang shoujo, czyli duże oczy, każdy bohater jest piękny, ładne tła i kwiatki tam, gdzie można je wcisnąć. Zdjęcie obok mówi więcej niż tysiąc słów.

    Manga jest skierowana do młodych dziewcząt, jak sam gatunek shoujo wskazuje, ale jestem pewna, że spodoba się też chłopcom. Celowałabym w tych, którzy są wrażliwi i lubią ładne, urocze postaci. Jeśli chcesz coś, co jednocześnie ciekawi swoją tajemnicą, jest dramatem, ale przynajmniej w pierwszych tomach nie zobowiązuje i nie wycieńcza emocjonalnie, to „Fruits Basket” jest dobrym wyborem. Pamiętaj jednak, że akcji jest tu minimalna ilość. Manga skupia się na introspekcji bohaterów, a trochę też na relacjach między nimi. Wydarzenia są, bo byłoby głupio bez nich. Nie pełnią jednak żadnej innej funkcji.

    Na koniec powiem Ci sekret, coś, co ma wartość terapeutyczną, jeśli się w to zagłębisz. Jeśli nie akceptujesz siebie lub zazdrościsz komuś, to pamiętaj, że każdy ma na plecach śliwkę umeboshi. Czyli swoje zalety. Zazdrościmy komuś czegoś, bo widzimy na jego plecach piękną umeboshi. Ale zawsze pamiętajmy, że my też ją mamy. Tego uczy nas „Fruits Basket”.

  • Recenzja mangi: „Sekaiichi Hatsukoi" - Autor: Shungiku Nakamura

    Tytuł mangi

    Sekaiichi Hatsukoi (tomy 10-14)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Shungiku Nakamura
    Gatunek: komedia, romans, yaoi (18+)
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 14+
    Cena okładkowa: 19,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 14 tomów

    Część z nas ma zwyczaj zamykania się w sobie, kiedy w naszym życiu dzieje się coś złego. Najgorzej jest, jeśli dotyczy to nieudanego związku, a my wciąż kochamy tę osobę. Uciekamy od tego. Staramy się zapomnieć. Jednocześnie boimy się ponownego zranienia, dlatego budujemy między sobą a światem mur. Czy ukochana osoba jest w stanie go przełamać?

    Dziewiąty tom skończył się dla obu par  podobnie. Robi się naprawdę poważnie! Czy bohaterowie w końcu ze sobą zamieszkają? Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że historie miłosne mogą być ciągnięte przez tyle tomów i nadal trzymać poziom. Zmieniam zdanie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jest coraz lepiej. Jestem pozytywnie zaskoczona.

    Zastanawiałeś się, drogi czytelniku, nad tym, że prawie nic nie wiesz o głównych postaciach mangi Sekaiichi Hatsukoi? Zbliżasz się do bohaterów, ale jednocześnie nadal jesteś daleko. Tomy od dziesiątego do czternastego zafundują ci dawkę wspomnień, a w kolejnych poznasz bohaterów jeszcze bliżej. Szczególnie cieszę się z poruszenia kwestii depresji Ritsu i tego, co działo się w czasie ich rozłąki. Dodatkowo poznajemy bohaterów mangi nie z introspekcji, a z rozmów między nimi. Onodera doszedł do wniosku, że nic nie wie o Takano i sam wychodzi z inicjatywą, zadaje mu pytania. Dzięki temu dostajemy dużo nowych, odświeżających dialogów.

    Mam wrażenie, że w tomie dwunastym autorka dzieła dokonuje przełomu. Relacje między postaciami, które powoli się cały czas rozwijają, nagle są postrzegane przez odbiorcę inaczej. Seks bohaterów nie jest nudnym elementem, a znowu sprawia, że czuję się, jakbym poznawała mangę od nowa. Niestety przeszkadza mi to, jak do niego dochodzi, bowiem w większości przypadków jest to inicjatywa Takano po tym, jak Onodera zrobi mały krok w jego stronę. Chciałabym jeszcze wspomnieć o ciekawym aspekcie, który pojawił się ostatnio, mianowicie o nowych bohaterach pobocznych. Jednym z nich jest Haitani, który mocno namiesza między naszą dwójką. Jakie ma intencje?

    Ritsu stanie przed ważnym wyborem – czy związek z mężczyzną ma szansę na powodzenie? Jest to ciekawe rozważanie, biorąc pod uwagę fakt, że większość mang BL opiera się na związku wolnym od problemów współczesnego świata. Manga już w poprzednich tomach pokazywała zazdrość i wątpliwości, które mogą się przydarzyć każdemu z nas. Kolejne tomy nie zawiodą nas pod tym względem. Czy różnica wieku jest ważna? Co zrobić z zazdrosnym byłym? Co jest ważnym elementem związku...?

    Jest nim rozmowa. Bez niej związek nie byłbysekaiichi hatsukoi madroscimożliwy. Trzeba wyrażać swoje uczucia bezpośrednio. Jeśli kogoś kochasz – wyznaj to. Jeśli coś ci nie pasuje – powiedz to otwarcie. Przyjemnie jest patrzeć, jak wreszcie Onodera chce świadomie zbliżyć się do Takano, nie odtrąca go (prawie w ogóle) i sam wykazuje inicjatywę w działaniach.

