Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Stella

stella0

Nazwa Wydawnictwa

Wydawca: Rebel
Autor: Gérald Cattiaux, Jean-Louis Roubira
Rodzaj: karciana, imprezowa
Poziom skomplikowania rozgrywki: Niski
Losowość: Mała
Gra składa się z: 
- 84 kart Dixit
- 100 kart haseł (+10 pustych)
- 6 żetonów latarni
- 4 znaczników rund
- pionka zwiadowcy
- 6 tablic suchościeralnych, długopisów i ścierek
- tablicy wyników

Fenomen „Dixita” był dla mnie niezrozumiały przez bardzo długi czas. Gdy w końcu przemogłam się i zagrałam, zrozumiałam, dlaczego prosta zabawa w skojarzenia połączona z ładnymi grafikami zdobyła serca tylu osób. Przystępne zasady i możliwość gry w dużym gronie przekonały niedzielnych graczy, a i tym bardziej zaawansowanym pozwoliły zaprosić do rozgrywki mniej obeznanych w temacie znajomych. Po dwóch podstawkach i dziewięciu dodatkach doczekaliśmy się samodzielnej gry, której podstawowa reguła została taka sama, ale dodano również kilka nowych. 

W „Stelli” również znajdziemy talię z pięknymi grafikami, ale tym razem zdjęto z nas obowiązek wymyślania do nich haseł. Mamy je od razu podane na kartach, które losowo będą wykładane podczas rozgrywki. Reguły są więc odwrócone w porównaniu do pierwowzoru. 

stella1Każdy z graczy otrzymuje tablicę, ścierkę i mazak. Na środku stołu umieszczamy planszetkę, a na niej znaczniki rundy. Z prawej strony w trzech rzędach wykładamy po pięć dużych kart. Losowo dobieramy cztery karty haseł i tworzymy z nich stos. Pod planszą umieszczamy znaczniki latarni w kolorach graczy. Jedna osoba dostaje także tablicę wyników, na której będzie notowała postęp gry. 

Rozgrywka składa się z czterech rund. Na początku odsłaniane jest hasło. Następnie każdy na swojej tabliczce oznacza pola, które odpowiadają piętnastu wyłożonym kartom. Oczywiście mają to być takie ilustracje, które kojarzą nam się z obowiązującym słowem. Wszyscy umieszczają swoje znaczniki latarni na odpowiedniej cyfrze równej liczbie zakreślonych kart. Jeśli jedna osoba ma wyższą wartość od pozostałych, swój krążek musi położyć ciemną stroną do góry. 

stella2Następnie po kolei, zaczynając od pierwszego gracza, każdy wskazuje jedną wybraną kartę spośród oznaczonych na swojej tabliczce. Wszyscy, którzy także zakreślili tę ilustrację, zamalowują dwie gwiazdki po prawej stronie pola. Jeśli dokładnie dwie osoby wskazały to samo miejsce, robią to samo również z trzecią. Natomiast jeżeli nikt inny nie wskazał danego obrazka, aktywny gracz ponosi porażkę. Do końca rundy nie zdobędzie już żadnych punktów, ale jego tabliczka nadal liczy się przy sprawdzaniu dalszych kart. 

Gdy wszystkie oznaczone pola zostaną rozpatrzone, na tablicy z wynikami zapisujemy zdobyte gwiazdki. Następnie odkrywamy kolejne hasło, karty w rzędzie wskazanym przez znacznik rundy wymieniamy na nowe, czyścimy tabliczki i umieszczamy nasze krążki z powrotem pod planszą. Po czwartej rundzie wyłaniany jest zwycięzca z najwyższą liczbą punktów. 

Widząc „Stellę” nie da się nie zgadnąć, do której serii należy. Powiązania z „Dixitem” pod względem grafik i czcionki są widoczne na pierwszy rzut oka. Ilustracje są bardzo ładne i szczegółowe. Talie ze wszystkich podstawek i dodatków można dowolnie zamieniać i mieszać, co daje nam ogromną pulę niepowtarzających się zestawów i zapewnia dużą regrywalność. 

Wykonanie stoi na wysokim poziomie, ale nie jestem fanką suchościeralnych tablic. Ścierki w pewnym momencie mają na sobie zbyt dużo tuszu, a co za tym idzie - także nasze palce. Trzeba więc uważać, żeby nie pobrudzić kart. Natomiast do tego typu rozgrywki możliwość szybkiego starcia wszelkich oznaczeń i natychmiastowego przejścia do kolejnej rundy jest niezbędna, i zastosowane rozwiązanie spełnia swoją rolę. 

Jeśli ktoś miał problemy w „Dixicie” z wymyślaniem ciekawych haseł, w „Stelli” nie musi się o to martwić. Dzięki temu bardziej wycofani gracze będą się lepiej bawić niż przy wcześniejszych grach z serii. Ta odsłona działa również lepiej na mniejszą liczbę graczy, chociaż nadal do rozgrywki potrzeba przynajmniej trzech osób.

stella3Zasady dobrze ograniczają zbyt śmiałe oznaczanie pól na tablicy. Chcąc zdobyć jak najwięcej gwiazdek moglibyśmy zaznaczyć wiele kart, aby przynajmniej część pokryła się z wyborami współgraczy. Ale jeśli przesadzimy, nasz znacznik latarni wyląduje na planszy ciemną stroną ku górze. To oznacza, że jeżeli poniesiemy porażkę w danej rundzie, z każdego prawidłowo wytypowanego pola zostanie nam zabrana jedna gwiazdka. Trzeba więc zachować umiar. 

„Stella” to imprezowo-rodzinna propozycja dla tych, którzy lubią zabawę w skojarzenia.  Rozgrywki są ciekawe zarówno w grupie osób, które się znają, jak i nieznajomych, ponieważ wskazywanie i wyjaśnianie kolejnych kart i ich powiązań z hasłem pozwala na poznanie współgraczy. Gra jest kompromisem pomiędzy „Dixitem”, a „Tajniakami”. Oba tytuły są godne polecenia, a „Stella” właśnie dołączyła do tego grona.