Konwenty Południowe - Relacja z konwentu: NiuCon IX – zakończenie z klasą?

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Dziewiąta edycja festiwalu popkultury NiuCon została zorganizowana przez Fundację Popcooltura i Konwent NiuCon. Impreza trwała od 10 do 12 sierpnia we Wrocławiu.

KONWENCJA

Zauważyłam, że z roku na rok organizatorzy przykładają coraz większą uwagę do konwencji swoich eventów. Kiedyś motyw pojawiał się przeważnie jedynie na logo i wejściówkach. Obecnie wybrany styl jest bardziej wyczuwalny na większości wydarzeń. Podobnie było z tegorocznym NiuConem – mitologiczną atmosferę tworzyły nie tylko wejściówki (z bardzo ładną grafiką) czy wygląd strony internetowej, ale również trwająca przez cały weekend gra konwentowa, w której mógł wziąć udział każdy uczestnik. Zabawa pt. „XII prac konwentowicza”, jak sama nazwa wskazuje, polegała na wykonaniu dwunastu questów. Wszystkie zadania były w pewien sposób związane z mitologią oraz niewątpliwie ożywiały konwentową atmosferę.

LOKALIZACJA

Konwent miał miejsce we wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym, składającym się z dwóch budynków położonych niedaleko Placu Grunwaldzkiego. Oznaczało to bezpośrednie połączenia z dworcem i sleepem oraz duży wybór okolicznych sklepów i knajpek. Na plus zasługuje też pobliska fontanna, dająca ulgę w największe upały. Biorąc pod uwagę miejsce, w którym odbywał się konkurs cosplay oraz Cover Music Festival, cały NiuCon był rozbity na aż cztery budynki, co na dłuższą metę było dość niewygodne.

GODZINOWE PROBLEMY

Z powodu opóźnienia pociągu dotarłam na NiuCon po 13, co oznacza, że ominęły mnie największe kolejki do akredytacji. Pomimo tego i tak były problemy. Okazało się, że akurat wtedy, kiedy przyszłam, nie było osoby ogarniającej wejściówki medialne. Na szczęście długo nie musiałam czekać, jednak osoby, które przybyły po mnie z zamiarem kupienia wejściówek na miejscu, miały większego pecha. Trwała bowiem około godzinna przerwa w akredytacji, podczas której nikt nie obsługiwał kasy fiskalnej. Nie pojawiła się wcześniej na ten temat niestety żadna informacja. Wiadomo, helper też człowiek – potrzebuje odpoczynku – ale dobrze o takich rzeczach pisać z wyprzedzeniem.

Drugim „godzinowym utrudnieniem” był obowiązek opuszczenia sleepa przez konwentowiczów do 11:00 oraz wielogodzinny brak miejsca do przechowania bagaży na terenie konwentu. W związku z tym uczestnicy skazani byli na chodzenie na wszystkie atrakcje wraz z całym swoim dobytkiem.

Ostatnim, moim zdaniem najgorszym problemem, było zakończenie konwentu o dwie godziny wcześniej niż podano na stronie. Wielu moich znajomych musiało spędzić we Wrocławiu kilka upojnych godzin, oczekując na pociąg ze świadomością, że mogli zarezerwować wcześniejszy przejazd.

Sytuacje opisane w dwóch powyższych akapitach nie są jednak prawdopodobnie winą organizatorów. Kilka osób wspominało, że współpraca z właścicielami budynków w tym roku była szczególnie trudna.

STOISKA

Długa Aleja Artystów oraz spora ilość wystawców w drugim, dwupiętrowym budynku, każdemu fanowi prawdopodobnie zapewniła ogromny wybór gadżetów. Na samej górze można było podziwiać wystawę około 400 (!) pokemonów 3D z papieru oraz zaopatrzyć się w niezbędne do przeżycia zupki chińskie, energetyki oraz kawę w przystępnych cenach. W porównaniu do zeszłorocznej edycji zabrakło mi jednak stoiska wydawnictwa Kotori. Zdziwiło mnie to, ponieważ na stronie konwentu zostało ono wymienione wśród wystawców. Przez ten błąd sporo czasu spędziłam na poszukiwaniu nieistniejącego stanowiska.