    Chciałabsekaiichi hatsukoi kreska3ym krótko pochylić się nad kreską. Ona również przechodzi ewolucję, widać to nawet po samych okładkach tomików. W tej mandze na pewno nie ma już chaosu. Wszystko jest dopracowane. Jeśli miałabym porównać ostatnie tomy z pierwszymi, to lepiej prezentują się te późniejsze. Zresztą, zdjęcie obok mówi więcej niż tysiąc słów.

    A co się dzieje z naszą drugą wesołą parą, czyli Yukiną i Kisą? Dostaniemy parę śmiesznych sytuacji, poznamy kogoś z rodziny z kompleksem brata. Kisa ponownie będzie miał problemy związane ze swoim wiekiem. Pokaże też bardzo zdrowe i dojrzałe reakcje na wiele sytuacji. Przykładowo na tą, związaną z przyszłością Yukiny, który chce utrzymywać się z malarstwa. Wiele osób uznałoby to za głupotę, jednak nie Kisa. Na pewno jest godny szacunku za to, jak zachowuje się w wielu sytuacjach. Można się od niego dużo nauczyć.

    Skoro czytasz tę recenzję, to pewnie chciałabyś/chciałbyś poznać odpowiedź na jedno zasadnicze pytanie – czy warto czytać dalej? Odpowiedź brzmi: warto, i to jak! Im dalej w las, tym lepiej. Od dawna już ignorują tekst w ramkach „ile dni zostało do całkowitego zakochania”, jeśli chcesz dowiedzieć się, jakie są prawdziwe uczucia Ritsu i czy wyznał miłość Takano, to musisz przekonać się sam.

  • Recenzja mangi: „Sekaiichi Hatsukoi" - Autor: Shungiku Nakamura

    Tytuł mangi

    Sekaiichi Hatsukoi (tomy 5-9)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor:Shungiku Nakamura 
    Gatunek: komedia, romans, yaoi (18+)
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 14+
    Cena okładkowa: 19.99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 9 tomów

    Czy pamiętasz jeszcze, drogi czytelniku, swoją pierwszą miłość? Czy doskwierało ci uczucie zakłopotania? Martwiłeś się, każdą najmniejszą rzeczą? Twoje serce biło mocniej, kiedy blisko ciebie znajdowała się ukochana osoba? Może czułeś gorąco rozchodzące się po ciele, kiedy myślałeś o niej? A może tego nie pamiętasz i chciałbyś przypomnieć sobie, jak to jest być zakochanym? „Sekaiichi Hatsukoi” ponownie umożliwi nam przeżycie tej przygody. Zapraszam do drugiej części recenzji o szalonych przygodach Ritsu Onodery i Takano Masamune.

    W historii dodatkowej dowiemy się więcej o zmaganiach Yukiny z Kisą. Jeśli przymierzasz się do przeczytania tego tytułu i nie miałeś/aś jeszcze z nim styczności, to zapraszam serdecznie do przeczytania mojej pierwszej recenzji. Jeśli jednak chcesz od razu wiedzieć czy „Sekaiichi Hatsukoi” trzyma poziom przez całe 9 tomów, to odpowiedź jest tylko jedna – tak.  A teraz odpowiedzmy na pytanie „dlaczego”?

    Tom czwarty zakończył się ciekawą sceną, prawda? Osobiście nie mogłam doczekać sięsekaiichi hatsukoi kou  tego, co będzie dalej. Jest to dobry wstęp do zrozumienia głównych problemów tej wesołej pary. Podczas czytania pierwszych tomów miałam wrażenie, że Kisa jest bardzo podobny do Ritsu pod względem zachowania. Jednak to wcale nie tak. Jest on o parę poziomów wyżej niż Onodera. Bywa pewny siebie, choć tylko w łóżku. Mówi więcej rzeczy wprost, pokazuje swoje uczucia mimo nieśmiałości. W miarę czytania coraz bardziej lubi się go jako bohatera. Niestety po drugiej stronie stoi Kou Yukina. Cały czas odnoszę wrażenie, że jest niedopracowany i jego jedynymi cechami są optymizm i ładna buzia.

    Wspomniałam o problemach tej pary. Jakie one są? Przede wszystkim różnica wieku. Jest to przedstawione dość realistycznie. Mamy trzydziestolatka pracującego do nocy, który na nic nie ma siły ani czasu. Związał się on z młodym księciem, studentem dorabiającym w księgarni. Drugim problemem okazuje się zazdrość. Kou spotyka często swoich byłych, w końcu ma za sobą trochę bogatego w seks życia. Yukino za to ma dużą liczbę fanek i koleżanek. Oboje muszą mierzyć się z tymi problemami na co dzień. Czy znajdą rozwiązanie zanim zaczną one niszczyć ich związek?

