Konwenty Południowe - Relacja: Ućkon 3 - Jest progres - Sabat Czarownic

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Łódź znajduje się w centralnej części Polski. Posiada też dobre połączenia z większymi miastami takimi jak Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Bydgoszcz czy Poznań. To właśnie tam odbył się konwent Ućkon 3. Konwentowicze z najdalszych części Polski mają do Łodzi w granicach 300km, ale czy warto je przebyć, aby dostać się na to wydarzenie? Czy w przyszłości ten event stanie się jednym z większych, czy pozostanie wydarzeniem regionalnym, jak do tej pory?

Akredytacja

kolejka na konwent mangi i anime w Łodzi Ućkon 3Przybyłem na konwent około godziny 12:00, a kolejka wciąż trwała, mimo iż akredytacja rozpoczęła się o godzinie 8:00. Punkt odbioru biletów znajdował się w piwnicy, dzięki czemu połowa czekających stała w szkole. Wadą tego rozwiązania było to, że korytarz na poziomie -1 był zatłoczony. Na szczęście nie znajdowało się tam nic wartego uwagi, poza szatnią i konsolówką. Na wstępie dostaliśmy schludny czarno-biały informator, identyfikator na sznureczku oraz przypinkę konwentową. Można było wziąć sobie smyczkę.

pakiet akredytacyjny konwentu Ućkon 3Kolejka skończyła się około godziny 15:00. Zważywszy na to, że konwent był niewielki to czas ten nie należy do najlepszych. Z drugiej strony sprzedały się wszystkie 550 wejściówki i organizatorzy musieli dodrukowywać nowe. W sumie na konwencie pojawiło się około 660 uczestników, co ponad dwukrotnie przewyższyło wynik z poprzedniego roku.

Pamiątka z Ućkonu

Dla wszystkich miłośników gadżetów obowiązkowym punktem były stoiska, rozstawione na I i II piętrze, na korytarzu. Wystawców było wystarczająco jak na tak mały konwent. Największe stoiska należały do Maginarium i BlueBox. Pojawiło się też Waneko, Uniwersal Shop oraz młodzi artyści, których nie tak dawno miałem okazję spotkać na Love, a mowa o „Pararo & Sweter”. Jak zwykle każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Atrakcje

atrakcjeJak to zwykle na konwentach bywa, jedne atrakcje były interesujące, a drugie mniej oblegane przez uczestników. Do wyboru mieliśmy pięć sal panelowych, dodatkowo pomieszczenie z grami planszowymi, konsolowa. Natomiast DDR i Ultra Star znajdowały się w jednej sali. Nie zabrakło także "maina".

Co do sal panelowych, cieszyły się one dużym zainteresowaniem, jednak uważam, że powinno być ich znacznie więcej i mam nadzieję, że zmieni się to w czasie przyszłych edycji Ućkonu. Na DDR nie obyło się bez problemów - pod matami nie było siatki antypoślizgowej i w rezultacie przesuwały się one po podłodze podczas użytkowania. Dodatkowo laptop był z nieskonfigurowanym programem, a helperzy nie umieli niczego obsługiwać w tej sali. Ponadto nie można było jednocześnie korzystać z DDR i Ultra Stara. Main bez problemów pomieścił wszystkich chętnych uczestników.cosplay na Ućkonie W godzinach popołudniowych odbył się tam pokaz treningowy karate z małą lekcją samoobrony, prowadzony przez Artura Krzyżanowskiego – Shihan 7 Dan Karate Shotokan. O godzinie 18:00 odbył się występ Tomo Nyan, a zaraz po nim konkurs cosplay bez opóźnień. Tak, bez opóźnień, ponieważ nie było podanej dokładnej godziny rozpoczęcia konkursu. Jedynie informacja, że odbywa się on po występie - sprytne zagranie ze strony organizatorów. Nie było sceny z podwyższeniem, co można uznać za minus, ale z drugiej strony w konkursie wzięło udział zaledwie siedem grup cosplayowych i całość trwała tylko pół godziny.

Na mój gust, nie ma na co specjalnie narzekać, jednak jeżeli Tanzaku zechce kiedyś zwiększyć zasięg i skalę wydarzenia, powinni pomyśleć nad lepszym osprzętem scenicznym.