PROGRAM

Tegoroczny program był bardzo zróżnicowany. Oprócz paneli o popkulturze japońskiej, pojawiło się sporo prelekcji związanych z gamingiem, k-popem, kreskówkami czy komiksami. Nie zabrakło także zróżnicowanych warsztatów artystycznych. Na czwartym piętrze głównego budynku dostępne były cztery maty do gry DDR oraz RockBand. Rozłożony na parterze UltraStar, nie posiadając w swojej bazie wielu znanych piosenek, niestety wielokroć rozczarował konwentowiczów.

Ogromnym minusem imprezy było wypraszanie wszystkich z obu budynków po zakończeniu ostatnich paneli. W związku z tym uczestnicy o 21:30 nie mogli już brać udziału w żadnych atrakcjach. Nie była to oczywiście samodzielna decyzja organizatorów, a narzucone z góry ograniczenie, jednak niemiłe zaskoczenie pozostawiło pewien niesmak.

NOCNE ATRAKCJE

Na szczęście, pomimo krótkiego programu, socjal nadal kwitł w sleepie, a raczej osobnym, przeznaczonym do tego pomieszczeniu, czyli strefie gastro, w której dostępne były gniazdka, czajnik oraz (przynajmniej według strony internetowej, ponieważ mnie ani razu nie było dane ujrzeć tych cudeniek) toster i mikrofalówka.

Ponadto około 500 metrów od konwentu znajdował się bar Cybermachina. Oprócz zarówno alkoholowych, jak i bezalkoholowych trunków o wdzięcznych, geekowskich nazwach, atrakcją była masa gier planszowych, automatów retro oraz gier na PSP. Uczestnicy NiuConu mogli zapłacić za wszystkie lane piwa o złotówkę mniej.

COSPLAY

Cosplay został zorganizowany w Hali Impart na deskach wrocławskiego teatru i był jednym z najlepszych konkursów, jakie widziałam. Wszystkie czternaście występów prezentowało wysoki poziom, co prawdopodobnie było skutkiem wcześniejszych eliminacji dopuszczających do udziału.

W odróżnieniu od większości takich eventów, nie było podziału nagród na poszczególne kategorie. Trzy zwycięskie miejsca można było zdobyć jedynie za najlepszy strój. Rozdano również cztery wyróżnienia (w tym za najlepszą scenkę) w postaci dyplomów.

W konkursie wzięła udział również dwójka dzieci. Młodszy chłopczyk miał zaledwie 6 lat! Odkąd zobaczyłam ich występy, cały czas zastanawiałam się, jaka będzie ocena jury. Z jednej strony należy docenić niezwykłą odwagę chłopców, z drugiej powinniśmy pamiętać o tym, że nie wykonali samodzielnie swoich strojów. Rozdając obojgu chłopcom dyplomy z wyróżnieniem, oceniający podjęli, moim zdaniem, świetną decyzję.

Pomimo trudności organizacyjnych w postaci braku helperów ustawiających rekwizyty na scenie (robili to sami występujący i konferansjerzy) oraz tradycyjnego opóźnienia rozpoczęcia konkursu, całość wyszła świetnie. Ogromna scena pozostawiała sporo pola do popisu występującym, co szczególnie wykorzystał cosplayer Jina Kazamy z Tekkena 5.

Podczas oczekiwania na wyniki konkursu odbył się Cover Music Festival, w którym wzięło udział sześciu uczestników. Szczególnie ostatni występ poruszył serca widowni, która zaczęła w rytm piosenki machać neonami i telefonami z włączoną latarką.

PODSUMOWANIE

Na NiuConie pojawiło się sporo minusów organizacyjnych, które, bez względu na bezpośrednią przyczynę, często utrudniały życie konwentowiczom.  Z drugiej strony, pod względem atmosfery, poziomu prelekcji oraz różnorodności wystawców, impreza zasługuje na szóstkę z plusem. Myślę, że wielu osobom łezka w oku się zakręci na wieść, że była to ostatnia letnia edycja tego konwentu.