    A co słychać u naszej drugiej pary? Ich miłość dojrzewa szybciej niż się spodziewamy. Onodera coraz bardziej zdaje sobie sprawę ze swoich uczuć i rzadziej siebie oszukuje, że „to nie jest miłość”. W historii pojawiają się słynne dla mang wydarzenia. Mamy imprezy firmowe, spotykanie starych znajomych, wyjazdy służbowe, festiwal, urodziny, przeziębienie głównego bohatera – i nie tylko. Trudno mi wybrać, które lubię najbardziej, wszystkie są przedstawione w ciekawy sposób. Przykładowo w piątym tomie ma miejsce impreza firmowa, na której dochodzi do konfrontacji An (narzeczonej Onodery) i samego Ritsu. Jest to kulminacyjny moment, który zwraca historię w dobrym kierunku.

    Chciałabym jeszcze krótko wspomnieć o tym, że w tomie szóstym będziemy mogli bliżej poznać Takano i jego problemy w domu. Kilka tomów później zrozumiemy głębię problemu Ritsu i odpowiedzialności, którą nosi jako jedyny dziedzic. Cieszę się, że osobiste problemy zostały tutaj poruszone. Dzięki temu bohaterowie stają się bliżsi naszemu sercu.

    Podczas czytania mangi radzę nie przejmować się dopiskami na końcu rozdziałów dotyczących Onodery i Takano „zostało x dni do zakochania”. Jest to według mnie demotywujące. Pomimo to, ich relacja cały czas się rozwija. Stopniowo, ale rozwija.

    To manga yaoi, dlatego na pewno część osób jest ciekawa, jak w tych tomach wyglądają sceny 18+. Otóż pojawiają się raz na jakiś czas, jednak nie zajmują wiele stron. Dodatkowo są one zróżnicowane pod względem dialogów, zarówno tego co mówią do siebie bohaterowie, jak i dialogów wewnętrznych Ritsu.  Nawet jeśli ukrywa swoje uczucia, to właśnie w takich scenach jest ze sobą szczery. Dyskusyjne są za to okoliczności, w których dochodzi do stosunku. Po paru tomach zauważycie schemat: Onodera coś mówi lub nie chce czegoś powiedzieć, robi się niezręcznie więc zachowuje się bardzo dojrzale i ucieka, Takano go zatrzymuje i rozwiązują ten problem przsekaiichi hatsukoi yukinaez seks.

    Kreska w „Sekaiichi Hatsukoi” robi się coraz ładniejsza i bardziej schludna. Shungiku Nakamura w końcu zaczyna przykładać większą uwagę do tła, czasami aż za bardzo. Bardzo ciekawym zabiegiem jest to, że w tomie szóstym możemy zobaczyć świat oczami Takano, a nie jak zwykle – Onodery. W tomie dziewiątym mangaczka to samo zrobiła z drugą historią i od tamtego momentu możemy w końcu dowiedzieć się, co siedzi w głowie Kou Yukiny. Na pewno dzięki temu lepiej poznamy bohaterów i jeszcze bardziej się z nimi zżyjemy.

    „Dlaczego jest tyle nieporozumień w związkach? Czyli krótki poradnik o tym jak rozmawiać lub jak nie rozmawiać z ludźmi, na których nam zależy” – proponuję taki alternatywny tytuł dla tej mangi. Nie sądziłam, że tak to odbiorę, ale można się z niej wiele nauczyć, i nie chodzi mi tylko o to, jak wygląda codzienne życie w wydawnictwie mangowym. Czasami chcemy coś powiedzieć, ale te słowa nie przechodzą nam przez gardło. Z mangi możemy dowiedzieć się, jak szczerość wobec siebie i innych jest istotna w codziennych relacjach, czy warto ufać, i najważniejsze – czy można zostawić za sobą przeszłość i być szczęśliwym? Warto się zakochać?

  • Recenzja mangi: „Sekaiichi Hatsukoi" - Autor: Shungiku Nakamura

    Tytuł mangi

    Sekaiichi Hatsukoi (tomy 1-4)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Shungiku Nakamura
    Gatunek: komedia, romans, yaoi (18+)
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 14+
    Cena okładkowa: 19,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów.

    Sekaiichi Hatsukoi to jeden z popularniejszych tytułów BL (Boys Love), który doczekał się nawet adaptacji anime. Czy jednak jest to tytuł obowiązkowy dla fanów gatunku? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji. 

    Czytając Sekaiichi Hatsukoi wejdziecie do wydawnictwa mangowego drzwiami i oknami, poznacie perypetie jej bohaterów i sekrety pracy jako redaktor. Manga bawi i uczy, nie oszczędza przy tym gorących scen między dwojgiem mężczyzn. Oj będzie tego trochę.

    Zacznijmy od ciekawostki. Manga była wydawana głównie w magazynie Emerald. W zwykłych okolicznościach byłaby to informacja nieistotna, jednak nie tym razem, bowiem właśnie w takim magazynie rozgrywa się akcja naszej mangowej historii. Napisała ją Shungiku Nakamura, która jest odpowiedzialna również za „Junjou Romantica”. Obie mangi osadzone są w jednym uniwersum –miejsce akcji to wydawnictwo Marukawa, a Sekaiichi dzieje się dokładnie w ich dziale dotyczącym magazynu Emerald. 

