Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Prosto w ogień

„Stranger Things. Tom 3. Prosto w ogień”

Nazwa Wydawnictwa

Autorzy: Jody Houser, Ryan Kelly, Le Beau Underwood, Triona Farrell, Nate Piekos
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 112
Cena okładkowa: 49,90 zł

Dla zagorzałych fanów nie ma chyba lepszej rzeczy niż jeszcze więcej tego samego. Doskonale rozumie to Netflix, który do swoich tytułów uwielbia po prostu dorzucać kolejne gadżety, a także rozszerzać opowiadaną historię na inne media. W ten sposób powstają książki na podstawie serialu, a jeśli się tak nie da, to chociaż nowe wydania już istniejących, z odpowiednio opracowaną okładką. Trudno powiedzieć, by jakość tych produktów była jednoznacznie dobra, jednak zdarzają się również pozytywne zaskoczenia. Do takich należała zdecydowanie wydawana w Polsce przez Wydawnictwo Dolnośląskie seria komiksowa oparta na serialowym „Stranger Things”, której już trzeci tom mam przyjemność recenzować.

„Prosto w ogień” jest kontynuacją wydarzeń z „Szóstki”, zmienia się jednak główna bohaterka. Tym razem to nie Francine, z oczywistych względów, będzie stanowić centrum wydarzeń, a Marcy, której udało się wraz z Rickiem uciec z laboratorium. Marcy nie ma żadnych specjalnych mocy – jest „Kontrolną” dla swojej siostry bliźniaczki (Jamie, Dziewiątka), która doznała znacznych obrażeń podczas ostatniej próby z jej udziałem. Marcy i Ricky ukrywają się, nigdy nie zostają dłużej w jednym miejscu, ale ich główną misją jest znalezienie innych podopiecznych doktora Brennera. Z pomocą zdolności Ricky’ego docierają do Ósemki – Kali – która zdradza im, że Jamie nie umarła w laboratorium, jak dotąd sądziła para bohaterów. Wręcz przeciwnie – żyje i jest wyjątkowo niebezpieczna.

Nietrudno się domyślić, że postać zamaskowanej księżniczki, której poświęcono kilka urywanych scen, to właśnie Jamie. Dziewczyna miotana mieszanką wspomnień i urojeń, walcząca z blokadą, która tłumi jej zdolności, nie będzie łatwym przeciwnikiem dla osób, które właściwie chcą tylko ją odnaleźć i chronić. Ale jak przedostać się przez warstwę iluzji, którymi Dziewiątka była karmiona od małego, a które wypaczają jej postrzeganie przyjaciół i wrogów? I co z jej obecnym stanem psychicznym mają wspólnego Kali i… Jedenastka? „Prosto w ogień” to zdecydowanie najbardziej przesycona akcją i poczuciem zagrożenia część z trzech dotychczasowo wydanych.

Oczywiście w międzyczasie dostaniemy więcej nawiązań do sytuacji głównych bohaterów „Stranger Things”, dowiemy się trochę o matce Nastki, a na zakończenie uraczeni zostaniemy dość ładnym powrotem do Hawkins i wydarzeń bieżących z serialu. Bardzo cieszy mnie pojawienie się w tej części Kali i to, jak ładnie zostało spięte w komiksie jej spotkanie z Nastką z odwiedzinami Marcy i Ricka. Wizualnie komiks nie odbiega od poprzednich części, znowu też pojawiają się pełnowymiarowe, piękne grafiki z bohaterami tej części, a na końcu – kilka alternatywnych okładek rysowanych przez innych autorów. Szczególnie podoba mi się ta autorstwa Evana Cagle, przedstawiająca Jamie jako księżniczkę – piękna! – rysowana w nieco mangowym stylu przywodzi na myśl Alicję z Krainy Czarów i dość dobrze, mam wrażenie, obrazuje stan psychiczny Dziewiątki.

Nie mogę się doczekać już teraz – nie tylko nowego sezonu „Stranger Things”, ale też i następnego komiksu. To chyba znaczy, że seria komiksowa dobrze spełniła swoje zadanie: udało jej się i przykuć uwagę, i zaciekawić, a nawet i zostawić w czytelniku poczucie niedosytu. Co więcej powiedzieć – polecam.