Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

  • Relacja z konwentu Ryucon Open Air - Festyn mangowy?

    Krakowski konwent mangi i anime/popkultury japońskiej Ryucon Open Air odbył się w weekend 11-12 września. Była to pierwsza edycja po rocznej przerwie spowodowanej pandemią i jednocześnie pierwsza organizowana praktycznie w całości pod gołym niebem, w formie, którą określałem wielokrotnie jako „mangowy festyn”. Ba! Poprawcie mnie, jeżeli coś przeoczyłem, ale był to chyba pierwszy taki konwent mangowy w naszym kraju. Czy więc taka forma ma szansę w porównaniu ze standardowymi, szkolnymi imprezami? A może właśnie powinna wyprzeć te odbywające się w zamkniętych przestrzeniach? No i najważniejsze, czy da się zorganizować sprawnie działający konwent w miesiąc? Sprawdziliśmy to!

  • Relacja z konwentu Animatsuri 2021 – Powrót po apokalipsie

    Festiwal Kultury Japońskiej Animatsuri odbył się w zeszły weekend, tj. 13-15 sierpnia, w Warszawskim Centrum Konferencyjno-Szkoleniowym przy ulicy Bobrowieckiej 9. Był to drugi konwent powiązany z tematyką mangi i anime w tym roku, którego liczba uczestników przekroczyła tysiąc. To także pierwsza duża impreza, którą odwiedzili członkowie naszej redakcji po spowodowanej koronawirusem fali odwołań eventów. Jakie są nasze odczucia po tak długiej przerwie od konwentowania? Czy Stowarzyszenie Animatsuri sprostało wymaganiom uczestników głodnych imprezy? I jakie zmiany zaszły przez ostatnie półtora roku? Na te i więcej pytań postaramy się odpowiedzieć w niniejszej relacji.

  • Relacja z konwentu: LajCONik 2021 - bardzo polski LajCONik

    Kolejny rok, kolejny LajCONik. Niestety, tak jak zeszłoroczny, także i ten odbył się online. Jeszcze na początku prac nad tegoroczną edycją było jasne, że przeprowadzenie konwentu na żywo będzie niemożliwe, a w obecnej sytuacji nawet skrajnie nieodpowiedzialne.

  • Relacja z konwentu: CyberKapi 2020 albo czas, kiedy twoje plany się walą, a ty i tak jesteś zadowolony

    Kapitularz był kolejnym ogólnopolskim konwentem, którego organizatorów sytuacja w kraju zmusiła do przeniesienia imprezy do sieci lub odwołania jej. Najważniejsze jednak, że nie zrezygnowano z dostarczenia odwiedzającym dużej ilości rozrywki.

  • Relacja z konwentu: LajCONik 2020 – stara treść w nowej formie

    Nikt nie spodziewał się, że na początku 2020 roku życie konwentowe w Polsce praktycznie zaniknie lub przeniesie się do Internetu. W przypadku LajCONika 2020 była to dla organizatorów pierwsza impreza prowadzona online, ale pomimo tego została ona bardzo sprawnie zrealizowana. Było to tyle ważne, że LajCONik wpisał się już na stałe w krakowskie życie konwentowe, a dla osób interesujących się tematyką gier fabularnych jest jednym z najważniejszych lokalnych wydarzeń. To dobre miejsce, by przetestować nowe systemy RPG lub zacząć swoją przygodę z nimi.

  • Recenzja książki: „Umieranie to parszywa robota"

    Tytuł książki

     „Umieranie to parszywa robota”

    Nazwa WydawnictwaWydawnictwo: Fantazmaty
    Liczba stron: 494
    Cena okładkowa: 0 zł

     

    Ludzie nałogowo wręcz stwierdzają, że umierają. Z nudów, ciekawości, tęsknoty, bólu, smutku. Powodów do zawsze jest wiele, ale jak ma się to do prawdziwego umierania? Czy nasze ,,umieranie z tęsknoty” można porównać do ostatnich oddechów chłopaka rozbitego o morskie skały? I czy umieranie dotyczy samego organizmu, czy także i duszy? Tak wiele pytań. Jak dobrze, że znalazły się osoby, które postanowiły coś o tym powiedzieć. 

    „Umieranie to parszywa robota” składa się z dwudziestu opowiadań dwudziestu jeden autorów i jest już siódmą antologią wydaną przez Fantazmaty. Jest w niej wszystko i trochę więcej tego, co mogło się tylko kojarzyć z umieraniem. (Wolę nie używać słowa „śmiercią”, bo niektórzy autorzy udowodnili, że jedno z drugim niewiele ma niekiedy wspólnego.) W opowiadaniach znaleźć można zatem groteskę, absurd, jak i czarny humor.  

