Konwenty Południowe - Recenzja: „Echo Zgasłego Świata”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

„Echo Zgasłego Świata”

insignisWydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 344
Cena okładkowa: ---

„Echo zgasłego świata” jest trzecią już antologią opowiadań osadzonych w „Uniwersum Metro 2033”, których autorami są polscy pisarze, głównie wyłonieni za pomocą konkursu organizowanego przez wydawnictwo. Tylko jeden z nich był poza konkursem, a był to Paweł Majka, znany między innymi z powieści „Dzielnica Obiecana”, znajdującej się właśnie w tym uniwersum. Jego opowiadanie nawiązuje do „Dzielnicy” i tak samo toczy się na terenie Krakowa (ściślej, Nowej Huty). Jednocześnie jest pierwszym utworem, otwierającym tym samym cały zbiór. Warto dodać, że sama książka dodawana była do powieści Denisa Szabałowa „Prawo do użycia siły” (także w Uniwersum Metro 2033) jako dodatek.

Trudno tu oceniać każde opowiadanie z osobna. Jest ich aż czternaście i prezentują naprawdę różny poziom, który dodatkowo jest podatny na subiektywizm czytelnika. Mogę powiedzieć, że moim faworytem jest „Niemy” autorstwa Justyny Micoty. Jest to historia czwórki cwaniaczków żyjących w moskiewskim metrze, którzy żyją z kradzieży, paserki i innych ciemnych interesów. Opowiadanie zawiera sporo humoru, poważne przemyślenia, smutną i wesołą część historii, tajemnicę oraz ciekawe zakończenie. Oczywiście to nie jedyne opowiadanie zasługujące na uwagę. Po prostu do tego jednego z pewnością będę jeszcze wracał.

Większość akcji w dziełach zawartych w antologii toczy się na terenie zniszczonej wojną Polski, dzięki czemu możemy się wczuć lepiej w klimat opowiadań. Znacznie łatwiej jest wyobrazić sobie realia panujące na terenie własnego kraju po wojnie nuklearnej, niż w odległym miejscu, w którym życie, dostęp do broni czy sieć bunkrów i innych schronień wygląda zupełnie inaczej. Zauważyłem też ciekawą rzecz. Niejednokrotnie w opowiadaniach przewijał się motyw słoni… A to w zoo, a to w marzeniach, a to w starych książkach czy porównaniach. Ot spostrzeżenie czytelnika. Przypadek?

Podsumowując „Echo zgasłego świata” jest dobrym czytadłem, które można połknąć na spokojnie w kilka wieczorów, czytając po 3-4 historie. Nic specjalnego, ale też nie jest to książka, której przeczytania bym żałował. A jako że dodawana jest za darmo do całkiem niezłej powieści… to nic, tylko się cieszyć i czytać!