Postapo

Konwent został zrobiony w konwencji Postapo i przyznam, że było czuć ten klimat. Zorganizowano „Wojny o Śmieci” - były dwa obozy, które konkurowały ze sobą. Pierwszy to „Archeologiczna ekspedycja Federacji”, a drugi „Drużyna Z”. Każdy chętny mógł dołączyć do jednej z nich i walczyć o dominację w regionie. Uczestnicy tej zabawy wykonywali questy i zdobywali punkty dla swojej drużyny, by w ostatecznym rozrachunku przyczynić się do zwycięstwa. O ustalonych godzinach i miejscach drużyny spotykały się, by walczyć o zasoby i punkty kontrolne. Pomysł naprawdę godny podziwu. Warto by pójść tym tropem i rozbudować konwencję, a będzie jeszcze lepiej.

Jedzonko!!!

sushi hidamariBufet znajdował się na poziomie 0. Tam mogliśmy kupić gorące napoje u „Coffee Time by Rubicon”, zjeść pyszne zapiekanki, które przygotowywano na świeżo oraz wypić upragnioną „Bubble Tea”. Oczywiście w bufecie nie zabrakło również japońskiej kuchni, bo Ućkon 3 odwiedzili „Hidamari Sushi” z Krakowa. W swojej ofercie mieli również małą loterię, w której można było wygrać różne zestawy sushi albo symboliczną krówkę (taki cukierek. Nie żywą wołowinę. przyp. red). Główną wygraną był zestaw sushi o wartości 75 zł, a szczęśliwcem okazała się osoba, która wzięła udział w losowaniu zaraz przede mną. Ja za pierwszym razem wygrałem najdroższą krówkę w moim życiu. Jednak w niedzielę z rana, jakoś po 8:00, trafiłem jeden z mniejszych zestawów, dzięki czemu miałem tanie i pożywne śniadanie.jedzonko Bufet funkcjonował praktycznie cały czas, do późnej godziny i od wczesnego poranka. Dla osób, którym nie wystarczało konwentowe jedzenie, dobrą wiadomością było to, że w okolicy znajduje się galeria handlowa z bogatą ofertą gastronomiczną. Jednak wszyscy odradzali nam wychodzenie tam po zmroku. Łódź niestety nie należy do bezpiecznych miast. Na szczęście mieliśmy też pizzerię „Biesiadowo”, w której mogliśmy skorzystać z 15% zniżki na hasło „Ućkon”, wraz z dowozem na teren konwentu.

Wypoczynek i sanitaria 

Czy na konwencie można się wyspać? Tym razem mi się udało. Z racji tego, że dużo uczestników pochodziło z Łodzi, to na noc wybrali się do swoich łóżek, dzięki czemu w sleeproomach nie brakowało miejsca. Jednak to nie oznaczało, że były puste. Może poza jednym, który został otwarty wieczorem i udostępniony dla wystawców oraz mediów. Właśnie do tego miejsca się przeniosłem. Spały tam łącznie cztery osoby. Trochę ciszy na konwencie to cenna rzecz.

Do dyspozycji mieliśmy sześć natrysków i szatnię, które były przeznaczone dla wszystkich. Wchodziło się na zmianę z dziewczynami. Same prysznice były w dobrym stanie, a z tej racji, że konwent odbywał się w szkole podstawowej, natryski umiejscowiono nisko, ale ciepłej wody nie zabrakło, a to najważniejsze. Również czystość była utrzymana na przyzwoitym poziomie.

Podsumowanie

Organizacja naprawdę się spisała, a ilość uczestników przerosła ich oczekiwania. Nie obyło się bez kilku wpadek, ale one zawsze się znajdą. Warto pochwalić organizatorów za zaangażowanie i zainteresowanie, chodzili po konwencie oraz pytali uczestników, co im się podoba, a co można poprawić na lepsze. Widać, że im zależy i sporo rzeczy się poprawiło, ponieważ poprzednia edycja nie należała do tak udanych.

Atrakcji było sporo, a mimo to jak dla mnie były za mało rozbudowane i za mało różnorodne. Zabrakło mi też różnorodności gier planszowych. To wszystko jednak zostało dopasowane do realiów konwentu. Konwentowicze wypełniali korytarze, ale jedynie za dnia, bo w nocy panowały bardzo duże pustki. Zapewne większość rozeszła się do swoich domów.

budynek

Nie wiem, czy organizatorzy zamierzają w przyszłości zwiększać zasięg konwentu, ale jeżeli tak, to powinni tez pomyśleć o większej szkole. Życzę powodzenia w organizacji kolejnych wydarzeń.

Ocena ogólna: 5/10

Lokalizacja: 7/10

Organizacja: 9/10

Ocena uczestników:5,5/10


Sabat Czarownic