Konwenty Południowe - Recenzja książki: Daniel Nogal - „Betelowa Rebelia: Spisek”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

betelowa rebelia spisekDaniel Nogal - „Betelowa Rebelia: Spisek”

genius creations Autor: Daniel Nogal
Wydawnictwo: Genius Creations
Liczba stron: 379
Cena okładkowa: 34,99 zł

 Tytułowa Betelia to tropikalny tyłek świata, wylęgania przemytników, piratów i awanturników, jedna z licznych kolonii wielkiego imperium – Regalium. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że to nudne miejsce - to także jeden z terenów spornych wojny Regalium z innym mocarstwem, Septium. Różnych tarć zresztą dzieje się tu cała masa - jak choćby ciągłe zmagania o wpływy pomiędzy tajemniczą Lożą Mechanistów i spółką bankową należącą do bezwzględnego rodu Rotów, a od niedawna także wojna o wyznawców wśród tubylczego ludu Nag, prowadzona przy udziale kapłanów zapomnianej religii tejże nacji i misjonarzy Stworzyciela Świata. A to dopiero początek. Oto bowiem pewna grupa ambitnych idealistów, niezadowolona z rządów lokalnego gubernatora i z warunków narzucanych przez Regalium, postanawia jeszcze mocniej namieszać na lokalnej arenie – organizując powstanie. Tak z grubsza przedstawia się tło nowej powieści Daniela Nogala, autora „Malajskiego Excalibura" – oto „Betelowa Rebelia: Spisek".

Pierwszy tom „Betelowej Rebelii" czyta się lekko i przyjemnie. Styl autora jest płynny i łatwy w odbiorze, opisy dawkowane umiejętnie, a dynamika właściwie stopniowana. Jest co stopniować, gdyż, czego można z łatwością się domyślić po lekturze poprzedniego akapitu, w „Spisku" dzieje się bardzo dużo i bardzo szybko. Mamy do czynienia z całą plejadą bohaterów, których wątki istnieją niezależnie od siebie, a narracja dość często pomiędzy nimi przeskakuje. Oprócz tytułowego już buntu i wszystkiego, co z nim związane, obserwujemy coś w deseń wyprawy archeologicznej do ruin starożytnych świątyń Nag, knowania Loży i nie mniej enigmatyczne działania Banku Rotów. Tuż obok dzieją się perypetie misjonarza Archibalda, którego życiową ambicją jest nawrócenie ludzi-gadów na jedyną słuszną wiarę w Stworzyciela, losy ambitnej reporterki z lokalnego dziennika, a przede wszystkim – dzieje Angusa, hazardzisty, najemnika i lokalnego awanturnika, który, przyjmując zlecenie od dziwnego typka spotkanego w karczmie, nieświadomie bierze udział w buncie i ląduje w samym środku wydarzeń. To ten ostatni aspiruje do miana głównego bohatera powieści, ale i nie do końca można tak o nim powiedzieć.

To dlatego, że bohaterów jest całe mrowie – muszę jednak powiedzieć, że oprócz wspomnianego wcześniej Angusa, który jeszcze całkiem nieźle się bronił jako typ prostego chłopa z biednej dzielnicy, charakternika o złotym sercu, żaden z nich kompletnie nie zapadł mi w pamięć ani szczególnie nie poruszył. Wspomniana reporterka, Marta Brus, jest stuprocentowo sztampową bohaterką z powieści tego typu. Cała reszta - jak Archibald - zarysowana jest tak skąpo, że ciężko powiedzieć o nich cokolwiek oprócz tego, że w ogóle są. Tempo akcji narzucone przez autora jest dość karkołomne, jednak przy całym szeregu protagonistów, którzy nie za bardzo wyróżniają się na tle ogółu, można bardzo łatwo zgubić orientację w tym, kto, co i przeciwko komu planuje. Samo natężenie różnych wątków poruszonych w tak niedużej objętości tekstu sprawia równocześnie, że wielu z nich nie jest dane porządnie się rozwinąć. „Spisek" jest pierwszym tomem zapowiadającej się serii i rozumiem, że autorowi chodziło o możliwie najszersze zarysowanie Betelii i wojujących o nią stronnictw – trudno jednak pozbyć się wrażenia, że w porównaniu ze szczegółową kreacją świata, proporcjonalnie mało starań włożono tu w opowiadanie zajmującej historii.

Kreacja świata przedstawionego nie jest szczególnie wyjątkowa – ot, dość klasyczny kolonialny steampunk z niezwykłymi wynalazkami epoki (maszyny na wydobywany spod ziemi smoczy olej, łodzie podwodne, rewolwery) i odrobiną egzotyki. Dostajemy w nim całą masę grup o niejasnych dążeniach (próbowano tu popłynąć trochę na fali powszechnej fascynacji Illuminatami i teoriami spiskowymi z udziałem rodziny Rothschildów – nie bardzo skutecznie jednak. Dwie enigmatyczne organizacje naraz to ciut za dużo i zamiast atmosfery tajemnicy dostajemy po prostu dezorientację), kopię Imperium Brytyjskiego z początków dziewiętnastego wieku i stawiających jej czoła rewolucjonistów oraz paru innych graczy – ale chociaż żaden z nich nie ustaje w wysiłkach, aby ostatecznie wyszło na jego, po czytelniku spływa to niczym woda po kaczce. Część wątków kompletnie się ze sobą nie łączy – jak choćby wyprawa archeologiczna z pierwszych paru stron powieści, kończąca się nagle i nieoczekiwanie, do której nie nawiązuje kompletnie nic i nikt w dalszej części książki. Po co, dlaczego tak?

Nie znaczy to, że pierwsza część „Betelowej Rebelii" jest książką złą. Czytając ją, bawiłem się całkiem nieźle, myślę też, że po kolejnej odsłonie tej serii możemy spodziewać się już nieco więcej. Liczę, że chociaż wtedy bohaterom będzie dane trochę się rozwinąć, a różne niewyjaśnione wydarzenia nabiorą wreszcie jakiegoś sensu. Powieści Daniela Nogala można dać szansę – nie jest to arcydzieło w ramach swojego gatunku, ale pozostaje sympatyczną lekturą na jedno popołudnie.