Konwenty Południowe - Recenzja książki: Susan Dennard - „Prawdodziejka”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

prawdodziejkaSusan Dennard - „Prawdodziejka”

sqnAutor: Susan Dennard
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 400
Cena okładkowa: 36,90 zł

„Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami” – tak o „Prawdodziejce” Susan Dennard napisała autorka Sarah J. Maas, znana m.in. z cyklu „Szklany tron”. Mamy tu wartką akcję, ciekawych bohaterów, magię i niebezpieczny świat wielkiej polityki, czyli wszystko to, co powinno znaleźć się w dobrej powieści fantasy. Czy warto jednak przygotować miejsce na półce z ulubionymi pozycjami właśnie dla tej konkretnej książki?

Powieść „Prawdodziejka” jest pierwszym tomem cyklu „Czaroziemie” i jednocześnie stanowi wprowadzenie w świat pełen wszechobecnej magii, który poznajemy, śledząc losy dwóch niezwykłych młodych kobiet – Safiyi fon Hasstrel i Iseult det Midenzi. Obie są niezarejestrowanymi czarodziejkami o bardzo niezwykłych mocach, których ujawnienie mogłoby wpłynąć nie tylko na dalsze losy dziewczyn, ale także znanego im świata.

Nieszczęśliwym zrządzeniem losu Safiya i Iseult ściągają na siebie gniew niezwykle groźnego krwiodzieja, maga, który potrafi panować nad przepływem krwi nie tylko innych ludzi, ale także swojej, a tym samym uleczyć każdą, nawet śmiertelną ranę. Jego celem staje się prawdodziejka i za punkt honoru stawia sobie pochwycenie Safi, która jest mu potrzebna do realizacji pewnego planu. Chce także pozbawić życia Iseult. Ponadto czarodziejki zostają wplątane w wielką politykę. W Czaroziemiu panuje rozejm podpisany po długiej i wyniszczającej wojnie. Został zawarty na dwadzieścia lat, a czas jego obowiązywania właśnie dobiega końca. Kolejny konflikt zbrojny zaczyna wisieć w powietrzu, a każdemu z władców zależy nie tylko na bogactwie i nowych terenach, ale też na tym, by po swojej stronie mieć prawdodziejkę, czyli wywodzącą się ze szlacheckiego rodu Safiyę fon Hasstrel. Nie będą więc szczędzić środków, by dopaść dziewczynę. Jak z tymi wszystkimi problemami poradzą sobie przyjaciółki? W iście awanturniczym stylu i z pomocą kilku sojuszników, między innymi przystojnego nubreveńskiego księcia...

Same główne bohaterki wydają się być kobietami z krwi i kości – choć młode, posiadają spore życiowe doświadczenie i ukształtowane charaktery. Wywodząca się z arystokratycznego rodu Safiya włada niebywale rzadką magią, która pozwala jej wyczuć każde kłamstwo i złe intencje rozmówcy – jest jedyną w Czaroziemiu prawdodziejką. Jej umiejętność jest niezwykle cenna, wiele osób chciałoby wykorzystać ją do własnych celów, dlatego dziewczyna zdecydowała się pilnie strzec sekretu o naturze swojej magii. Marzy też o prawdziwej wolności w miejscu, gdzie nie będzie musiała ukrywać swych zdolności prawdodziejki i będzie mogła sama o sobie decydować. A decyzje Safi podejmuje jeszcze zanim pomyśli, bo przedkłada działanie nad zimne kalkulacje.

Druga z bohaterek, Iseult, jest więziodziejką – potrafi widzieć nici więzi innych osób i dzięki temu na podstawie ich koloru odczytywać uczucia i intencje. Z kart powieści nie dowiadujemy się o jej magii więcej, zresztą sama Is nie wie dokładnie, czym jest jej moc i jak nią władać, nie posiada też umiejętności, które normalnie związane są z więziodziejstwem. Stanowi też przeciwieństwo Safi: od dziecka uczono ją powściągliwości w zachowaniu i wyrażaniu uczuć, dlatego więziodziejka wydaje się być chłodna i wyrachowana. Poza tym życie nie szczędziło jej przykrości.

