Konwenty Południowe - Recenzja książki: Suren Cormudian - „Dziedzictwo przodków”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

dziedzictwo przodkow

Suren Cormudian - „Dziedzictwo przodków”

insignis Autor: Suren Cormudian
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 480
Cena okładkowa: 34,99 zł

Książki osadzone w uniwersum Metro 2033 obejmują całą gamę gatunków wymieszanych z postapokaliptyczną wizją przyszłości Dymitra Glukhovsky’ego. Wśród nich możemy odnaleźć typowe powieści przygodowe, wątki kryminalne, science fiction, a nawet odrobinę romansu (choć tego jest jak na lekarstwo). Za to w „Dziedzictwie przodków” zostaniemy wrzuceni w wir przygody okraszonej… historią?

Już wstęp jest nietypowy - przygoda rozpoczyna się retrospekcją. Trójka uczniów odwiedza nielegalnie stare, poniemieckie bunkry na zachodnim wybrzeżu Rosji, nad Bałtykiem. Oczywiście dochodzi do tragedii i wszczęte zostaja poszukiwania, przerwane przez... wojnę atomową. Tutaj wracamy do znanych nam realiów roku 2033, 20 lat po wspomnianej wojnie. Jej przyczyny nie są nam oczywiście znane, ale to i tak nie ma znaczenia. Bohaterami „Dziedzictwa” są żołnierze, którzy przetrwali w schronie wojskowym pod Krasnotorowką oraz mieszkańcy Piątego Fortu, stanowiącego spory, poniemiecki kompleks, o którym mowa jest we wstępie, rządzonego twardą ręką przez tamtejszego majora.

Całość powieści kręci się wokół wydarzeń w tych dwóch miejscach, zarysowując wspólną historię całego regionu i nietypowych gości szukających czegoś w podziemnych kompleksach wybudowanych za czasów II Wojny Światowej. Trudno tu wskazać jednego, głównego bohatera. Na pierwszy plan zostaje wysuniętych kilka osób, ale autor nie zapomina też o bohaterach drugoplanowych, dzięki czemu możemy lepiej poznać charaktery i zróżnicowanie społeczności. Przedstawiona tu opowieśc jest, niestety, tak zawiła i rozwija się w taki sposób, że nie sposób przedstawić choćby kawałka jej biegu bez zdradzania ważnych szczegółów. Musicie mi więc uwierzyć na słowo, że jest ona na najwyższym poziomie i niejednokrotnie ze zdumienia złapiemy się za głowy.

„Dziedzictwo przodków” ma kilka naprawdę mocnych momentów. Choćby opis bitwy, nakreślony bardzo metodycznie i pokazujący wojskowy kunszt mieszkańców Krasnytorowskiej i ich dowódcy. Powieść na pewno zostanie dobrze odebrana przez fanów militariów, technologii i taktyki wojskowej oraz osób interesujących się II Wojną Światową. Jest też wątek eksploracyjny, w którym odkrywane są tajemnice coraz głębszych partii hitlerowskich podziemi i to, jak mogły odmienić się losy w 1945 roku, gdyby wszystko poszło zgodnie z planem.

Powieść wciągnęła mnie naprawdę głęboko w swoje trzewia i była to jedna z niewielu czytanych przeze mnie ostatnio książek, przez które zarwałem dwie noce. Przy pracy w trybie brygadowym, niestety, nie mogłem sobie pozwolić na wyrwanie czasu w ciągu dnia, a zrobiłem ten błąd, że zacząłem czytać ją wieczorem, przeznaczając sobie na ten cel około godziny. Skończyło się na pięciu.

Trzeba tutaj też wspomnieć, że mimo wielu militarystycznych wstawek, książka pisana jest językiem przystępnym i każdy czytelnik powinien sobie poradzić z meandrami wojskowego żargonu, który jest dosyć uproszczony, a każdy manewr czy sprzęt są porządnie opisane. Z perspektywy czasu, trudno mi wyrazić o „Dziedzictwie przodków” jakąś niepochlebną opinię. Może złożoność fabuły i jej kilkakrotnie zmieniający się kierunek, czy ilość tak zwanych „plot twistów” mogą mniej uważnego czytelnika zgubić, ale to nie jest książka na kilkanaście posiedzeń. Ją trzeba przeczytać ciągiem i jest naprawdę warto!

Tagged Under