Konwenty Południowe - Recenzja książki: Marcin Ciszewski „Mgła”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Ciszewski_mgła

Marcin Ciszewski - „Mgła”

warbookWydawnictwo: WarBook
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 36.90 zł

Mija sześć lat od ostatnich wydarzeń z udziałem podinspektora Jakuba Tyszkiewicza i jego ludzi. Przed szefem Biura Zwalczania Terroryzmu CBŚ nowe zadania – złapanie terrorystów pochodzących z Bliskiego Wschodu, odkrycie skąd się wzięli w Warszawie oraz śledztwo w sprawie katastrofy samolotu wiozącego ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, który rozbił się w podwarszawskich Kabatach. Tyszkiewicz próbuje znaleźć powiązanie między tymi dwoma wydarzeniami. Nie ma zbyt wiele czasu, ponieważ w następnym tygodniu do Polski ma przyjechać prezydent Stanów Zjednoczonych. Wszystko osnuwa lepiąca się do ciał i umysłów mgła.

Podobnie jak w poprzednich tomach cyklu meteorologicznego, tłem akcji jest pogoda. Tym razem jest to mgła, która oblepia nie tylko jesienną Warszawę, ale także – dosłownie – samych bohaterów. Autor przedstawił ich zupełnie z innej strony niż we wcześniejszych częściach. Kiedyś byli to pełni entuzjazmu funkcjonariusze, dziś – stojący na progu alkoholizmu, depresji, wypaleni zawodowo i sfrustrowani ludzie, mający w perspektywie utratę pracy w wyniku gier politycznych. Sytuacji nie poprawia gęsta jak mleko mgła, która pogłębia ich stan przygnębienia i rezygnacji.

Tak samo jak poprzednio, autor posługuje się swego rodzaju schematem, który nakłada na fabułę. Mamy wyraźny wstęp, rozwinięcie i zakończenie, które – jak zapowiada Ciszewski – ma mieć swoją kontynuację w ostatnim tomie serii pt. „Deszcz”. Pisarz także podobnie rozkłada w czasie akcję oraz przedstawia wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów.

Co wyróżnia tę książkę? Przede wszystkim to, że autor ukazuje bohaterów jako zwykłych ludzi. Główne postacie ewoluują – tutaj akurat mają tendencję spadkową, ale na ich drodze pojawiają się małe „tąpnięcia”, które powodują powrót na słuszną ścieżkę. Oczywiście w powieści znajdą się elementy irytujące czytelnika, ale wydaje mi się, że są one dobrze przemyślane przez autora. W trakcie czytania nastroje bohaterów udzielają się czytelnikowi. To bardzo dobra i rzadka cecha, ponieważ podczas lektury łatwo można wczuć się w poszczególne postaci i nawet rozważać, co by było, gdybyśmy sami byli na ich miejscu.

Jeżeli miałabym porównać ten tom do poprzednich, to z pewnością na pierwszym miejscu wskazałabym lekką chaotyczność, która przewija się przez całą powieść i dopiero w finale w jakiś sposób wszystko się wyjaśnia. Pojawiają się również wątki poboczne, mające na celu ubarwić całą fabułę, dodać jej trójwymiarowości. Autor ukazuje wszystkich bohaterów na pewnym etapie ich życia i wspomina jedynie o najważniejszych wydarzeniach, które mają na celu zarysowanie sytuacji, w których znajdują się poszczególne postaci.

Są także wspominane niektóre elementy z poszczególnych wątków. Dzięki temu odczuwa się ciągłość między tomami serii. I podobnie jak poprzednio, radzę zrobić sobie małe przerwy w czytaniu wszystkich części, ponieważ Ciszewski mocno angażuje czytelnika w lekturę swoich książek.

Ogólnie rzecz ujmując, „Mgła” to bardzo dobra publikacja dla miłośników książek o tematyce sensacyjnej i kryminalnej. Wciągająca fabuła (choć może nie aż tak bardzo, jak w poprzednich tomach), ciekawi i niesztampowi bohaterowie oraz wartka akcja sprawiają, że nie warto przejść obok tej książki obojętnie. Mogę śmiało stwierdzić, że Marcin Ciszewski nie jest przeciętnym twórcą i z pewnością nie pisał tej książki na kolanie. Co więcej, w nocie do czytelnika autor zarzeka się, że wszystkie przedstawione wydarzenia są fikcją literacką. Mimo tego nie da się zauważyć pewnych „inspiracji” wydarzeniami, które miały miejsce w rzeczywistości.

Podsumowując – czwarty tom cyklu meteo autorstwa Marcina Ciszewskiego to zajmująca lektura, której warto poświęcić co najmniej jeden, nawet mglisty wieczór.