Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

andrzej pilipiuk

Andrzej Pilipiuk

Rok urodzenia: 1974
Miasto pochodzenia: Warszawa
Rok pierwszej wydanej książki: 1999
Fanpage: Andrzej Pilipiuk

 

 

 

Wywiad

Arkady Saulski: Jest Pan autorem kilkudziesięciu książek, jednak można odnieść wrażenie, iż najbardziej pasjonuje Pana kilka tematów – szczególne miejsce zajmuje tu historia XIX i XX wieku. Dlaczego?

Andrzej Pilipiuk: Nieodległa historia jest ważna. Po pierwsze, wtedy ukształtował się świat, który nas otacza. Po drugie, stosunkowo łatwo zebrać informacje o tym, jak żyło się ludziom, jakie przedmioty mieli w domach, jakie urządzenia techniczne ułatwiały im pracę i codzienne obowiązki. W tym okresie ukazywała się już prasa codzienna. Wykonywano też fotografie. Mamy listy i pamiętniki zwykłych ludzi, którzy wówczas żyli, czasem możemy porozmawiać z żyjącymi jeszcze świadkami wydarzeń… To kopalnia wiadomości pomocnych, by nadać tekstom polor autentyczności.
Jestem trochę regionalistą i historykiem amatorem. Nawet dzieje moich rodzinnych Wojsławic kryją masę ciekawych postaci, masę zaskakujących wydarzeń. A przecież nie jest to duża miejscowość.

AS: W „Przyjacielu Człowieka” wracają Robert Storm oraz doktor Skórzewski – co skłoniło Pana do powrotu do tych postaci?

AP: Czytelnicy przyzwyczajają się do bohaterów. Lubią co jakiś czas spotykać ponownie znajome postaci. Pisząc opowiadania – te na poważnie, bez Wędrowycza – często używam wymyślonych wcześniej postaci. To także ułatwia pracę. Znajduję pomysł na fabułę, ustalam chronologię wydarzeń, zastanawiam się, czy mam bohatera, za pośrednictwem którego pośrednictwem mógłbym tę historię czytelnikom opowiedzieć.
Doktor Skórzewski to przy okazji świetna postać, by pokazać pewne „zakręty” medycyny i zarzucone obecnie terapie. Żył w takich latach, że mógł być świadkiem pokonania syfilisu, powstania pierwszych leków przeciwgruźlicznych, ale także zachłyśnięcia się lobotomią czy torakoplastyką. W jednym z tekstów piszę na przykład o tak zwanym Kikucie Krukenberga – dziś to kompletnie zarzucony pomysł, ale w latach po zakończeniu I wojny światowej pozwalał wielu okaleczonym żołnierzom odzyskać choć częściową sprawność…

AS: Jedno, co jest zawsze zaskakujące dla Pana czytelników, to niekończąca się inwencja w kwestii pomysłów – mimo kilkunastu lat przy piórze stale potrafi Pan zaprezentować coś nowego... Nie, nie chcę zapytać o to, skąd Pan bierze pomysły, tylko o źródła historyczne – z pewnością pisanie takich tekstów, jak „Przyjaciel...” wymaga ogromnej pracy nad źródłami. Które stanowią najlepszy rezerwuar pomysłów czy inspiracji?

AP: Nasza przeszłość jest kopalnią rozmaitych anegdot. Część z nich można wykorzystać jako źródło inspiracji lub bezpośrednio wpleść w tekst. Notuję wszystkie pomysły. Nawet najgłupsze. Potem siedzę nad nimi i myślę. Czasem z dwu kiepskich pomysłów składa się jeden bardzo dobry. Inspirują mnie miejsca, przedmioty, wydarzenia, o których słyszałem lub czytałem. Zaczynam obracać sobie w głowie różne historie. Czasem coś z tego wychodzi, czasem nie.
Bywa i tak, że czytam coś i nachodzi mnie myśl. Wszyscy piszą o wampirach, a właściwie dlaczego ja nie piszę o wampirach? Albo przypominam sobie coś, co czytałem przed laty, i łapię się na myśli, że nigdy nie pisałem o szalonych naukowcach – może zatem najwyższy czas? Staram się nie podążać za modami – ale siłą rzeczy czasem fala nakrywa nas z głową i trzeba umieć to wykorzystać. Na przykład pisząc zjadliwą parodię jakiegoś trendu.

AS: Pomówmy jeszcze chwilę o historii - czy nie miał Pan kiedykolwiek poczucia, iż zamykanie się w historycznych ramach ogranicza Pana inwencję? Czy podczas pisania nie zdarzyło się westchnięcie: „Ach, gdybym tylko nie musiał trzymać się realiów dziejowych!”. A może właśnie wtedy rozwija Pan najbardziej skrzydła?

