Konwenty Południowe - Publicystyka

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Nieopublikowane cheap hosting package
Odsłony: 44

Warsaw Comic Con ogłasza się jako największe wydarzenie popkulturalne w kraju, a ostatnio nawet szafuje hasłem „największy konwent popkultury w Europie”, co jest dosyć dużym nadużyciem. Takim hasłem organizatorzy zupełnie ignorują przy tym istnienie Pyrkonu, który – według oficjalnych danych i pewnych szacunków (ponieważ organizacja WCC nie potrafi spójnie odpowiedzieć na zadawane pytania) – wciąż jest większy pod względem liczby odwiedzających, a na pewno nie ma sobie równych w liczbie oferowanych atrakcji, stref i rozrywek. Już nawet nie wspomnimy o innych eventach odbywających się w całej Europie, które są bezkonkurencyjne. Ale nie o tym jest ten tekst, bo jak już pisaliśmy w naszym artykule pod tytułem „Co jest większe? Pyrkon czy Warsaw Comic Con?”, tych imprez nie da się porównać inaczej, niż zestawiając właśnie liczby uczestników. Niemniej, czy organizatorzy – Ptak Warsaw EXPO – radzą sobie z tak dużym festiwalem? Po ostatnich doniesieniach nie mogliśmy tego nie sprawdzić. Przejrzeliśmy dziesiątki (jeżeli nie setki) wypowiedzi konwentowiczów, wystawców, a nawet gości, porównaliśmy je z własnymi doświadczeniami, a następnie zebraliśmy wszystko i taki oto jest efekt.

Odsłony: 1968

Całkiem niedawno (stosunkowo) pisaliśmy na temat organizatorów konwentów i imprez popkulturalnych. Szczególnie o tym, ile pracy kosztuje tych ludzi doprowadzenie wydarzenia do stanu, jaki widzicie podczas jego trwania, a nierzadko w ogóle do tego, żeby się ono odbyło. Przy całym tym wysiłku potencjalny zarobek, o ile w ogóle taki jest, prawie nigdy nie wynagradza włożonych sił, czasu, a nierzadko i własnych pieniędzy. Dziś natomiast popatrzymy na to wszystko z innej strony, naszej – medialnej. Bo przecież my także mamy swój, nieskromnie mówiąc, całkiem spory wkład w wiele wydarzeń odbywających się w naszym kraju. Opowiemy Wam też o tym, jakie relacje wiążą nas z organizacjami konwentowymi, co mamy z tej pracy i co właściwie robimy, a czego nie widzicie.

identyfikatory z odwiedzonych konwentów

Odsłony: 658

Już od blisko roku nosiłem się z zamiarem napisania tego tekstu, jednak potrzebowałem oficjalnych danych, by móc przygotować materiał merytorycznie, a nie bazując na plotkach bądź informacjach zdobytych z niepewnych źródeł. W tym celu napisałem do organizatorów opisywanych tutaj imprez z prośbą o wyjaśnienie metod zliczania uczestników, na podstawie których powstają dane przedstawiane nam na planszach promocyjnych. I o ile z Pyrkonem nie było żadnych problemów i informacje otrzymałem w ciągu trzech dni, o tyle Warsaw Comic Con ignorował jakiekolwiek próby komunikacji, a musicie wiedzieć, że próbowałem naprawdę wszystkiego: od oficjalnych maili, poprzez wiadomości na fanpage i inne media społecznościowe, aż po pisanie na prywatne konta na Facebooku i dzwonienie na zdobyte numery telefonów do poszczególnych organizatorów. Wreszcie, po niemal roku, udało się uzyskać oficjalną informację i ten tekst może ujrzeć światło dzienne.

Odsłony: 1549

Podsumowanie roku to dla mnie trudny tekst, bo jak tu opowiedzieć o wszystkim, co działo się w prężnie rozwijającej się redakcji przez 365 dni i jednocześnie nie zanudzić czytelnika na śmierć? Ale należy Wam się „kilka” słów podsumowujących wszelkie zmiany, ulepszenia czy ogólnie to, co właściwie robiliśmy.

