Konwenty Południowe - Felieton: Fotorelacje na kilkaset zdjęć - dlaczego?

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto pyta nas, dlaczego nasze galerie z konwentu są tak obszerne. Ba, czasem nawet oskarża się nas o brak profesjonalizmu, ponieważ prawdziwa fotorelacja powinna mieć raptem kilkanaście lub kilkadziesiąt zdjęć. Dlaczego więc my (i inne portale, grupy itd.) produkujemy aż tyle materiału fotograficznego z konwentów i innych wydarzeń pokrewnych? Postaram się na to i kilka innych kwestii odpowiedzieć w tym luźnym felietonie.   

Czym właściwie jest fotorelacja?

Wielu z Was powie, że jest to zbiór zdjęć pokazujących przebieg danego wydarzenia. W zasadzie jest to całkiem niezła odpowiedź. Jednakże nie ma nigdzie jasnej formułki, która przedstawia warunki dobrej albo złej fotorelacji. To już kwestia mediów, jak chcą pokazać to, na czym im zależy. My chcemy uwiecznić jak najwięcej. Zobrazować wydarzenie jak najdokładniej. W dalszych akapitach jest wyjaśnione, dlaczego mniejsza ilość zdjęć zwyczajnie nie zdałaby egzaminu. Chciałem tutaj też przytoczyć jakieś poważne źródła, odniesienia do Słownika Języka Polskiego itd. Szukałem również w języku angielskim i ciężko mi było cokolwiek znaleźć, a zapytaj.onet.pl nie jest chyba najlepszym źródłem informacji.

Różnice między konwentami a „innymi” wydarzeniami

Najczęstszymi porównaniami przy zarzutach o ilość zdjęć są te, że na koncertach i festiwalach muzycznych, czy choćby na takich wydarzeniach jak Festiwal Kolorów nie robi się aż tylu fotek. Dobrze, ale na takich wydarzeniach nie dzieje się tyle co na konwentach. Weźmy tu jako przykład ostatni Love Anime! 2016. Odbył się tam koncert japońskiego artysty (HITT), występ taneczny (Tomo Nyan), konkurs cosplay, masa prelekcji i wiele innych mniejszych eventów. Taki konwent, festiwal czy inne wydarzenie w naszej branży, to tak naprawdę kilka różnych imprez i atrakcji w jednym! Na koncercie robimy kilka/kilkanaście zdjęć zespołu, kilka fotek widowni, może jakieś ukazujące salę i mamy pełny reportaż. Podobnie z większością innych wydarzeń, czego nie można powiedzieć o konwentach.

Rety, ile tu się dzieje!

Żeby nie być gołosłownym, wymienię i opiszę pokrótce takie najważniejsze (moim zdaniem) elementy, które co najmniej wypada sfotografować i pokażę Wam jakie ilości zdjęć to generuje.

Kolejka i akredytacja – to akurat najmniej ważny element (zwykle). Wystarczy raptem około 5 zdjęć, żeby pokazać jakie zainteresowanie wywołało dane wydarzenie oraz ilu ludzi obsługiwało kolejkę.

Pomieszczenia – może nie każdego to interesuje, ale przecież, żeby nakreślić Wam – czytelnikom – dobry obraz całości, przydałoby się przecież pokazać jak w ogóle wyglądał budynek od wewnątrz. Nie zawsze się to udaje, ale staramy się pokazać sale, korytarze, jak byli rozłożeni wystawcy… Daje to MINIMUM 20 zdjęć. Czasem udaje się to połączyć z innymi elementami, dzięki czemu nie są to zdjęcia pustych miejsc, więc ich ilość, nie rzuca się tak bardzo w oczy.

Ludzie i cosplay korytarzowy – jednym z najlepszych sposobów na przedstawienie klimatu imprezy jest fotografowanie ludzi w różnych sytuacjach. Oczywiście większą uwagę przykuwają przebrani w stroje i to im robi się ujęcia znacznie częściej. Szczególnie że to ubarwia galerię i nie zawsze da się w tłumie wyłowić i uchwycić dobry kadr. Tym bardziej w ruchu. I zastanówcie się – jeżeli na konwencie jest około 1000 ludzi, w tym 100 przebranych w cosplay, to jak wiele zdjęć potrzeba, żeby należycie oddać ducha całości? Właśnie. Liczbę tu ciężko określić, ale spokojnie można założyć, że 50 to absolutne minimum. Jednak liczba ta może spokojnie wzrosnąć do 250.

Stoiska – rzecz, o której wielu ludzi zapomina, bo przecież są. No, ale skąd macie wiedzieć czy na pewno się ktoś sprzedający w ogóle pojawił? A może ktoś oferował towar zupełnie niezwykły, bądź nowość, którą chcecie mieć? Poza tym samym właścicielom wystawionych towarów łatwiej się promować i pokazać, jeżeli mogą udowodnić, gdzie byli i jakie wspaniałości mieli na sprzedaż. Tutaj także ilość zdjęć może się wahać. Zwykle jest to 10-30 zdjęć.