AP: Realia dziejowe nie są dla nie żadnym odczuwalnym ograniczeniem. Wręcz przeciwnie. Uważam fantasy, obracające się z reguły w całkowicie zmyślonych rzeczywistościach, za gatunek przeważnie dość jałowy intelektualnie. Owszem – wymyślenie świata od A do Z jest ciekawe, ja jednak wolę najpierw długo grzebać, a potem skleić swoją opowieść z możliwie licznych autentycznych okruchów. Lubię, gdy czytelnik przy okazji lektury dowie się czegoś prawdziwego.
Czytelnicy bardzo dobrze odebrali moje opowiadania „Wielbłądzie masło” i „Wilcze leże” rozgrywające się podczas okupacji hitlerowskiej. Pokazałem jako bohaterów zwykłych ludzi, którzy ograbieni przez Niemców, zagrożeni w każdej chwili utratą życia, próbują nadal pomagać sobie wzajemnie, usiłują przetrwać i przy tym jeszcze zachować godność… Te teksty nasiałem drobnymi elementami tamtej rzeczywistości. Są tam autentyczne plotki z epoki – poznane dzięki dziennikowi okupacyjnemu malarza z Chełma Z. Waśniewskiego. Jest
okupacyjna metoda słodzenia kawy – ze wspomnień mojej znajomej staruszki p. Joszt. Miasteczko, w którym rozgrywa się akcja, jest ciut podobne do moich rodzinnych Wojsławic.

AS: W jakim gatunku czuje się Pan najlepiej? Mamy wszak wiejską fantasy, horror, historie alternatywne... I czy kusiło Pana kiedykolwiek, by wyjść poza te ramy i napisać coś w gatunku, w którym nie czuje się Pan komfortowo? A jeśli tak – to jaki byłby to gatunek?

AP: Fantasy to raczej nie moja bajka. Myślę natomiast od lat o napisaniu swojej space opery. Może coś o kosmicznych archeologach. Albo o spotkaniach z obcą cywilizacją. Myślę nad powieścią lub cyklem opowiadań, w którym Europę po wybuchu superwulkanu na Polach Flegrejskich nęka wieloletnia wulkaniczna zima… Taki zimowy postapokaliptyk.

Wydane dotychczas pozycje (w chwili publikacji wywiadu):

Cykl o Jakubie Wędrowyczu

  • Kroniki Jakuba Wędrowycza
  • Czarownik Iwanow
  • Weźmisz czarno kure...
  • Zagadka Kuby Rozpruwacza
  • Wieszać każdy może
  • Homo bimbrownikus
  • Trucizna
  • Konan Destylator
  • Karpie bijem

Cykl Kuzynki

  • Tom 1: Kuzynki
  • Tom 2: Księżniczka
  • Tom 3: Dziedziczki
  • Tom 4: Zaginiona

Cykl Pan Samochodzik

Andrzej Pilipiuk wydał też w latach 1999-2005, pod pseudonimem Tomasz Olszakowski, 19 tomów kontynuacji przygód Pana Samochodzika:

  • Pan Samochodzik i... Arka Noego
  • Pan Samochodzik i... rubinowa tiara
  • Pan Samochodzik i... tajemnice warszawskich fortów
  • Pan Samochodzik i... zaginiony pociąg
  • Pan Samochodzik i... sekret alchemika Sędziwoja
  • Pan Samochodzik i... zaginione poselstwo
  • Pan Samochodzik i... łup barona Ungerna
  • Pan Samochodzik i... zagubione miasto
  • Pan Samochodzik i... wynalazek inżyniera Rychnowskiego
  • Pan Samochodzik i... potomek szwedzkiego admirała
  • Pan Samochodzik i... ikona z Warszawy
  • Pan Samochodzik i... Czarny Książę
  • Pan Samochodzik i... więzień Jasnej Góry
  • Pan Samochodzik i... brązowy notes
  • Pan Samochodzik i... Adam z Wągrowca
  • Pan Samochodzik i... diable wiano
  • Pan Samochodzik i... mumia egipska
  • Pan Samochodzik i... Relikwiarz świętego Olafa
  • Pan Samochodzik i... Zamek w Chęcinach

Cykl Norweski dziennik

  • Tom 1: Ucieczka
  • Tom 2: Obce ścieżki
  • Tom 3: Północne wiatry

Cykl Oko Jelenia

  • Droga do Nidaros
  • Srebrna Łania z Visby
  • Drewniana Twierdza
  • Pan Wilków
  • Triumf Lisa Reinicke
  • Sfera Armilarna
  • Sowie zwierciadło

Cykl Wampir z...

  • Wampir z M-3
  • Wampir z MO
  • Wampir z KC

Źródło: Wikipedia