    O czym jest fabuła? Ritsu Onodera jest synem właściciela wydawnictwa, w którym również pracuje. Mimo to chciałby dojść wszędzie o własnych siłach i poczuć „sprawczość” w swoich działaniach. Jednak przede wszystkim chciałby, aby inni go docenili za to co robi, a nie umniejszali kim jest jego ojciec i, że ma podane wszystko „na tacy”. Może znacie kogoś, kto pracuje w firmie rodziców? Tutaj dostajemy analogiczną sytuację. 

    Ritsu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce: zwalnia się i zatrudnia w przypadkowym wydawnictwie. Dostaje pracę, jednak nie do końca tam, gdzie chciał. Zamiast zajmować się literaturą, w której się specjalizował, dostaje przydział do mang shoujo. Dodatkowo okazuje się, że jego redaktorem naczelnym zostaje Takano Masamune z którym kiedyś się kochał i z którym nawet był przez chwilę w związku. Bywa niezręcznie, choć nie na długo. 

    Dochodzą do wniosku, że ich zerwanie było nieporozumieniem, jak to już czasem bywa w mangach tego typu - dużo nieporozumień i bohaterzy, którzy nie umieją się ze sobą komunikować. Na szczęście zła passa zostaje zerwana całkowicie w czwartym tomie, wcześniej możemy jednak dostrzec u nich przebłyski szczerości wobec siebie, ale po alkoholu. Wracając – mimo nieporozumienia w sprawie zerwania Onodera nie zamierza być już z Takano, bo lata walczył, aby o nim zapomnieć. Co na to Takano? Chce zrobić wszystko, aby sprawić, że ten znowu wyzna mu miłość. Ich relację i to, do czego ona doprowadzi będziemy śledzić na tle pracy wydawnictwa, a dokładniej działu magazynu Emerald.

    Główne miejsce akcji było jednym z moich głównych powodów sięgnięcia po mangę. Warto o nim wspomnieć parę słów. Obserwujemy sytuacje i informacje „od kuchni”. Wchodzimy do wydawnictwa i tam też dowiadujemy się, jak to wszystko funkcjonuje: że Japończycy to pracoholicy – nie wiadomo po co oraz dlaczego gonią za terminami kosztem zdrowia. W mandze dowiemy się między innymi co to jest ozalid, jaka jest rola redaktora i działu handlowego oraz jak ważna jest drukarnia i jak z nią rozmawiać w czasie pracy w redakcji. Nie możemy zapominać też o roli kawy, bo bez niej nic w świecie nadgodzin nie byłoby możliwe. 

    Przyznam się, że podczas czytania tej mangi miałam momentami motylki w brzuchu. Autorka tworzy atmosferę tak dobrze, że sceny zbliżeń mniejszych lub większych są naprawdę…  gorące. Jest w stanie sprawić, że utożsamiam się w tym momencie z głównym bohaterem, a to nie jest łatwe. Przykładowo scena ich pierwszego zbliżenia: idą do mangaczki, która nie jest w stanie dobrze narysować pocałunku, więc aby jej to pokazać, Takano z zaskoczenia całuje Onodere. Nie bójcie się jednak o spoiler, to scena z pierwszych stron mang, dodatkowo później będzie ich dużo. Shungiki Nakamura wie, co robi. Zaufajcie jej. 

    Mangę czyta się jednym tchem, mimo ilości tekstu jest przyjemna. Trzeba wiedzieć, że jest to potężna liczba linijek jak na romans. Jak dla mnie jest to plus, choć mogłoby być mniej dymków, które nazwałam „niepotrzebnymi rozmyślaniami Onodery”. Pojawiają się one w całej mandze i poznamy je po tym, że zamiast skupiać się na scenie, słuchamy wewnętrznego monologu Ritsu. Po czasie można się do nich przyzwyczaić. 

    Kreska w „Sekaiichi Hatsekaiichi hatsukoi twarzesukoi” jest kontrowersyjna. Niektórzy uważają, że jest brzydka, ja natomiast myślę, że jest to styl charakterystyczny dla mangaczki i dzięki niemu jej prace można rozpoznać z kilometra. Na pewno nie skupia się ona na tłach, a na bohaterach. Sceny są dynamiczne, ale czytelne. Jedynym minusem kreski może być to, że postaci są do siebie podobne, co widać na dołączonym zdjęciu ze środka pierwszego tomu. 

    Warto pochylić się chwilę nad dodatkiem do mangi, który jest bardziej osobną, pełnoprawną historią. Jest to „Przypadek Shouty Kisy” i rozpoczyna się w tomie trzecim. Kisa pracuje w tym samym dziale, co Onodera. Ma on trzydzieści lat i lubi przelotne historie miłosne, sypia z osobami, które podobają mu się z twarzy i nigdy się nie zakochał. Nie trzeba dodawać, że jest homoseksualny, nadal czytamy yaoi. Pewnego dnia, gdy był w księgarni, zauroczył się w sprzedawcy mang shoujo. Był to Yukina Kou. Kisa obserwował go z daleka, mając świadomość, że nigdy się nie spotkają, bowiem Kou był idealnym księciem. Miał piękną twarz i umiał podrywać. To ten typ, który jest zawsze otoczony wianuszkiem dziewcząt. Dziwnym zbiegiem okoliczności jednak w stalkowaniu Yukiny Kisie przeszkadza jego były chłopak, który robi my awanturę na całą księgarnię. Z opresji przed napastującym ex ratuje Kisę nie kto inny, jak właśnie oślepiający blaskiem dwudziestojednoletni Yukina Kou. I tak zaczyna się historia tej dwójki. 

