Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Mokon 5. Konwent, który odwiedziło niemal 1000 osób w stolicy naszego kraju, a wydarzyło się to zaledwie cztery dni temu (18 – 19 grudnia 2014). Co oferował nam okrągły stwór? Czy było warto wybrać się aż z Krakowa? Dlaczego tak mało lub tak dużo ludzi odwiedziło Warszawę, by uczestniczyć w piątej edycji tego wydarzenia? Postaramy się odpowiedzieć na te i inne pytania ;-).

Dojazdowo

kolejka na konwent Mokon w WarszawieDo stolicy przyjechałem już w piątek ze względu na rezerwację, którą zrobiłem pod wpływem wizji spotkania ze znajomymi. Niestety, okazało się, że muszę kilka godzin przesiedzieć w dworcowym McDonald’s. Postanowiłem więc pojechać do szkoły konwentowej jeszcze tego dnia wieczorem. Dzięki temu wiem, że dojazd z centrum był dobry, choć nieco długi (tak jak pisano na stronie MiOhi, ok. pół godziny). Z przystanku, dotarcie do celu było jeszcze łatwiejsze i nie zakrawało to na nadludzki wyczyn. Niedaleko zauważyłem Biedronkę i dwa sklepy z napojami odurzającymi (głównie). Zaopatrzenie więc było ;-).

Rozkład terytorialny

adventure timeNastępnego dnia, około 10:00, ponownie odwiedziłem conplace. Tym razem, by zostać tutaj aż do zakończenia konwentu. Po przejściu procesu akredytacyjnego, w którym zdobyłem schludny, mały kartonikowy identyfikator wraz ze smyczką, informator w formacie A5 ze spisem atrakcji po salach i godzinach oraz mapkę na kartce A4, skierowałem swe kroki na drugie piętro, gdzie znajdować się miały sleeproomy. Owszem, znalazłem je bez problemów, niestety wypchane po brzegi. Na korytarzach też już każdy zaklepywał sobie „swój kawałek podłogi”. Przychylny los chciał, by przybył z odsieczą ktoś władny otworzyć kolejną salę, w której miejsca dla mnie i innych szczęśliwców było aż nadto. Po pozostawieniu swoich klamotów i wypluciu płuc przy dmuchaniu materaca, udałem się na szczegółowy obchód. Udało mi się odnaleźć kilka sal prelekcyjnych, DDR, Ultrastar, Rock Band, a nawet Osu! room. Bardziej istotne ze sfery rozrywkowej – ciągłej, było to, czego brakło. Games room. Już nieco ponad rok temu zrozumiałem, że planszówki nierzadko ratują konwent. Tutaj ich zabrakło, co w połączeniu ze stosunkowo niskim zainteresowaniem elektronicznymi formami rozrywki dało efekt wszechobecnej pustki i ktoś mógłby nawet powiedzieć, że wiało nudą. Przechodziłem obok US i DDR-a po kilka razy i widywałem je niemal puste… serduszko od uczestniczki konwentuMożna to także tłumaczyć bardzo dobrymi atrakcjami (nie wiem czy takie były, nie narzekałem specjalnie) lub niską frekwencją. Nie wiem jaki był powód. Oceniam efekt. Sam budynek był ciekawy. Piętra na planie kwadratu, gdzie korytarz prowadzi naokoło, dzięki czemu łatwo było się dostać w dowolne miejsce z dowolnej klatki schodowej. Warto także powiedzieć coś o wystawcach. Oprócz standardowych przypinek, koszulek, podkładek i wszelakiej maści gadżetów z ulubionymi postaciami z anime, gier i seriali, znalazłem świetne stoisko z ubraniami… Hm. LARP-owymi powiedzmy. Płaszcze, suknie, koszule… Wszystko stylizowane na średniowiecze/fantastykę. Była także biżuteria! Wiem, że śmierdzi reklamą, dlatego nie podam na wszelki wypadek nazwy sklepu. Wspomniałem go ze względu na pewną wyjątkowość ;-).

Zagranicznie!

Wartym wspomnienia jest fakt, że warszawski event odwiedziło sporo gości z zagranicy. Głównie byli to cosplayerzy z Niemiec, Rosji i Litwy. Zjawiła się także organizacja litewskiego UniCon Lativia, z którą udało nam się porozmawiać. Jaki efekt tej rozmowy? Prawdopodobnie przeprowadzimy serię anglojęzycznych wywiadów z zagranicznymi twórcami strojów ;-).

Konkurs cosplay i ECG

Wow! Poziom był bardzo wysoki. Wygląd i wykonanie strojów, scenki, światło sceniczne i cała oprawa techniczna konkursu stały na bardzo wysokim poziomie. Ilość wielkogabarytowych rekwizytów mnie zaskoczyła. Choćby wielka trumna, z której wyszedł żywy człowiek z wielką pałą ;-). Cała zastawa stołowa do występu z „Alicji w krainie czarów” czy też świetna flaga… Gorąco zachęcam do przejrzenia zdjęć i filmików. Zdjęcia znajdziecie oczywiście u nas na Fanpage (na stronie są odnośniki do konkretnych galerii), natomiast filmik nagrywało Anime24.pl. Nasz kamerzysta nie mógł niestety przyjechać. Już to pisałem w newsie, jednak napiszę i tutaj. Do konkursu European Cosplay Gathering, który odbędzie się na Japan Expo w Paryżu już 2-5 lipca zakwalifikowali się:

W kategorii grupowej, zwyciężyły Cinnamon-Cosplay i Atai Cosplay za stroje i scenkę z Alicji w Krainie Czarów Tima Burtona.

Atai i Cinnamon Cosplay z Alicji w krainie czarów

W kategorii solo, naszą reprezentantką została Kicking-Machine.

Cosplay Kicking Machine na konwencie Mokon

Oczywiście zapraszamy ponownie na ich fanpage i do wspierania wysiłków! Niech wygra najlepszy (czyli my oczywiście ;-)).

Podsumowanie

Tak jak wspominałem wyżej, dojazd był dobry, lokalizacja też niczego sobie. Trochę wiało nudą i pustką, ale to mogło być równie dobrze moje subiektywne wrażenie, jako że mam znacznie więcej znajomych na południu, jednak i tutaj udało mi się poznać kilka ciekawych osób. Jeżeli finanse pozwolą, będę odwiedzał Warszawę znacznie częściej niż dotąd (byłem raz w życiu), gdyż konwenty mają niczego sobie ;-). Minus za brak planszówek. Czy poleciłbym Mokon 6? Oczywiście, że tak!

Ocena ogólna: 7,5/10

Lokalizacja: 7,5/10

Organizacja: 7/10

Ocena uczestników:7/10

Tagged Under