Konwenty Południowe - Recenzja książki: Tomasz Marchewka - „Wszyscy patrzyli, nikt nie widział”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

wszyscy patrzyli nikt nie widzial.jpgTomasz Marchewka - „Wszyscy patrzyli, nikt nie widział”

sqn Autor: Tomasz Marchewka
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 336
Cena okładkowa:  36,90 zł

Tomasz Marchewka znany jest jako jeden ze scenarzystów z grupy CD PROJECT RED. Pracował przy takich produkcjach, jak „Wiedźmin: Krew i Wino” czy „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Mnie zaś wpadła w ręce jego debiutancka powieść, którą z nieskrywaną przyjemnością przyszło mi ocenić. Z klimatów słowiańskich wskakujemy prosto w brudny świat, gdzie prawu nie podlega nikt.

Witajcie w Hausenbergu – mieście rządzonym przez oszustwo, grę w karty i przemoc. Mieszkańcy miasta są tak przesiąknięci nocnym życiem, że rozwija się ono także w dzień. Slava jest uzdolnionym młodym szulerem, który za wszelką cenę postanawia udowodnić wszystkim, że jest najlepszy. Jednak w tym mieście nie jest to najprostszą sztuką. W osiągnięciu celu pomagają mu zabójca Nino i złodziej Petr, „artyści” w swoim fachu. Niestety, podczas jednej z akcji nie wszystko idzie po ich myśli. Slava zostaje wystawiony, a do miasta przybywa nowy gracz.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, jest oryginalna fabuła i interesujący klimat.  Autor pokazuje miasto, w którym trudno znaleźć powszechnie znane nam dobro, bo wszystko jest przesycone oszustwem i nieufnością. Na początku bałam się, jak Marchewka da sobie radę z tak zbudowanym światem, gdzie środek równowagi, granica pomiędzy dobrem a złem, jest nieokreślona. Muszę jednak przyznać, że Hausenberg jest bardzo spójnie pokazanym miejscem. Każda spotkana osoba jest świetnie dopasowana do lokalizacji, w której żyje.

Jednym z największych plusów książki są doskonale zbudowane dialogi. Popychają akcję do przodu i pozwalają nam lepiej poznać bohaterów, którzy wypowiadają się we własny, specyficzny dla ich charakterów sposób. Bardzo łatwo czytelnikowi wpaść w „rytm” myślenia danej osoby.

Warto zaznaczyć, że postacie są stworzone w interesujący sposób, a zwłaszcza Slava– chłopak jest uparty, sprytny, arogancki i nie wszystkie decyzje podejmowane przez niego są słuszne. Autor daje nam człowieka z krwi i kości, bez niepotrzebnej idealizacji, który idzie przez życie z całkowitym zaufaniem do swoich własnych wyborów. Uwagę zwraca również Petro, mający własne plany złodziej, a jednocześnie osoba, którą najciężej mi było rozgryźć. Jego intencje nie są do końca jasne.

Powieść „Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” jest napisana przystępnym językiem, który sprawia, że czyta się ją z przyjemnością. Przez książkę przechodzi się lekko, nie wiadomo kiedy dociera się do końca. Duże wrażenie robi również oprawa graficzna. Podkreśla monochromatyczny brud i zniszczenie zarówno moralne, jak i społeczne.

Skupmy się jednak również na mniej pozytywnych aspektach książki Tomasza Marchewki
Największym minusem powieści jest zabawa czasem, która powoduje chaos i dezorientację. Autor „skacze” o lata, tygodnie, dni do tyłu lub do przodu, często w zupełnie inne sytuacje. Zabieg wydaje się bezcelowy oraz przeszkadza w odbiorze akcji. Łatwo jest zgubić „kotwicę teraźniejszości” – miejsce, od którego następują dane skoki. Na szczęście nie jest to zabieg stosowany przez cały czas, występuje głównie w początkowych rozdziałach.

W odbiorze przeszkadza również interpretowanie przez Marchewkę pojęcia główny bohater. Na początku myślałam, że główną postacią w książce będzie Slava, ale pod koniec opowieści byłam daleka od takiego stwierdzenia. Akcja dzieje się również wokół innych osób, którymi otacza się chłopak. Postać pierwszoplanowa jest zwykle punktem, który łączy wątki i splata je w logiczną całość. Głównym bohaterem w dziele jest Hausenberg – miejsce, w którym toczy się akcja. Mógłby występować tu też bohater zbiorowy, lecz Slava jest zbyt wysunięty na przód.  Nie daje mi to poczucia przywiązania do żadnej postaci, przez co mam wrażenie, że książce czegoś brakuje.

Dzieło ma około 330 stron. Nie spodziewałam się tu takiej liczby wątków, które w pewnym momencie otoczą mnie niczym ściany w więzieniu i nie będę w stanie powiedzieć, co się w danym momencie w książce dzieje. Autor czasami skupia się na elementach wyglądających dla czytelnika na prozaiczne, przez co historia wydaje się niekompletna, czuć niedosyt.

„Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” jest na pewno książką wartą polecenia. Autor przedstawia nam się jako osoba potrafiąca zbudować niesamowity, ciężki klimat i interesujące postacie. Mam nadzieję, że Tomasz Marchewka ma w planach stworzenie kolejnej części, ponieważ z chęcią poznam dalsze losy bohaterów i dowiem się, jak toczy się „życie” Hausenberga.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz