Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

  • Recenzja Mangi: „Freyja - Fałszywy Książę” - Autor: Keiko Ishihara

    Tytuł mangi

    Freyja - Fałszywy Książę

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Keiko Ishihara
    Gatunek: Shoujo, akcja, dramat, romans, fantasy
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 5+
    Cena okładkowa: 22,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 5 tomów

    Komiks „Freyja – Fałszywy książę” wzbudził moje zainteresowanie już w momencie, gdy przeczytałem jego zapowiedź. To zdarza się dość często, jednak utrzymanie czytelnika wymaga czegoś więcej niż tylko poruszania interesującej go tematyki. A tej mandze ta sztuka się udała.

    Freyja, główna bohaterka opowieści, była rezolutną dziewczyną żyjącą w małej wiosce, którą zdawały się omijać zawieruchy dziejów. Lecz wszystko trwało do czasu. Pewnego dnia do osady przybyli jej dwaj przyjaciele, Aaron i Alexis, którzy zostali rycerzami. Mieli oni dla Freyji nie jedną, ale aż dwie złe wiadomości i pewną propozycję. Po pierwsze, Królestwo, w którym znajdowała się wioska, Tyr, było na skraju upadku, toczone wewnętrzną korupcją i zagrożone podbojem przez silniejszego sąsiada, imperium Sigurdu. Po drugie, jedyna nadzieja podupadającego państwa, książę Edvard (zwany też księciem nadziei), został otruty. Dlatego właśnie bracia złożyli Freyji intratną i jednocześnie niebezpieczną propozycję. Dziewczyna, podobna do Edvarda jak dwie krople wody, mogła wcielić się w rolę umierającego następcy tronu i zyskać dla Tyru odrobinę czasu.

    Sytuacja, w której znalazł się Tyr, wydaje się beznadziejna. Państwo praktycznie pozbawione jest władcy, a osoby, które chciałyby wziąć rządy w swoje ręce, są podejrzewane jeśli nie o prywatę, to wprost o zdradę. Freyja, choć wygląda identycznie jak zmarły książę, nie ma z początku ani jego charyzmy, ani umiejętności. Ma natomiast wiele dobrej woli i wiernych przyjaciół, którzy za cenę własnego życia będę bronić zarówno jej, jak i królestwa przed agresorem.

    Freyja musi działać szybko i sięgać po najróżniejsze środki, by zwyciężyć. Nieustannie uczyfreyja falszywy ksiaze 1się zasad, jakimi kierują się wyższe sfery, bierze udział w bitwach, podróżuje do innych królestw z misjami dyplomatycznymi, a w międzyczasie nie raz i nie dwa znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wydarzeniom nie brakuje zwrotów akcji i dramatyzmu. Mam jednak wrażenie, że czasami akcja była wręcz zbyt dynamiczna, a sytuacja zmieniała się w sposób tak gwałtowny i niezapowiedziany, że zaczynałem kartkować strony, by sprawdzić, czy nie przeoczyłem po drodze czegoś istotnego. Ponadto, jeśli jest to wygodne i służy przyspieszeniu wypadków, to autorka zawiesza chyba na pewien czas działanie praw fizyki. Bohaterowie potrafią skakać z całkowitą pogardą dla wysokości, na jakiej się znajdują, nie robiąc sobie przy tym żadnej krzywdy, względnie biec o wiele szybciej niż pędzący za nimi tłum i jeszcze znaleźć czas na pogawędkę. Wygląda to czasami naiwnie, zwłaszcza jeśli dotyczy rycerzy w ciężkich zbrojach.

    Postacie są naprawdę interesujące. Freyja to żywiołowa i optymistyczna dziewczyna, jednak zarazem bardzo uczuciowa. Czasami sytuacja zdaje się ją przerastać, co jest zrozumiałe i czyni Freyję wiarygodną dla czytelnika. Jej pragnienie chronienia innych nawet z narażeniem własnego życia jest dobrze i przekonująco wyjaśnione. Moim zdaniem to bardzo udana postać kobieca, której wielu będzie kibicować.

    Przez karty komiksu przewija się też sporo innych bohaterów, którzy mają zróżnicowane charaktery. Autorka starała się unikać schematów, w efekcie czego antagoniści potrafią wzbudzić szczery podziw czytelnika swoją pomysłowością czy poczuciem honoru, które sprawiają, że czasami wyrastają ponad własny egoizm i czynią coś dobrego. W otoczeniu Freyji nie brakuje też niesnasek, gwardziści rywalizują o względy księcia, w którego wciela się dziewczyna, ale pokazują też innym ich miejsce w szeregu. To tworzy niesamowitą mieszankę i sprawia, że chciałoby się lepiej poznać te postacie. I nieraz drży się o ich los, bowiem autorka „Freyji – Fałszywego księcia” niczym w „Pieśni Lodu i Ognia” nie czyni swych postaci nieśmiertelnymi.

    Grafika robi dobre wrażenie. Postacie są ciekawie zaprojektowane, choć występują pewne problemy z ich anatomią. Zarówno kostiumy, jak i wyposażenie wnętrz często są pełne detali, choć na ogół, jeśli na materiale jest jakiś wzór, to powtarza się on na całej jego powierzchni. W wielu kadrach brakuje tła, które pomogłoby lepiej zaprezentować przedstawianą sytuację. Widać, że manga bardziej skupia się na akcji i historii niż szczegółach, gdyż walki są rozrysowane przejrzyście i dynamicznie. Co prawda brakuje mi trochę wyrazistego i niepowtarzalnego stylu rysowania choćby postaci, ale ogólnie od strony technicznej to kawałek dobrej roboty.

    Podsumowując, komiks „Freyja – Fałszywy książę” to „udana” pozycja. Widać, że przyłożono dużą wagę do nakreślenia charakterów postaci, dzięki czemu są one interesujące, a obawa o ich losy udzielała mi się nieraz podczas przeglądania mangi. Jeśli dodamy do tego pełną (czasami naiwnych) zakrętów fabułę, otrzymamy produkt godny polecenia nie tylko fanom mang z gatunku shoujo, ale też innym czytelnikom.