Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Ogródek

ogrodek

rebel

Wydawca: Rebel
Autor: Uwe Rosenberg
Rodzaj: Logiczna/Strategiczna
Poziom skomplikowania rozgrywki: Prosta
Losowość: Niewielka, ale istotna
Gra składa się z: 
- dwustronnej planszy;
- 9 dwustronnych kafli rabatek;
- 36 płytek kwiatów;
- 16 żetonów doniczek;
- 30 żetonów kotów;
- 2 żetonów uli;
- sześciościennej kości ogrodnika;
- żetonu parasola;
- tekturowego modelu taczki;
- 12 niebieskich i 12 pomarańczowych drewnianych znaczników punktów;
- instrukcji po polsku.

Wiosna! Po wyjątkowo upartych w tym roku mrozach świat zaczyna wreszcie budzić się do życia, a wraz z nim drzewa i kwiaty. Sama przyjemność – posiedzieć w przydomowym ogrodzie i rozkoszować się obfitującą w kolory i zapachy przyrodą. Nie wszyscy jednak mają takie szczęście. Dla tych, którzy chcieliby mimo wszystko pocieszyć się z pielęgnowania rabatek, choć przyszło im mieszkać w terenie pozbawionym choć odrobiny zieleni, wydawnictwo Rebel przygotowało coś specjalnego: oto „Ogródek”.

Czym jest „Ogródek”? Dość prostą grą logiczno-strategiczną, w której gracze przyjmują role ogrodników próbujących jak najszybciej (i najskuteczniej) obsadzić swoje rabatki (małe plansze o rozmiarze 5x5 pól) różnymi kompozycjami kwiatowymi. Te ostatnie mają postać kafelków o różnym kształcie – cała trudność w zabawie polega na takim dobieraniu elementów, by możliwie jak najefektywniej wypełniać dostępną przestrzeń, jednocześnie unikając zasłaniania pól oznaczonych doniczkami i kloszami. Kiedy bowiem cała płytka zostaje zapełniona, gracz otrzymuje punkty za każdy widoczny na niej taki znaczek (zarówno ten nadrukowany na płytce, jak i znajdujący się na ustawionych na niej kaflach), by potem zwrócić wszystkie wykorzystane do jej obsadzenia żetony z powrotem do banku i pobrać nową. Po zainkasowaniu punktów zabawa rozpoczyna się od początku – i trwać będzie przez określoną, zależną od tego, ilu jest graczy liczbę tur. Po tym czasie – i po rozegraniu rundy finałowej, w której gracze tracą punkty, dopóki nie zejdą ze wszystkich niezapełnionych rabatek – następuje podliczanie punktów i wyłonienie zwycięzcy.

Zabawę komplikuje fakt, że dostępne elementy zmieniają się w każdej turze – te wyłożone są na dużej, kwadratowej planszy o boku czterech pól, co daje łącznie szesnaście elementów. Odliczająca kolejki kostka wędruje po obwodzie planszy, jednocześnie oznaczając, z którego rzędu lub z której kolumny można pobrać element układanki w danej turze. Nowe elementy zostają dołożone tylko wtedy, kiedy w danym rzędzie lub kolumnie pozostanie tylko jeden dostępny, ale ponieważ nadchodzące kafelki ułożone są w kolejkę zamiast losowane, istnieje możliwość planowania działań naprzód. Z drugiej strony, każdy gracz w czasie swojego ruchu ma do dyspozycji inną pulę kafelków, co sprawia, że gra niemal pozbawiona jest elementu negatywnej interakcji i podbierania sobie co bardziej interesujących części sprzed nosa.

Dodatkowym atutem jest możliwość wsparcia się kotem. Sympatyczne czworonogi mogą dwojako przysłużyć się twojej sprawie: wykorzystując jeden koci żeton możesz sprawić, że nowe elementy pojawią się na planszy szybciej – albo zająć jedno dodatkowe pole na swojej planszy oprócz tych, które zostałyby wypełnione nowym kafelkiem. Żetony kotów dają się łatwo odzyskać poprzez zdobywanie punktów w odpowiednich ilościach, nie trzeba więc specjalnie oszczędzać ani wzbraniać się przed ich wykorzystaniem. Brak tylko możliwości posadzenia kota na grządce przeciwnika celem pokrzyżowania mu planów. Pomyślcie o tym chwilę! Cała rabatka obsadzona, czeka tylko na jeden klocek o fikuśnym kształcie i już można inkasować punkty – ale nie można go posadzić, ponieważ koteł zdecydował się uwalić swoje czcigodne cielsko w samym środku grządki... Ale być może celem tutaj było stworzenie gry pozbawionej negatywnej interakcji?

„Ogródek” jest sympatyczną, mało stresującą, mało skomplikowaną produkcją. Fakt, że inni gracze nie mają specjalnie możliwości pokrzyżowania sobie nawzajem planów pozwala się odprężyć, zaś to, że tura ogranicza się do przesunięcia kostki oznaczającej upływ czasu, wybrania kwiatków do sadzenia i czasem dołożenia nowych sprawia, że tempo rozgrywki pozostaje w miarę wysokie – nie trzeba specjalnie długo czekać na swoją kolej, czasu jest w sam raz tyle, by zaplanować kolejne swoje działanie. Zasady punktacji – posługiwanie się trzema znacznikami w jednym i trzema w drugim kolorze – wydają się z początku przekombinowane i mało intuicyjne, same w sobie wprowadzają jednak pewien element strategii, który staje się jasny dopiero po zobaczeniu go w praktyce.

Nową propozycję Rebela wydano schludnie i bardzo przyjemnie, utrzymując grafiki w skromnej, ale miłej dla oka kreskówkowej stylistyce. Kafelki z kwiatami wyglądają ładnie i dobrze do siebie pasują, kociaki na żetonach są absolutnie urocze, zaś dodatkowym bajerem jest składana, trójwymiarowa taczka używana do oznaczenia początku kolejki nadchodzących żetonów. Z całością bardzo fajnie komponuje się instrukcja – stylizowana na przybrudzony ziemią katalog jakiegoś sklepu ogrodniczego – oraz pudełko wyobrażające drewnianą skrzynkę na doniczki. To drobiazgi o małym znaczeniu dla samej gry, ale cieszą oko i nadają całości miłego wrażenia spójności.

Jedna partia w „Ogródek” trwać może od pół godziny do godziny i zapewniam, że nie jest to czas stracony. Dzięki specjalnym regułom dla jednej osoby można zrelaksować się przy nim nawet wtedy, kiedy znajomi nie mają czasu, zaś zestaw alternatywnych zasad przystosowanych do zabawy z młodszymi dziećmi sprawia, że gra świetnie nadaje się także dla młodszych fanów planszówek. Polecam każdemu, kto chciałby uzupełnić swoją kolekcję o jakiś lżejszy, mniej angażujący tytuł.