Odsłony: 384

Zanim przejdziemy do właściwej części tego tekstu, musimy sobie nakreślić obecną sytuację i odpowiedzieć na pytanie, czy w ogóle wiemy, czym się taki organizator zajmuje. Bo przecież jaki konwent jest, każdy widzi. Organizacja wydarzeń wygląda na prostą rzecz, gdy spoglądamy już na efekt. Zacznijmy więc od podstaw.

Odsłony: 1608

W dobie powszechnego dostępu do Internetu, z którego możemy korzystać nawet na górskich szlakach, łatwo wpaść w pułapkę i nadziać się na wirtualne oszustwo. Takich „min” mamy wiele. Istnieją niusy, filmiki czy aplikacje dostępne tylko po podaniu numeru telefonu oraz kodu, jaki nań przyjdzie, a później zasypywani jesteśmy płatnymi wiadomościami z horoskopami czy świadczona jest nam usługa, na którą nie do końca się godziliśmy. podrobione nieraz tak dobrze, że nie do odróżnienia i chwila nieuwagi może nas kosztować wyczyszczenie konta. Nie brakuje także witryn pod rozmaitymi pretekstami zbierających dane, żeby użyć ich w różnych, niecnych celach.

Odsłony: 914

Wczoraj, jak co roku, działy się rzeczy niewyobrażalne. Powstawały nowe, wielkie projekty, inne upadały, odwołując swoje inicjatywy. W tym jednym dniu dzieje się dużo więcej niż zwykle, dlatego warto podsumować, na jakie to ciekawe pomysły wpadli organizatorzy konwentów, wydawcy i inne podmioty związane z tematyką naszego portalu.

Odsłony: 816

jintekiNiektóre podgatunki literackie już w chwili swoich narodzin obciążone są piętnem nieuchronnej stagnacji. Weźmy, na przykład, cyberpunk – od jego początków w latach 80. ubiegłego stulecia aż do niedawna powstało bardzo mało motywów, których nie przewidzieli nieliczni twórcy uznawani za ojców tego nurtu literatury science fiction. U Gibsona, Brunnera czy Dicka pojawiło się niemal wszystko, na czym pasły się prawie cztery dekady popkultury: zdegenerowane, pozbawione wyższych dążeń społeczeństwo podzielone na licznych biednych i nielicznych bogatych bez stanów pośrednich, owładnięte poczuciem zagubienia wśród zaawansowanej, coraz trudniejszej do zrozumienia technologii, wszechpotężne megakorporacje dzierżące niemal nieograniczoną władzę nad mieszkańcami świata, buntujący się przeciwko nim nieliczni idealiści, złodzieje, najemnicy i hackerzy. Rzeczywistość wirtualna przenikająca każdą dziedzinę ludzkiego życia, dążenia najbogatszych do nieśmiertelności poprzez utrwalenie świadomości w cyberprzestrzeni lub powielanie własnego ciała na drodze klonowania, zacierająca się granica między człowiekiem, żywą, czującą i myślącą istotą, a maszyną, rzeczą, przedmiotem mającym tylko pewne cechy podobne do życia – wszystko to już gdzieś przecież było. Nieustająco jednak bawi i inspiruje kolejne pokolenia tęskniące za romantycznym, skąpanym w deszczu nastrojowym półmrokiem nadchodzącej epoki, ostatnio jednak bardziej przez sentyment i sympatię do nieco naiwnej i kiczowatej kultury masowej lat osiemdziesiątych niż z aktualnych wtedy przyczyn, fascynacji gwałtownym rozwojem techniki i spekulacjami, dokąd nas on zaprowadzi. Moda na retro zwykle jest jednak zjawiskiem chwilowym i niszowym – aby tchnąć nowe życie w zaśniedziały chrom, potrzebne jest coś jeszcze.

Odsłony: 937

Statystyka jest jak kostium bikini: pokazuje wiele, ale nie pokazuje najważniejszego.

Aaron Levenstein

Jeżeli PsychoStalker je ryż, a Gerard Czekaj kapustę z mięsem, to, według podstaw statystyki, w redakcji jemy gołąbki. Dziś właśnie o gołąbkach, czyli wynikach badania przeprowadzonego w ramach akcji „Cosplayer też Człowiek”.

Odsłony: 3273