Te dwie młode kobiety o tak różnych charakterach łączy nie tylko przyjaźń – są dla siebie więziosiostrami, co sprawia, że nie potrafią żyć z dala od siebie i bez wahania oddałyby za siebie życie. Oprócz naszych czarodziejek mamy jeszcze wielu innych bohaterów, którzy – choć czasem zaledwie wspomniani – posiadają konkretne, widoczne od razu cechy.

Nie da się ukryć, świat przedstawiony przez Susan Dennard w „Prawdodziejce” jest ciekawy i mimo że bazuje na często wykorzystywanym temacie magii i czarodziejstwa, zachęca, by go poznawać wraz z kolejnymi kartami powieści. Pisarka stworzyła przemyślany i logiczny system magii, pełen różnej maści czarodziejów – wiatrodziejów, ogniodziejów, błyskodziejów, jadodziejów i wielu innych – jednak niewiele o nim wiemy. Da się zauważyć, że autorka skupia się raczej na samej akcji, przygodzie i podróży, która wiedzie Safi i Is w nieznane.

Przyznam szczerze, że ciężko mi jednoznacznie uznać, że „Prawdodziejka” zasługuje na miejsce na mojej półce z ulubionymi książkami. Niezwykłą trudność sprawiło mi przebrnięcie przez pierwsze 80 stron powieści, a to za sprawą magicznego świata stworzonego przez pisarkę. Jest on na tyle oryginalny i rozbudowany, że trudno poznać go i zrozumieć przy tak bardzo lakonicznym przedstawieniu, jakie serwuje nam autorka. Opisy są skromne, a większość informacji czerpiemy z dialogów bohaterów, którzy znając zasady funkcjonowania realiów, w których przyszło im żyć, dostarczają nam niewielu wskazówek (np. wyjaśnienie pojęcia więziosiostra znajdziemy dopiero w połowie historii). Nie da się ukryć, że takie podejście do tematu może zniechęcić odbiorcę, zwłaszcza że bez wyjaśnienia jednych zagadek wprowadza się kolejne. Być może ma to swoje uzasadnienie – pisarka skupiła się na rozwijaniu akcji i wątku fabularnego, a reszta stanowi zaledwie tło, w dodatku ledwie naszkicowane. Wyraźnie czuje się też, że ta powieść to długi wstęp do czegoś większego. Spory niedosyt i tak pozostaje.

Kiedy jednak przebrniemy przez zawiłości konstrukcji świata przedstawionego i poukładamy sobie te szczątkowe jego elementy, akcja może zaskakująco wciągnąć. Jest pełna zagadek, zwrotów, niespodziewanych wydarzeń, dzięki czemu czyta się przyjemnie. Wpływa też na to język tekstu, który jest plastyczny i przyjemny, wzbogacony o lekki humor i dynamiczne, choć niezbyt precyzyjne opisy walk.

Na pochwałę zasługuje także samo wydanie powieści: przyciągająca wzrok okładka ze skrzydełkami, przyjemny w dotyku papier, dokładne klejenie i nierozmazująca się pod palcami farba drukarska. Warto też zwrócić uwagę na mapkę Czaroziemia, którą znajdziemy zaraz na początku książki.

Czy „Prawdodziejka” jest książką godną polecenia? Zdecydowanie tak, bo mimo kilku niedociągnięć (przynajmniej w moim odczuciu) posiada wszystko to, co w dobrej powieści fantasy znaleźć się powinno: wciągającą fabułę, wartką akcję, intrygę, tajemnice, sporo magii, trochę wielkiej polityki, a ponadto subtelny romans i przyjaźń, którą ceni się ponad życie. Nie ma jednak co liczyć na miłość do tej książki od pierwszego słowa. Powieść stanowi za to niezłe wprowadzenie w cykl – zbyt wiele wątków pozostało bez rozwiązania i tylko sięgnięcie po kolejne tomy pozwoli zaspokoić ciekawość.