Konwenty Południowe - Recenzja książki: Marcin Ciszewski - „Krüger. Lew"

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

krugerlewMarcin Ciszewski - „Krüger. Lew”

warbookWydawnictwo: WarBook
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 36,90 zł

Cykl Marcina Ciszewskiego „Krüger” liczy sobie cztery tomy – obecnie już dostępne w sprzedaży w komplecie. W przypadku dwóch pierwszych mój dystans do literatury nieco odmiennej od tego, co zwykle czytam, stopniał bardzo szybko na korzyść czystego entuzjazmu wobec śledzonej historii. Z całą pewnością mogłam stwierdzić już, że jest to kawał dobrego kryminału osadzonego w wojennej rzeczywistości, z dynamiczną akcją często zaskakującą nagłymi zwrotami. Miałam swoich ulubionych i nielubianych bohaterów, a przypuszczenia co do ich dalszych losów w końcu musiały zostać sprawdzone.

Ewelinie udaje się w końcu uciec. Ukryta w znalezionym przez siebie schowku przeczekała zamieszanie, jakie powstało, gdy wynajęta przez Czeka i Kolcowa do opiekowania się nią staruszka zgłosiła zniknięcie podopiecznej. Wreszcie uznano, że zaginęła – a dziewczyna mogła, korzystając z chwili ciszy, wydostać się z ukrycia. W trakcie regularnych spacerów nieco poznała okolicę, jednak samotne poruszanie się po ulicach nie jest tak czy siak dla niewidomej dziewczyny łatwe. Zaczepia więc pierwszą osobę, której głos wydaje się przyjazny… Tymczasem w kraju trwa wojna wywiadów. Napięcie rośnie wraz z napływającymi wieściami o radzieckiej Armii Ochotniczej, która pod przywództwem Denikina ma radykalnie zmienić sytuację w kraju. Kolcow dostaje się do tajnej organizacji polskiej, gdzie w trakcie pracy konspiracyjnej natrafia na Marię Czerską. Równocześnie, w przeciwnym obozie, Krüger i Cygan mają kłopoty. Andrejew niespodziewanie otrzymuje informacje na temat Wilhelma i jego złodziejskiej działalności w Polsce. Sprawa wygląda groźnie, jednak nieoczekiwanie udaje im się wykorzystać wpadkę na swoją korzyść – głównie za pomocą intuicji Cygana…

Gra prowadzona przez bohaterów jest wyjątkowo nieprzyjemna i ryzykowna – obie grupy mają wkrótce spotkać się ponownie w Kijowie. Kolcow i Krüger, obaj wykonujący tą samą konspiracyjną misję w obozie wroga, nie zdający sobie sprawy z tego, gdzie jest ten drugi i co robi, wydają się dążyć do konfrontacji, w wyniku której wszyscy mogą tylko ucierpieć – Czeka i zbliżająca się do bram miasta wojna to nie przelewki. Wilek i Cygan przejdą przez piekło brudnej roboty – aby nie narazić się na natychmiastową śmierć i odkrycie swojej podwójnej lojalności, muszą wejść w rolę najgorszych z najgorszych: tych, którzy dostarczają więźniów na przesłuchania i ich odprowadzają. Czy ostatecznie złamie ich widok młodej dziewczyny, idącej na męki z pustką w oczach, czy będzie to dopiero staruszek, słaby i schorowany, błagający o litość już tylko wzrokiem pełnym bólu? „Lew”, chociaż symbolizuje zwierzę pełne majestatu i godności, w wydaniu krügerowym prezentuje ogrom okrucieństwa ze świadomością, że tylko nadzieja może uratować zamieszanych w to ludzi – a i to nie wszystkich.

W tym wszystkim jest Ewelina – uciekająca z pułapki prosto w objęcia obcego, pełnego niebezpieczeństw świata. Przyznam, że był to wątek, na którego kontynuację czekałam z największą niecierpliwością, został on jednak rozwiązany w sposób dość szczególny. Zapowiedź nieco nadnaturalnych umiejętności Eweliny, które złożyć można by na karb bardziej rozwiniętej niż zwykle intuicji i większej wrażliwości na szczegóły otoczenia wywołanej brakiem wzroku, tutaj przeradza się w coś niemal magicznego, co nie do końca przystaje do całości klimatu książki. Co do innych pań, w tomie trzecim prym wiedzie Maria Czerska, której kontakty z Kolcowem narażają ją na coraz większe niebezpieczeństwo, czego ona sama nie jest świadoma – psychoza Iwana zdaje się pogłębiać. Poruszony zostaje także wątek Anny, która, uzyskawszy rozwód i naprowadziwszy władze na pewien ślad morderstw popełnionych przez byłego męża, stara się wrócić do dawniejszego spokoju (i panieńskiego nazwiska). Nie znaczy to jednak, że będzie jej to dane – Anna ma jeszcze do odegrania bardzo ważną rolę w tej historii. W tomie trzecim nie spotkamy natomiast Jadwigi – a szkoda.

Historia jak zwykle rozwija się w kilku etapach. Będziemy mieć więc konspirację, ucieczkę, walki na froncie i w podziemiu. Wzrost napięcia jest zauważalny – bolszewicy boją się Denikina, który z kolei budzi nadzieję w Polakach i Ukraińcach, miasto huczy od plotek, często sprzecznych, każdy próbuje ugrać coś dla siebie, a w tym wszystkim bohaterowie – rozproszeni po kraju – usiłują znów stać się jedną grupą. Książka przesycona jest obrazami okrucieństw wojny i chaosu, podchodów, pozoracji, kłamstw w dobrej i złej wierze, zagrożenia i ratowania się w ostatniej chwili. Te mroczne chwile jak światełko w tunelu rozjaśniają dwa wątki miłosne – niestety, tylko jeden z nich zakończy się szczęśliwe.

Osoby, które dały się porwać pierwszym dwóm tomom „Krügera” nie będą zawiedzione po lekturze trzeciego. Autor utrzymuje napięcie i w szczegółowy, wiarygodny sposób prowadzi fabułę, nie podając czytelnikowi gotowych odpowiedzi. To się chwali, jednak lęk o los bohaterów towarzyszył mi w sposób niemalże nieznośny i chociaż trudno wyobrazić sobie, co oni sami musieli przeżywać, to dosadne, szczegółowe opisy dość dobrze to oddają. Nie ma siły – po czymś takim pozostaje tylko szybkie sięgnięcie po ostatnią część, co zresztą zdążyłam już uczynić – a tym czytelnikom, którzy jeszcze cyklu nie znają, polecam jak najszybciej się z nim zapoznać.