Wydarzenia na mainie – wiele konwentów oferuje masę pokazów, przedstawień czy specjalnych gości. Są to duże atrakcje, odbywające się na scenie głównej. Im więcej ich jest, tym więcej zdjęć generują. Weźmy na przykład pokaz kendo. Czy na pewno wystarczą 4 zdjęcia, żeby pokazać ruch, cięcie kataną mat i pokaz walki? Nie sądzę. A dołóżmy do tego naukę tańca, koncert wraz z pokazem tanecznym i robi się nam blisko setka fotek dodatkowego materiału.

Konkurs cosplay – najbardziej dyskusyjny temat w sprawie ilości zdjęć. Posłużę się niemal czystą matematyką. Weźmy za podstawę liczbę występów. Niech będzie to 20 – tyle mniej więcej jest na średnich eventach na tysiąc osób (nie jest to reguła, a bardziej założenie). Część prezentuje się solo, a część w grupie. Jako średnią ludzi na występ, spokojnie można wziąć 2 (10 solowych, 6 duetów, 4 grupki po 3-6 osób, co daje nam 40 osób przy założeniu średniej 4,5 na większe grupki). Wychodzi więc MINIMUM 40 zdjęć samych strojów. A gdzie ruch sceniczny, uchwycenie dekoracji, dobre kadry, momenty kulminacyjne i przerywniki (prowadzący, „krzesło” i inne)? I bam! Znikąd robi się 100-200 zdjęć.

Szybkie sumowanie daje nam blisko 285-400+ zdjęć. A i tak często pozostaje niedosyt, bo czegoś się nie sfotografowało zgodnie z zamierzeniem, innej rzeczy w ogóle się nie widziało, część fotek nie wyszła (liczbę fotek można spokojnie pomnożyć razy dwa. Sporo jest odrzucanych)… 

Różnice w umiejętnościach i preferencjach…

Tutaj musimy Was prosić także o wyrozumiałość. Nie każdy fotograf Konwentów Południowych jest wieloletnim mistrzem. Ba, mistrzów u nas raczej nie znajdziecie. Nie zapominajcie, że redakcja działa na zasadzie wolontariatu i nikt nam nie płaci. Nie każdy potrafi od razu super kadrować zdjęcia już w czasie ich robienia. Nie każdy jest w stanie zrobić wszystkie fotki ciekawie i w taki sposób, by ukazywały to, co fotograf miał na myśli. Z własnego doświadczenia powiem, że na początku odrzucałem zaledwie ¼ i mniej swoich „dzieł”. Im dłużej pracuję z aparatem, tym więcej zdjęć idzie do kosza i nigdy nie ujrzy światła dziennego. I to nie dlatego, że robię coraz gorsze. Mogę spokojnie powiedzieć, że moje kadry są sporo lepsze od tych sprzed roku, co zresztą sami możecie ocenić, zaglądając do naszych galerii. Po prostu staram się oferować Wam jak najlepszą jakość. Do tego samego dąży reszta. Proszę więc, uzbrójcie się w cierpliwość i obserwujcie rozwój niektórych z nas, a sami zobaczycie poprawę. Staramy się wciąż rozwijać, poprawiać i udoskonalać. Nie tylko w dziedzinie zdjęć.

Druga część, czyli preferencje. Każdy z nas jest inny i ma swój styl. Każdego kręci coś innego i każdy widzi konwent inaczej. Porozmawiajcie ze swoimi znajomymi. Część lubi planszówki, inni wolą konkurs cosplay, niektórzy przychodzą na LARP-y, a jeszcze inna grupa przyjechała dla znajomych bądź cosplayu. Dlatego też niektóre galerie zawierają więcej zdjęć ludzi w różnych sytuacjach, inne skupiają się na przebranych, jeszcze inne będą ukazywać sale, dekoracje i wystawców, a tylko skromna część poświęcona zostanie czemuś innemu. Oczywiście każdy stara się pokazać Wam ile tylko może, ale na większych wydarzeniach (ostatni Intel Extreme Masters) nie jest możliwe być wszędzie i zobaczyć wszystko. Dlatego też podzieliliśmy się zadaniami i tak naprawdę dopiero wszystkie pięć galerii może Wam nakreślić jakiś pełniejszy obraz tego, co przygotowano dla uczestników

Na koniec

Mam nadzieję, że wytłumaczenie jest dostatecznie jasne i z większą wyrozumiałością spojrzycie teraz na pracę naszych fotografów. Staramy się, by jak najwięcej osób miało jakąś pamiątkę, dlatego też mamy niemało zdjęć całkowicie losowych osób w różnych sytuacjach. Wiemy jakie to ważne dla niektórych z Was i jakie wspomnienia może przywoływać taka „przypadkowa” fotka. Jesteśmy Wam wdzięczni, że jesteście z nami już dwa i pół roku (jak nie więcej) oraz widzimy po wynikach oglądalności i komentarzach, że nasze galerie przeważnie Wam się podobają, co motywuje do dalszego działania i rozwoju. Pamiętajcie, że jesteśmy tu dla Was ;-). Do zobaczenia na następnym konwencie. Pozdrawiamy zza obiektywów i nie tylko!