    „Kiedy się przyzwyczaisz, to tak jakbyś umierał” napisał kiedyś Truman Capote. Przy Fantazmatach to na szczęście nie grozi, o czym przekonałam się już czytając „Ja, legenda”.  Każde z opowiadań jest pisane innym stylem, niesie ze sobą innych bohaterów i niekonwencjonalne podejście do tematu. Wątki osadzone są też w różnych światach, zatem udać się można na odległą planetę, do mitycznego Tartaru, na podniebny statek, a także skwer w Łodzi i wiele innych miejsc. Nie mniej zróżnicowane są postacie, bo swoją opowieść przedstawi nam człowiek chory na raka, demon, kosmita, wskrzeszony, a także byt, który nigdy ciała nie miał. Na brak różnorodności nie można więc skarżyć.  

    Nie znalazłam tu żadnego opowiadania, które nie spodobałoby mi się na tyle, bym mogła się do niego przyczepić. Co prawda nie zapałałam miłością do ,,Pamięci kamieni” i ,,Krew śpiącej królewny przyzywa moją duszę”, ale w tym drugim przypadku wynika tylko z mojej osobistej niechęci do science fiction. W pierwszym za to nie potrafiłam odnaleźć się ani w akcji, ani w miejscu jej trwania. Wszystko to wydało mi się zbyt chaotyczne. Pokochałam natomiast ,,Szarość. Odcień czerni” wraz z ,,Gniewem Inspektora”. Obie historie są utrzymane w klimacie fantasy, ale poza tym nic ich nie łączy. Pierwszy przykład jest utrzymany w konwencji czarnej komedii, ma również nutę paranormalności i zmusza do zastanowienia się nad tym, co czyni z ludzi potwory.  Za to „Gniew Inspektora” ma w sobie czarny humor i ukazuje co by było, gdyby i mity, i Biblia mówiły prawdę. Pozytywnym zaskoczeniem okazało się też dla mnie opowiadanie ,,T4N2M1”, bo tu mamy do czynienia z hasłem - palenie zabija. Żyłam w przekonaniu, że o tym powiedziano już wszystko, a jednak Marek Zychla pokazał, że jest jeszcze jeden punkt widzenia, którego nie poruszył nikt.  

    W żadnym opowiadaniu nie znajdzie się, co bardzo mi się spodobało, filmowego decorum. Nikt z bohaterów nie odszedł wśród blasku zachodzącego słońca, a po wszystkim nie zaczął padać deszcz. Tu naprawdę czuć, że odchodzi się naprawdę, bo pojawia się opis walki o ostatni wdech powietrza, bólu rozrywającego płuca i uczucia życia uciekającego wraz z krwią.  Autorzy zwłaszcza w te momenty wlewali masę emocji i można to doskonale poczuć.  Podobnie jest z samymi rozterkami wewnętrznymi i wybuchami emocji. Byłam w stanie doskonale wyobrazić sobie mimikę postaci, a nawet poczuć to samo co one.  

    Nie mam więc nic co mogłabym wskazać jako przeciwwskazanie do sięgnięcia po ten zbiór. Gorąco polecam go wszystkim, którzy z Fantazmatami do czynienia mieli już wcześniej, by przekonać się, że po raz kolejny zebrali autorów, którzy wspólnie stworzyli coś niezwykłego.  I zachęcam do sięgnięcia po niego też tych, którzy cenią sobie urozmaicenia i różnorodność stylu, a także przedstawienie tematu z różnych punktów widzenia, ale jestem też przekonana, że każdy znajdzie w „Umieranie to parszywa robota” coś dla siebie.  

  • Relacja z konwentu: I Świąteczny Twilightmeet w Warszawie, czyli opowieść o fandomie, który nie umarł

    Gdyby rok temu ktoś zapytał mnie, czy mam ochotę jeździć po Polsce, rozmawiać z ludźmi, robić im zdjęcia i grać w grę fabularną na podstawie serialu „My Little Pony: Friendship is Magic”, to bardzo bym się zdziwił. Przecież wszystko powyższe nieszczególnie mnie pociągało. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że kucyki – tak jak Cthulhu i kolor czarny – pasują do wszystkiego. Nawet do mnie.

  • Relacja z konwentu: Gakkon 2019 - Święta po raz drugi!

