Konwenty Południowe - Recenzja książki: „Warcraft. Durotan" Christie Golden

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

warcraft durotanChristie Golden - „Warcraft. Durotan”

insignis Autor: Christie Golden
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 34,99 zł

 „Oficjalny prequel filmu", głosi tekst z okładki na tle kadru z kinowego „Warcrafta". To jedna z najstarszych, najbardziej oczywistych sztuczek w historii marketingu – podobał ci się nasz produkt? Ten też na pewno polubisz, bo to po prostu więcej tego samego! Jednak my, odbiorcy, widzieliśmy to już tysiące razy wcześniej: próby masowego przepychania tandety i chłamu płynącego na fali czegoś, co samo z siebie zdobyło spory rozgłos. Właśnie to zjawisko oraz powiązane z nim skojarzenia sprawiły, że do lektury „Warcraft. Durotana" podszedłem cokolwiek sceptycznie, zwłaszcza po ostatnich doświadczeniach z „Illidanem". Pewną nadzieję dawało mi jednak ukryte pośród scenarzystów i reżyserów (dalibóg, jak się reżyseruje książkę?!) nazwisko Christie Golden, od wielu lat piszącej powieści w światach gier Blizzarda i nie tylko. W końcu - któż inny mógłby uratować to przedsięwzięcie, jeśli nie autorka całkiem niezłego „Władcy Klanów"?

Akcja „Durotana" rozgrywa się na dalekiej północy świata – Draenoru – gdzie swój żywot, czasem ciężki, czasem surowy, ale w gruncie rzeczy szczęśliwy i wolny od poważniejszych trosk wiedzie orczy klan Mroźnych Wilków. Durotan, syn wodza Wilków Garada i wiedzącej Geyah, wkroczył niedawno w wiek dojrzały i stawia dopiero swoje pierwsze kroki jako myśliwy, wojownik i przyszły wódz. Pewnego dnia spokój i sielankę codziennych zajęć klanu przerywa jednak wizyta dziwnego gościa – ten, Gul'dan Bez Klanu, nazywa siebie czarnoksiężnikiem i przynosi złe nowiny z południa: świat umiera. Gul'dan pragnie zjednoczyć wszystkie klany i wraz z nimi wyruszyć na podbój Azeroth, nowego domu, do którego prowadzi zapomniany od wieków portal. Coś w postawie i zachowaniu przybysza niepokoi jednak zarówno Durotana, jego przyjaciela Orgrima, jak i jego ojca, matkę oraz wielu innych ziomków, Gul'dan zostaje więc odprawiony z niczym. Kilka dni po dziwnym spotkaniu Garad zalega w łożu zmożony dziwną chorobą...

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy podczas lektury „Durotana" to świetny, pobudzający wyobraźnię sposób, w jaki przedstawiono w nim obyczaje orków. Klan Mroźnych Wilków daleki jest od wizerunku tępych, brutalnych barbarzyńców, zamiast lubować się w rzezi i rozwałce czcząc i szanując wszelkie życie oraz prawa natury. Obszerne, szczegółowe przedstawienie zwyczajów i kultury najeźdźców z Draenoru jest nie lada kąskiem dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o świecie Warcrafta. To olbrzymi, ale – co najważniejsze - nie jedyny plus tej książki.

Bohaterowie „Durotana" także mają coś w sobie – choć nie są zarysowani zbyt szczegółowo i każdemu z nich przypisano najwyżej dwie, może trzy typowe dla niego cechy, zdecydowanie nie pozostają obojętni dla czytelnika. Rozważny i nieco introwertyczny (jak na orka) Durotan, jego towarzyszka, niezależna i samodzielna Draka czy ich przyjaciel, swobodny, porywczy, przy czym trochę lekkomyślny Orgrim dają się polubić niemal od razu, dziwna, nieziemska mądrość miejscami ekscentrycznego Drek'Thara budzi szacunek, zaś mieszanka bezczelności i skrytości Gul'dana od samego początku sprawia, że miałoby się ochotę samemu wyzwać go na Mak'gora i tłuc po zielonym łbie, aż stanie się czerwony. Wszystko to sprawia, że opowiedzianą w „Durotanie" historię śledzi się z zapartym tchem, a kiedy nadchodzą ciężkie czasy trudno jest nie martwić się chociaż trochę o to, jaki los spotka Mroźne Wilki.

Ta zaś historia nie jest skomplikowana. Zazwyczaj dalszy bieg wypadków daje się łatwo przewidzieć, choć to niekoniecznie źle – fabuła stanowi wyłącznie pretekst do prezentacji kolejnych orczych zwyczajów, niemniej miewa swoje momenty, kiedy jest w stanie zaskoczyć. Golden całkiem umiejętnie stosuje wówczas technikę foreshadowingu, dając pewne przesłanki co do nadchodzących wydarzeń – są one na tyle niejasne, że trudno wpaść na to, co się stanie dalej, a jednocześnie wystarczająco logiczne, by nie sprawiać wrażenia wydumanych. Również warsztatowo powieść trzyma się zupełnie nieźle – opisy są zwięzłe, ale plastyczne, zaś nieco gawędziarski styl prowadzenia narracji świetnie komponuje się z treścią, przywodząc na myśl legendę opowiadaną przy klanowym ognisku. Moim jedynym zastrzeżeniem byłoby to, że „Durotan" jest po prostu niezbyt długi i nawet tym, którzy czytają powoli wystarczy ona co najwyżej na dwa wieczory.

Cóż dodać? „Durotan" był bardzo miłym zaskoczeniem. Spodziewałem się typowego odcinania kuponów od filmowego pierwowzoru, zaś to, co dostałem, było zupełnie niezłą opowieścią o wędrówce, tradycji, wytrwałości i poświęceniu, czasem chwytającą za serce, a czasem zmuszającą do uśmiechu. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla tych, którzy cenią sobie uniwersum Warcrafta, godna polecenia tym, którym po prostu podobał się film – albo po prostu narzekają ostatnio na niedosyt klasycznego fantasy.

Tagged Under