Konwenty Południowe - Recenzja książki: Andrzej Pilipiuk - „Zły las”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

zly las

Andrzej Pilipiuk - „Zły las”

fabryka slowWydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 403
Cena okładkowa: 39,90 zł

Andrzeja Pilipiuka prawdopodobnie nie trzeba nikomu przedstawiać. Obsypany nagrodami autor ma na koncie wielotomowe serie o Jakubie Wędrowyczu, kuzynkach Kruszewskich czy trylogię „Norweski dziennik”, które skutecznie przyciągają do lektury nie tylko fanów fantastyki. Najnowszy tytuł, który wyszedł spod jego pióra, „Zły las”, skierowany jest przede wszystkim do wielbicieli krótszych form, to także kolejna część cyklu „Światy Pilipiuka”, czyli zbiorów opowiadań łączących w sobie niezwykłe postaci i wydarzenia, humor i całą masę nawiązań do historii.

„Zły las” zawiera w sobie cztery teksty różnej długości, dla których wspólnym mianownikiem jest wymagająca odkrycia tajemnica, a akcja każdego z nich umiejscowiona została w przeszłości lub na różne zawiłe sposoby z nią koresponduje. Wszystkie historie rozpoczynają się od niebywałych wydarzeń, w które wplątują się zwykli ludzie. I trzeba przyznać, że autor nie przebiera w środkach: wysyła swoich bohaterów w podróż na daleki ląd, nakazuje odkrywać sekrety owianego złą sławą spalonego dworku, przedstawia zamkniętemu gronu osób niezwykłego artystę, który następnie przepada bez śladu, czy kusi niesamowicie cennym, zapewniającym bogactwo znaleziskiem. Później napięcie tylko wzrasta.

Autorowi na pewno nie można odmówić pomysłowości. Pilipiuk nie tylko wprowadza innowacje, ale też sięga do wielu gałęzi fantastyki, wykorzystuje znane już motywy czy postaci i przedstawia je na nowy sposób, łącząc z nowymi sytuacjami i rozwiązaniami. To właśnie zaskakujący koncept sprawia, że opowiadania, mimo pewnych niedociągnięć (na przykład pojawiającego się jak deus ex machina wyjścia z sytuacji), przyciągają uwagę i nie dają czytelnikowi oderwać się od lektury. W „Tajemnicy zielonej teczki” jest to niebezpieczna wyprawa naukowa na krańce poznanego dotąd świata, której celem jest sprawdzenie teorii zakrawającej na fantastykę. Jako opowieść, w której realistyczne opisy podróży przeplatają się z okołonaukowymi rozważaniami i poszukiwaniami czegoś, czego istnienia bohaterowie z początku nie byli nawet pewni, stanowi przede wszystkim gratkę dla fanów teorii spiskowych.
Tytułowy „Zły las”, opowiadanie osadzone w latach czterdziestych ubiegłego wieku, to konfrontacja dawnych porzekadeł i straszydeł z ludowych opowieści z rzeczywistością w czasach, gdy człowieczeństwo i rozum zostały wystawione na próbę. Tu na pochwałę zasługuje szczególnie odtworzenie atmosfery wojny, kiedy to nie fantastyczne stworzenia budziły największy strach.
Choć rozwiązanie zagadki zawartej w „Rozczochranej kochance” znajduje się w dzisiejszych czasach, to jej korzenie sięgają przedwojennej Polski, tajemniczego artysty i jego zaginionego dzieła. To najkrótsza, ale moim zdaniem najbardziej warta uwagi historia – dzięki szybko rozwijającej się akcji zakończenie wydaje się najbardziej nieoczekiwane. W „Zemście Śmieciarzy” natomiast walka dobra ze złem zastąpiona zostaje konfliktem między uczciwością a zdrowym rozsądkiem, który nakaże bohaterom chronić własne interesy nim zostanie im odebrane to, co najcenniejsze.

Równocześnie każdy z tekstów może urzec czymś innym: humorem, złożonością kreacji świata, wyczerpującymi opisami otoczenia, wyczuwalnym napięciem, wyrazistymi i autentycznymi postaciami czy mistrzowskim połączeniem fantastyki z tłem historycznym. To właśnie te elementy sprawiają, że czytelnik przymyka oko na niektóre mankamenty, bo opowiadania nie są oczywiście pozbawione wad. Po ich przeczytaniu można czuć niedosyt, rozwiązania sytuacji wydają się czasem zbyt proste, a bohaterowie, zwłaszcza znany już czytelnikom Robert Storm, bywają specyficzni i nie każdemu przypadną do gustu. Mieszane odczucia może wywołać również tempo akcji – płynne przejścia między kolejnymi zdarzeniami były niekiedy zbytnio opóźniane przez obserwacje dotyczące świata. Mimo to książka dobrze spełnia swoja rolę jako zbiór fantastycznych opowiadań, teksty są wciągające, oferują nowe, zaskakujące historie czy świeże spojrzenie na motywy znane już fanom fantastyki.

„Zły las” jest pozycją, którą bez wahania można polecić zarówno zapalonym fanom Pilipiuka, bo wiedzą, jakiej jakości się spodziewać i się nie zawiodą, jak i tym, którzy zaczynają dopiero przygodę z jego opowiadaniami – bo przyciągną ich na dłużej.