    Kolejnym świątecznym konwentem mangowym, który udało nam się odwiedzić, jest łódzki Gakkon. To jedno z trzech tegorocznych wydarzeń w tej konwencji (drugie w kolejności), dlatego też możemy porównać je z zeszłotygodniowym X-Mas Time – szczególnie jeśli spojrzymy na liczbę uczestników, która wypada podobnie. Według oficjalnych danych Gakkon odwiedziło 510 osób. Czy wreszcie poczułem magię świąt? Wybierzmy się na małą wycieczkę retrospekcyjną.

  • Relacja z konwentu: Falkon 2019

    Istnieją takie wydarzenia, które organizowane są w danym mieście od tak długiego czasu, że właściwie stają się jego solidną częścią. Nie inaczej jest z Falkonem. Ten lubelski konwent, który już po raz dziewiętnasty wpisał się w historię miasta, odbył się w dniach 8-10 listopada na terenie Targów Lublin.

  • Relacja z konwentu: X-Mas Time -Magia świąt? Zabrakło many...

    X-Mas Time to jeden z trzech znanych obecnie świątecznych konwentów mangi i anime. Ten wrocławski event otwierał tegoroczną serię wydarzeń nawiązujących konwencją do Mikołaja i pierwszej gwiazdki, a odwiedziło go ponad 450 uczestników. Pokazuje to całkiem niezły progres względem zeszłych lat, kiedy był to raczej konwent o charakterze lokalnym. Czy jest to zasługa atrakcji? A może po prostu dobrego marketingu? Przyjrzymy się, co listopadowo-grudniowy X-Mas Time od twórców NiuConu miał nam do pokazania.

  • Relacja z konwentu: Tsuru Japan Festival 2019 – progres czy regres?

    Siódma edycja Tsuru Japan Festival odbyła się jak zawsze w Zespole Szkół Technicznych w Rybniku w dniach 23-24 listopada 2019 roku. Miałam okazję jeździć na ten konwent co roku od pierwszej edycji, więc mogę obserwować, jak zmienia się jego jakość. Czy w tym roku Tsuru zaliczyło progres?

  • Relacja z konwentu - Comic Con Baltics 2019

    Na Litwie, czy też ogólnie w krajach bałtyckich, wydarzenia związane z filmami, serialami, grami, książkami, komiksami, mangami czy anime zdarzają się raz na rok – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dzieje się tak z jednego prostego powodu: populacja całej Litwy to niespełna trzy miliony mieszkańców, więc oczywiste jest, że osób tworzących litewski fandom jest jak na lekarstwo. Jeśli spodziewacie się, że np. mangi czy komiksy ze stajni Marvela są na Litwie tłumaczone i wydawane tak jak w Polsce, jesteście w błędzie. Na Litwie takich rzeczy nie uświadczycie. Obecnie litewski fandom przypomina mi polski fandom sprzed piętnastu czy nawet dwudziestu lat, gdy wszystko dopiero raczkowało, choć już wtedy liczba wydawanych pozycji pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni czy organizowanych konwentów mangowych i fantasy znacznie przewyższała litewską, dlatego Litwini oraz Łotysze i Estończycy bardzo cieszą się, gdy jakiekolwiek wydarzenie podobnego formatu jest organizowane na rodzimym podwórku.

  • Relacja z konwentu: Asucon - Niewykorzystany potencjał

    Asucon to wydarzenie wyjątkowe choćby z racji swoich początków sięgających jeszcze lat 90. Można więc uznać, że mimo przerw w organizacji tego konwentu, jest to najstarsza nadal odbywająca się impreza mangowa w kraju – najlepszym dowodem jest dwudziestolecie obchodzone w tym roku. Ekipa organizacyjna się zmieniła, forma i miejsce też. Poprzednie Asucony, które pamiętam, odbywały się jeszcze w Katowicach, a nie w Chorzowie, i były wyśmienitymi konwentami. Czy event przetrwał próbę czasu i czy nowa ekipa poradziła sobie z przywróceniem świetności marki? I czy podołano zmianom jakie zaszły przez ten czas w fandomie?

