Konwenty Południowe - Recenzja książki: Marcin Ciszewski „Mróz”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Mróz

Marcin Ciszewski - „Mróz”

warbookWydawnictwo: War Book
Liczba stron: 409
Cena okładkowa: 36,90 zł

Zabójstwo, porwanie, zamach na prezydenta, wielki spisek, a to wszystko w temperaturze –50 stopni Celsjusza. Nadkomisarz Jakub Tyszkiewicz nie przypuszcza nawet, że – zdawałoby się – zwykła sprawa zabójstwa, do której został przydzielony jego zespół, będzie początkiem lawiny wydarzeń. „Mróz” Marcina Ciszewskiego to nie jest typowy kryminał, gdzie bohaterowie są typowi i czarno-biali. Tutaj każdy ma coś do ukrycia, a zaufać można tylko nielicznym.

Wydawałoby się, że umiejscowienie akcji w czasach współczesnych w książce autorstwa historyka jest średnim pomysłem. Nic bardziej mylnego. Marcin Ciszewski doskonale wie, jak stworzyć powieść łączącą w sobie cechy kryminału, sensacji i political fiction.

Wydarzenia rozgrywają się 22-26 grudnia 2011 roku, natomiast fabuła sięga aż do 3 grudnia. Treść podzielona została na Prolog (3 grudnia), pięć rozdziałów, z czego każdy z nich poświęcony jest jednemu dniu, oraz Epilog. Co więcej, każdy rozdział podzielony jest na podrozdziały, które są różnej długości i pokazują wydarzenia oraz wątki z różnej perspektywy. Głównym bohaterem jest wspomniany już przeze mnie nadkomisarz Jakub Tyszkiewicz, były żołnierz, który kieruje zespołem policjantów. Jak się później okazuje, nie wszyscy grają do jednej bramki.

Z początku książka wydaje się być typowa dla tego gatunku – jest jakaś akcja, wątki średnio się ze sobą łączą i nijak nie wiadomo o co chodzi. Ale w odróżnieniu od wielu kryminałów, które od kilku lat zalewają polski rynek wydawniczy, powieść Ciszewskiego wybija się na tle bylejakości serwowanej taśmowo przez niektórych autorów. Pisarz świadomie wprowadza czytelnika w fabułę, rozkłada elementy, które z czasem łączą się w logiczną i spójną całość. Robi to na tyle umiejętnie, że nawet najbardziej skrajne i – wydawałoby się – zupełnie niepasujące do siebie wątki splatają się ze sobą, ku zaskoczeniu czytającego. Powieść ma wyraźnie zarysowany wstęp, rozwinięcie i zakończenie, wprowadzenie nie ciągnie się przez pół książki i dzięki temu nie nudzi. Akcja jest dobrze rozplanowana i wyważona, więc nie znajdziemy tutaj tendencji do spadku jakości treści. Napięcie jest budowane cały czas, toteż nie doświadczymy znudzenia, wręcz przeciwnie – będziemy czytać z wypiekami na twarzy, ciekawi, co będzie dalej.

Jak to bywa w publikacjach objętych serią, tytuły mają często duże znaczenie dla fabuły. I tu również nie ma niespodzianki. „Mróz” jako jedna z części Cyklu Meteorologicznego odwołuje się do pogody, która staje się również tłem wszystkich wydarzeń. Bohater nie tylko walczy z przeciwnikami, ale także z rekordowo niską temperaturą.

Jeżeli zaś chodzi o bohaterów – tutaj również nie mam zastrzeżeń. Występujące w książce postacie nie są przedstawione typowo. Oczywiście wyróżniają się konkretnymi do scharakteryzowania i przypasowania cechami, ale nie są to bohaterowie sztampowi, mają swoje wzloty i upadki, dobre i złe chwile. Autor na tyle dobrze gra na emocjach czytelnika, że ten – chociaż momentami może domyślać się, w jaki sposób potoczy się wątek danej postaci – nie może być do końca pewien, czy nie zostanie zaskoczony innym rozwiązaniem.

„Mróz” Marcina Ciszewskiego to kawałek dobrze zbudowanej historii, przedstawionej w bardzo wiarygodny sposób. Bez problemu daje się odczuć doskonałe przygotowanie warsztatowe autora, jego obszerną wiedzę na temat działania poszczególnych służb oraz… bogatą wyobraźnię. Sami przyznacie, że stworzenie historii, której prawdopodobieństwo zaistnienia jest bardzo wysokie, działa jedynie na korzyść twórcy.

Podsumowując, powieść Marcina Ciszewskiego jest bardzo dobrym przedstawicielem swojego gatunku. Mamy tu do czynienia z intrygą, dobrem i złem, ciekawymi zwrotami akcji. Całość osnuta jest w nieszablonową i niebanalną fabułą, która sprawia, że podczas czytania wciąż czuje się niedosyt. Gorąco polecam.

Tagged Under