    Na koniec nawiążę do wstępu – gorące sceny w wykonaniu tej mangi nie oznaczają zawsze seksu. Ten pojawia się, jednak nie jest ważnym elementem fabularnym i nie zajmuje dużo stron. Rysowany jest dynamicznie, ale subtelnie, nie pokazując za dużo, aby przypadkiem nie gorszyć nikogo za bardzo. Dlatego jeśli nie przepadacie za takimi scenami, to możecie odetchnąć z ulgą. One są, ale romans zdecydowanie jest na pierwszym planie. 

    Jak już wspomniałam wyżej, jest to manga yaoi. Oznacza to, że historia będzie opowiadała o miłości między mężczyznami. Jeśli nigdy nie czytałaś/eś mangi tego typu, to myślę, że warto zacząć od tytułu łagodniejszego, bez wątku seksualnego. Ten tytuł jest bardzo dobry przynajmniej jako drugi lub trzeci z kolei. Jest to na pewno klasyka, o której każdy fan gatunku wie i po którą zawsze warto sięgnąć. Ja nie zawiodłam się i przeczytanie tych czterech tomów pozostawiło mi niedosyt, dlatego na pewno będę sięgać po kolejne. W końcu to dopiero początek historii.

  • Recenzja mangi: „Odrodzona jako czarny charakter w grze otome, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą do złego zakończenia" - Autorzy: Nami Hidaka, Satoru Yamaguchi

    Tytuł mangi

    Odrodzona jako czarny charakter w grze otome, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą do złego zakończenia

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Nami Hidaka, Satoru Yamaguchi
    Gatunek: komedia, fantasy, odwrócony harem, romans, szkolne, isekai
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 5+
    Cena okładkowa: 22,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów

    Kto by nie chciał na chwilę znaleźć się w historii pełnej przystojniaków? Manga „odrodzona jako czarny charakter w grze otome, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą do złego zakończenia” jest właśnie taką historią.

    Uwielbiam długie tytuły, jakże one są wymowne! Główna bohaterka jest czarnym charakterem w grze otome, gdzie każda ścieżka prowadzi do złego zakończenia, a Caterina stara się robić wszystko, aby go uniknąć. 

    Czymże byłby isekai bez przypadkowej śmierci w równie przypadkowym wypadku drogowym? To od takiej perypetie Cateriny Claes, głównej bohaterki omawianego dziś tytułu się rozpoczęły. Witamy w świecie, w którym przystojniacy pojawiają się na każdym kroku. Oto gra otome!

    Słyszę jakieś ziewnięcia w tle, dajcie mi jeszcze chwilę! To nie jest kolejna nudna historia oparta na schemacie niewinnej dziewczyny i idealnych adoratorach. Świat przedstawiony jest rozbudowany, tak samo jak każdy bohater, akcja dzieje się odpowiednio szybko, ale przede wszystkim pomysł nie jest typowy. W grach randkowych, gdzie mamy wiele pięknych chłopców zwykle wcielamy się w niewinną i śliczną dziewczynę, ale nie tu! Caterina z gry jest czarnym charakterem, złą do szpiku kości szlachcianką, która znęca się nad ubogą Marią. Czy istnieje dobre zakończenie dla takiej bohaterki? Tak, jest nim wygnanie z kraju. Złym zakończeniem jest śmierć. Niezbyt optymistycznie.

    Nasza bohaterka trafia do gry w skórze Cateriny i podąża jej ścieżką fabularną. Jednak po odzyskaniu wspomnień jej charakter zmienia się w taki, jak z poprzedniego życia. I całe szczęście! Caterina opracowuje genialny plan mający uchronić ją przed marnym losem. Uczy się magii, choć ze słabym skutkiem, jej szczytem umiejętności jest wyczarowanie małej górki z ziemi. Do tego zostaje prawdziwą farmerką, żeby po wygnaniu móc przetrwać i utrzymać się z uprawy roli.

    Powodem jej przyszłego wygnania (według gry) ma być romans Marii z którymś z panów, którzy uchronią ją przed okropną Cateriną. Ale hola hola, przecież Caterina ma teraz całkowicie inny charakter. Czy ciepło jej serca, delikatna niewinność i szczerość zmieni jej los?

    Fabuła jest na tyle ciekawa, że szybko zapomnicie o początkowym celu bohaterki i będziecie z zapartym tchem pochłaniać kolejne strony pełne rozbudowanych dialogów i pięknych rysunków. Sami bohaterowie są zróżnicowani. Mamy przystojnego księcia Geordo, tajemniczego i skrytego Nicola, przybranego, uroczego brata Keitha, niegrzecznego brata Geordo – Alana i śliczne przyjaciółki Catariny, które poznacie sami (cii). Komu najbardziej będziecie kibicować przy czytaniu?