  • Relacja z festiwalu Confiction - Echo i pustynne krzaki z westernów

    Od kilku lat na konwentowej mapie Polski pojawia się coraz więcej wydarzeń profesjonalnych: z budżetem, porządnym marketingiem, wykwalifikowaną kadrą organizacyjną oraz z promocją skierowaną nie tylko do samego fandomu, ale i do szerszej publiczności. Imprezy takie są często inne od tych, do których przywykliśmy, co udowodnił m.in. nadarzyński Comic Con. Tym razem, w Krakowie, zorganizowano Confiction – festiwal popkultury.confictionProjekt z założenia ambitny – ale mógł taki być, gdyż zorganizowała go grupa MTP (Międzynarodowe Targi Poznańskie), a jej wielu członków to wygi znane choćby z Coperniconu czy Pyrkonu (z którego zresztą sporo czerpano, o czym napiszę później). Planowano event na około 5000 uczestników. Miesiąc przed konwentem w całym Krakowie pojawiły się bilboardy, a na przystankach także plakaty promujące wydarzenie. Również w mediach społecznościowych i w internecie widziałem trochę płatnych reklam. Czy więc organizatorom udało się osiągnąć cel? Czy rośnie nam drugi Pyrkon? I czy wyłożone pieniądze się zwróciły? Przyjrzyjmy się temu.

  • Relacja z konwentu: Nyskon 2019 - Konwent dla każdego?

    Coraz więcej konwentów plenerowych pojawia się w ciągu ostatnich lat. Wydarzenia w zamkach, centrach kultury, parkach czy... fortach. I nie chodzi tu o imprezy LARP-owe, bo w ich przypadku to norma. Mowa o klasycznych konwentach z programem, atrakcjami stałymi i noclegiem. Ostatnio pisałem o Wrocławskich Dniach Fantastyki, które kupiły mnie rodzinnym klimatem festynu, a dziś na tapet weźmiemy Nyskon, który odbył się w starym forcie, blisko kilometr od czegoś, co można nazwać cywilizacją. Czy konwent w takim miejscu może się udać? Gdzie właściwie był nocleg? I skąd tutaj wziąć prąd lub prysznice? wejscie na teren Fortu

  • Relacja z konwentu: Krzyżakon 2019, czyli jak spotkałem Jezusa

    Pomysł wyjazdu na tegoroczny Krzyżakon zrodził się z dwóch powodów. Po pierwsze, impreza znajdowała się na trasie mojej podróży, po drugie zaś chciałem po prawie dwudziestu latach zobaczyć malborski zamek i samo miasto. Blisko ćwierć wieku to długi okres czasu. Od 12 do 15 lipca przebywałem w pociągach ponad szesnaście godzin, a ponad osiem czekałem na nie. Przejechałem około tysiąca dwustu kilometrów. Był to najdłuższy czas, jaki spędziłem w drodze od jedenastu lat.

  • Relacja z Wrocławskich Dni Fantastyki 2019 – Bez szaleństw

    5 sierpnia Centrum Kultury „ZAMEK” mieszczące się w leśnickim pałacyku po raz kolejny uraczyło nas klimatyczną imprezą – Wrocławskimi Dniami Fantastyki 2019. Pierwsza edycja WDF odbyła się w 2004 roku, tak więc tegoroczna była już piętnastą. Jak myślicie, dorównała swoim poprzedniczkom czy może je przebiła? Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów, zapraszam do rozwinięcia.

  • Relacja z Wrocławskich Dni Fantastyki - Czy konwent w parku to dobry pomysł?

    Mimo wieloletniego stażu konwentowego, zarówno w liczbie odwiedzonych imprez, jak i lat minionych od pierwszej, na której się pojawiłem, tegoroczne Dni Fantastyki we Wrocławiu były moimi pierwszymi. Wielokrotnie w ciągu ostatnich lat próbowałem dotrzeć do Leśnickiego Centrum Kultury Zamek i zawsze zdarzało się coś, co mi to uniemożliwiało. Tym razem wreszcie się udało i mogę porównać tę imprezę z innymi i opowiedzieć Wam, czy żałuję, że moje plany nie dochodziły do skutku, czy jednak DF-y są niewarte uwagi. Oczywiście argumentując i opisując przebieg imprezy, jej atrakcje oraz to, co ją wyróżnia.

  • Relacja z konwentu: Czy Mochicon 2019 zasługuje na miano najsłodszego konwentu na Śląsku?

    Mochicon 2019 to druga odsłona imprezy organizowanej przez ekipę Tsuru. Pierwsza odbyła się w 2017 roku w Bytomiu. Konwent został przeniesiony do dobrze znanego już Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku, a jego motywem przewodnim były słodycze.

  • Relacja z konwentu: Lajconik 2019 – miało być o Cthulhu, ale będzie o kucykach

    Gdyby chcieć w kilku słowach opisać moje życie konwentowe, to najlepsze będzie stwierdzenie, że ono praktycznie nie istnieje, gdyż chodzę na tego typu imprezy średnio raz na dekadę. Ale dzięki tegorocznemu Lajconikowi statystyka ta zdecydowanie się poprawi! Chcecie wiedzieć dlaczego? Zapraszam do przeczytania poniższego artykułu.