    Romans jako gatunek rządzi się swoistymi prawami i pewne wątki, które pojawiają się również tutaj, są dla niego dość charakterystyczne. Przykładowo: Caterina jest piękną, ale skrajnie naiwną dziewczyną. Często nie zauważa ona zalotów pod jej adresem, co może zarówno zauroczyć́, jak i zirytować. Na szczęście jednak postać ta nie jest całkowicie definiowana przez swoją kliszę i wybija się z jej ram pozostałymi cechami charakteru. Podobnie inne postaci – chociaż wpasowują się w typowe dla romansu role, mają jednocześnie coś, co czyni je wyjątkowymi. To sprawia, że poznawanie ich losów jest po prostu przyjemne.

    Prawie na koniec dodam, że każdy tomik mangi ma dodatek w postaci nowelki do poczytania. Jest to parę stron bez obrazków, które dodają złożoności historii. Możemy zobaczyć Catarinę z trochę innej strony poznając jej… sny. Przykładowo jeden z nich jest isekaiem w isekaiu. Bohaterowie z mangi przenieśli się do świata, z gry RPG, gdzie stają się poszukiwaczami przygód i mają uratować świat przed władcą demonów.

    Dla kogo jest adresowana manga? Nie tylko do dziewczyn! Jeśli świat fantasy, isekaie, lekkie historię, jednak z nutką intrygi i rozbudowanymi bohaterami, koniecznie przeczytaj ten tytuł! Manga dostała nawet swoją adaptację anime z równie długą nazwą: „Otome Game no Hametsu Flag shika Nai Akuyaku Reijou ni Tensei shiteshimatta...”. Wyszła ona w 2020 i zdobyła duże uznanie i popularność. Manga zawiera więcej smaczków, w tym nowelkę, dlatego polecam ją, nawet jeśli widział*ś ten tytuł.

    Manga pokazuje jak bardzo nasze wybory i podejście wpływają na życie. Jeśli grałeś, drogi czytelniku, kiedyś w japońską grę randkową w stylu otome lub galge, na pewno wiesz, o czym mówię! Poznaj dalsze losy Cateriny i dowiedz się, czy uda jej się odmienić własny, nie oszukujmy się – zły, los.

  • Recenzja mangi: Tatsuya Endo - „Spy x Family”

    Tytuł mangi

    Spy x Family

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Tatsuya Endo
    Gatunek: akcja, komedia
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 5+
    Cena okładkowa: 22,99zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów

    On jest szpiegiem, jego żona płatną zabójczynią, a ich córka posiada nadprzyrodzone zdolności. Brzmi ciekawie? Jeśli tak, to czytajcie dalej, bo – zapewniam – warto.
    Dwa sąsiadujące ze sobą kraje, Westalis i Ostania, oficjalnie żyją w zgodzie, jednak sytuacja polityczna jest bardzo napięta i najmniejsze potknięcie może doprowadzić do wojny. „Zaćmienie” to kryptonim jednego z najlepszych szpiegów Westalis. Do wykonania kolejnej misji, a w związku z tym dokonania kolejnego kroku w stronę zaprowadzenia pokoju na świecie, zmuszony jest w tydzień zdobyć rodzinę. Z sierocińca o dość wątpliwej reputacji adoptuje dziewczynkę, która posiada zdolność czytania w myślach. Na swojej drodze spotyka również młodą kobietę, która akurat poszukuje partnera na spotkanie towarzyskie. Skrywa ona jednak pewną tajemnicę. Jest wybitną zabójczynią znaną jako Cierniowa Księżniczka, która pod osłoną nocy z zimną krwią morduje kolejne cele. I tak, zupełnym przypadkiem, te trzy obce sobie osoby zaczynają zabawę w dom. Każde z nich posiada sekret, którego nie zna reszta.
    Wątkiem przewodnim mangi jest operacja Strix, podczas której Zaćmienie musi zbliżyć się do wysoko postawionego człowieka, Desmonda. Mężczyzna pojawia się publicznie tylko na spotkaniach związanych ze szkołą jego syna. By wykonać misję, szpieg musi zinfiltrować szkołę, czyli wysłać swoją przyszywaną córkę Anyę do elitarnej Akademii Eden. Przy okazji możemy śledzić losy tej niezwykłej rodzinny i ich nieustannych prób ukrycia prawdy przed resztą domowników.
    Całość utrzymana jest w klimacie komedii, co wiecej, bardzo dobrze przedstawionej komedii. Elementy humorystyczne nie są wciskane na siłę, naturalnie wplatają się w historię. Ponadto akcja jest prowadzona dość wartko, przedstawiono wiele scen akcji i walki, dzięki czemu nie sposób się nudzić podczas lektury. Innymi słowy, „Spy x Family” to świetna historia, od której trudno będzie wam się oderwać i na pewno nieraz wybuchniecie śmiechem podczas czytania.
    Sama historia nie jest jedynym atutem tego tytułu. Przypadła mi do gustu również kreska. Wszystkie postacie są ładnie narysowane, a każdy bohater posiada unikalny wygląd. Większość kadrów ma puste tło, ale przy zawrotnym tempie akcji nie mogę uznać tego za minus.
    Po przeczytaniu czterech tomów jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczy się historia naszych bohaterów. Śledząc losy tej nietypowej rodziny, możemy zauważyć, że mimowolnie zbliżają się do siebie. Jak długo będą trwać w kłamstwie? Czy zdradzą swoje sekrety? Czy po wykonaniu misji rozstaną się? Niestety, odpowiedź na te i wiele innych pytań dostaniemy dopiero w następnych tomach, jednak jestem pewna, że warto na nie czekać. Rzadko zdarzają się historie, które są aż tak angażujące i ciekawe, więc z całego serca polecam wam ten tytuł. Na pewno się nie zawiedziecie!

     

     

  • Recenzja mangi: „On zimny, ona gorąca" - Autor: Tomokichi

    Tytuł mangi

    On zimny, ona gorąca

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Tomokichi
    Gatunek: komedia, ecchi, fantasy
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 1
    Cena okładkowa: 22,99 zł

    Zdecydowanie lubię jednotomówki. Krótka, zwięzła, niezobowiązująca historia, którą możesz poczytać między swoimi zajęciami - taka właśnie jest manga „On zimny, Ona gorąca”.

    Historia opowiada o napalonej elfce, która została wygnana z rodzinnej wioski, bo stwierdziła, że jej marzeniem jest zostać zhańbioną przez orka. Jest to temat tabu w jej miejscu zamieszkania, w którym dochodziło do różnych niegrzecznych czynów między elfami a orkami w czasie wojny. Ale nie dane nam będzie skupiać się na historycznych dyrdymałach. Główna bohaterka wyrusza na poszukiwania „tego jedynego” do lasu, gdzie szczęśliwym trafem napotyka na spacerującego orka. Jednak on wcale nie jest chętny na dzikie harce - i tak rozpoczyna się ich historia.

    W dalszej części mangi możemy poznać osobliwą rodzinę elfki i przyjrzymy się codziennym, dwuznacznym sytuacjom między dwójką głównych bohaterów. Jaka jest ta manga? Zdecydowanie łatwa w odbiorze, bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Jest sprośna w każdy calu, jednak wszystko sprowadza się bardziej do słów niż czynów. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że więcej uwagi poświęcono ich relacjom niż… seksowi i podobnym czynnościom.

    Zabawienie erotyczne dotyczy w 99% dialogów i scenek sytuacyjnych, choć w samej mandze zobaczymy nagie piersi, w końcu jest to gatunek ecchi. Została ona oznaczona jako 18+, nie brakuje w niej też przekleństw, które pojawiają się raz na jakiś czas (i dobrze, pasują tam idealnie). Ta manga to świetna zabawa! Choć jedne żarty są bardziej trafione, inne mniej.

    Na sam koniec poświęćmy krótką chwilę na sprawy bardziej techniczne i graficzne. W tym wydaniu została zmieniona czcionka jaką jest napisany tekst mówiony przez elfkę w taki sposób, że w słowa są wplecione serduszka. Skradło to moją duszę i serce. Absolutnie urocze! Sama manga jest narysowana bardzo ładnie. Każda jej strona ma na górze parę słów, które podsumowują, co się będzie na niej działo, przykładowo „nie przebierając w środkach”. Całość jest podzielona na 5 części, a one na 11 rozdziałów nazwanych „aktami”.

    Podsumowując, jak lubisz krótkie, lekkie, komediowe mangi ecchi to jest to pozycja, na którą warto spojrzeć. Najlepiej klimat historii oddaje stwierdzenie „napalona elfka i porządny ork”. To bardzo trafne podsumowanie tego co będzie się między tą dwójką działo. Daj ponieść się wirowi żartów sytuacyjnych, zabawnych dialogów i przekręconych słów!

  • Kadry z filmu zamiast rysunków, czyli „Dragon Ball” w nowej odsłonie

    dragon ball z zmartwychwstanie fAnime Comics to nowa i dość nietypowa rzecz na naszym rynku, choć podobne pozycje są już znane zarówno w Japonii, jak i na Zachodzie. To komiks, na który – zamiast rysunków – składają się kadry wycięte z filmu. Tym razem na tapet wzięto film kinowy „Dragon Ball Z: Zmartwychwstanie F”. Czy taki eksperyment ma prawo się udać? Przekonajmy się.

    Recenzję komiksu „Dragon Ball Z: Zmartwychwstanie F” znajdziecie tutaj.

  • Son Gokū znowu w akcji!

    dragon ball superAkira Toriyama stworzył niezwykłe uniwersum, które zachwyca miłośników mangi i anime już od wielu lat. Czy kolejny komiks z popularnej serii, który ukazał się niedawno na polskim rynku wydawniczym, spełni oczekiwania fanów Son Gokū i jego niezwykłych przyjaciół? Sprawdźcie!

    Recenzję mangi „Dragon Ball Super” znajdziecie tutaj.

  • Recenzja mangi: Masashi Kishimoto, Takashi Yano - „Prawdziwa historia Itachiego”

    Tytuł mangi

    Prawdziwa historia Itachiego

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Masashi Kishimoto, Takashi Yano
    Wydawnictwo: J.P.F.
    Ilość tomów: 2+
    Cena okładkowa: 24,90 zł

    Itachi jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych bohaterów z uniwersum „Naruto” i zawsze uważałam, że jego postać nie została w pełni ukazana. Gdy oglądałam „Naruto” kilka lub kilkanaście lat temu,drażniło mnie to, że wielokrotnie przewijały się te same sceny z jego udziałem, a nigdy tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się czegoś więcej. Nowelka „Prawdziwa historia Itachiego” doczekała się swojej ekranizacji pod koniec emisji anime „Naruto: Shippuuden”, lecz jeśli nie dotrwaliście do tych odcinków, to teraz możecie bliżej przyjrzeć się temu bohaterowi.
    Historia Itachiego została podzielona na części i przedstawiona w dwóch tomikach– „Księdze Blasku” i „Księdze Mroku”. Pierwsza z nich rozpoczyna się w momencie, kiedy Itachi ma zaledwie cztery lata, a jego ojciec, Fugaku, przewodniczący klanu Uchiha, zabiera go na pole bitwy rozgrywającej się pod koniec Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi. Patrząc na niezliczoną liczbę martwych oraz rannych ludzi, mały Itachi uświadamia sobie ogrom okrucieństwa, jaki wojna sprowadza na ludzkość. W jego sercu kiełkuje marzenie o tym, by raz na zawsze złożyć broń.Aby osiągnąć ten cel, postanawia stać się najsilniejszym shinobi na świecie. Od tego momentu towarzyszymy Itachiemu w jego treningach. Młody Uchiha jest bardzo uzdolniony, więc w zaledwie kilka miesięcy kończy Akademię, następnie w bardzo młodym wieku zdaje testy na genina i chunina, aż wreszcie trafia do Anbu, czyli sił specjalnych podlegających bezpośrednio Hokage. W międzyczasie na świat przychodzi jego brat Sasuke, którego Itachi kocha najbardziej na świecie. Młody Uchiha zdobywa również dwoje przyjaciół – Shisuia, który podobnie jak Itachi jest niezwykle uzdolniony i pomaga mu w treningach, oraz Izumi, swoją rówieśniczkę. Tomik kończy się, gdy Itachi otrzymuje misję specjalną, którą musi wykonać, aby zostać pełnoprawnym członkiem Anbu. W tym momencie chłopak nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak pełna mroku będzie ścieżka jego życia.
    W „Księdze Mroku” młody Uchiha decyduje się wykonać z pomocą swojego przyjaciela Shisuia poleconą mu misję. Od tego momentu przynależy już do elitarnej formacji Liścia. Niestety, nastroje w klanie stają się coraz bardziej napięte i jego członkowie zaczynają naciskać na jak najszybsze przeprowadzenie rewolucji, która według nich przywróci dawną chwałę rodu Uchiha. Władze wioski, tak samo jak Itachi, są świadome tego, że jeśli do przewrotu dojdzie, wybuchnie kolejna wojna. W tym momencie Itachi zostaje postawiony przed trudnym wyborem:stanąć po stronie swoich pobratymców czy osady. Myślę, że wszystkie osoby zainteresowane tym tomikiem wiedzą, jakiego wyboru dokonał.
    Miałam pewne obawy przed przystąpieniem do lektury„Prawdziwej historii Itachiego”. Język japoński jest bardzo trudny do tłumaczenia, zwłaszcza w przypadku dłuższych tekstów ciągłych. Co więcej,jest również bardzo specyficzny, przez co nieumiejętny przekład będzie bardzo dziwne dla polskiego odbiorcy. Na szczęście wydawnictwo JPF całkiem dobrze poradziło sobie z tym problemem. Może to kwestia przyzwyczajenia do tego typu tekstów, ale czytało mi się całkiem przyjemnie. Niestety, wkradło się kilka błędów, głównie w tomiku „Księga Blasku”. Po pierwsze, raziła niekonsekwencja. Pełna nazwa osady zawsze była tłumaczona, ale w przypadku, gdy pojawiało się samo słowo „Konoha”, to czasem zostawiono je w oryginale, a czasem był to po prostu „Liść”. Drugą rzeczą są błędy interpunkcyjne, głównie spacje zostawione przed przecinkami. W jednym miejscu zdanie zostało ucięte, przez co całość wyszła bardzo niezręcznie. W drugim tomiku natomiast pojawiły się błędy drukarskie –niektóre strony były zadrukowane słabiej niż pozostałe, ale podejrzewam, że to kwestia egzemplarza.
    Jeśli lubicie uniwersum „Naruto”, to myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę pozycję. Dla mnie była taką podróżą w przeszłość i stanowiła miłe przypomnienie, dlaczego losy niektórych bohaterów potoczyły się w ten, a nie inny sposób.