Konwenty Południowe - Recenzja książki: Tomi Adeyemi – „Dzieci krwi i kości”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

dzieci krwi i kosci

Tomi Adeyemi - „Dzieci krwi i kości”

wydawnictwo dolnoslaskieWydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 512
Cena okładkowa: 39,90 zł

Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym. Nauczono nas, że pieniądze mają ogromne znaczenie, wszystko można wycenić, kupić lub sprzedać. Liczy się każda przehandlowana sztuka towaru. Nic więc dziwnego, że i wydawcy prześcigają się w próbach zachęcenia potencjalnych klientów do zakupu książek. Właśnie dlatego okładki kuszą nas wyświechtanymi hasłami: „wspaniała”, „wyjątkowa”, „oryginalna”, „bestseller”, które często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Czasami, znęceni reklamą, zapowiedziami i kilkoma pozytywnymi opiniami, sięgamy po taką pozycję i rozczarowujemy się, bo za ogromną liczbą sprzedanych egzemplarzy nie idzie nic więcej. Za określeniem „bestseller” nie kryje się rzeczywista wartość książki i wynikające z niej zadowolenie nabywców.

„Dzieci krwi i kości”, debiutancka powieść Tomi Adeyemi i pierwsza część trylogii „Dziedzictwo Oriszy”, także określana jest jako książka wyjątkowa, polecają ją znane osobistości ze świata literatury młodzieżowej, m.in. autorka bestsellerów Marie Lu, oraz poczytne magazyny, jak „New York Times” czy „Entertainment Weekly”. Tylko czy na pewno taka jest? Czy ma w sobie coś niezwykłego, co sprawia, że kupują ją ludzie na całym świecie? Czy znajdziemy tu coś jeszcze poza sukcesem sprzedażowym? Przekonajmy się.

Niegdyś królestwo Oriszy było krainą tętniącą magią. Jego mieszkańcy chętnie korzystali z dobrodziejstw, jakie zapewniało posiadanie nadnaturalnych umiejętności, a magowie i zwykli ludzie żyli obok siebie w zgodzie. Niestety, król Saran w odwecie za śmierć swojej rodziny postanowił całkowicie wyplenić magię. W noc Obławy zamordowano wielu władających mocą, między innymi matkę sześcioletniej wówczas Zélie. Teraz już nastolatka i jej rodzina żyją w strachu, gdyż potomkowie magów, wyróżniający się białym kolorem włosów, są prześladowani, dyskryminowani, tępieni i zabijani bez większych konsekwencji. Zélie trwa w poczuciu ciągłego zagrożenia i musi walczyć o swoje życie. Niespodziewanie jednak spotyka na swej drodze księżniczkę Amari i staje przed szansą przywrócenia magii, która z niewiadomego powodu zniknęła bezpośrednio przed Obławą. Walka o zwrócenie mocy mieszkańcom Oriszy będzie mozolna, najeżona nie tylko piętrzącymi się przeciwnościami losu, ale przede wszystkim wewnętrzną walką z samym sobą.

Dzięki wprowadzeniu narracji pierwszoosobowej wszystkie wydarzenia możemy obserwować z perspektywy trzech osób, w dodatku znacznie różniących się od siebie, w odmienny sposób patrzących na świat i wywodzących się z różnych środowisk. Na pierwszy plan wysuwa się opowieść Zélie – osoby, która powinna posiadać magiczne zdolności, lecz zostały jej one odebrane, zanim odkryła, co tak naprawdę oznacza bycie magiem. Tę młodą kobietę dotknęło straszne nieszczęście, które odcisnęło swoje piętno na całym jej późniejszym życiu. Ze względu na warunki panujące w królestwie Oriszy zmaga się ze strachem towarzyszącym jej od momentu, gdy była świadkiem morderstwa matki. Nie poddaje się jednak beznadziei i ze wszystkich sił walczy, by odzyskać godność odebraną jej w noc Obławy.

Drugą ważną postacią jest księżniczka Amari. Wychowana pod kloszem i w cieniu despotycznego ojca w jednej chwili podjęła decyzję, która wpłynęła na losy znanego jej świata. Dziewczyna porzuciła królewski pałac i luksusy. Kierują nią zupełnie inne pobudki niż Zélie, ale jednocześnie jest tak samo zmotywowana, aby zmienić rzeczywistość w swoim kraju i przywrócić magię. Brakuje jej czasem odwagi i pewności siebie, jednak robi to, co należy zrobić, niejednokrotnie narażając życie. W przeciwieństwie do swojego brata Inana doskonale wie, co chce osiągnąć i którą drogą powinna podążać, a w czasie tej wędrówki dojrzewa do bycia królową.

Książę Inan tymczasem jest porywczy, nerwowy i rozdarty między powinnościami wobec swojego kraju i stanowczego, brutalnego ojca a magią, którą nagle zyskał, oraz miłością. Przez to często podejmuje decyzje, które doprowadzają do tragedii. Wybiera jedną ścieżkę, by za chwilę z niej zawrócić i podążyć inną. A my, obserwując te zmagania, zastanawiamy się, co będzie najlepsze dla Oriszy. Jesteśmy tak samo rozdarci jak Inan, bo widzimy wszystkie wydarzenia z różnych perspektyw. Doskonale wiemy o tym, że utopia, o której marzą bohaterowie, nie ma racji bytu.

Trzeba przyznać, że Tomi Adeyemi wykreowała w swojej powieści niezwykły świat. Oczami wyobraźni zobaczymy kraj dotknięty klęską nienawiści, w którym jedni żyją dostatnio, a drudzy są prześladowani tylko dlatego, że odrobinę różnią się od większości. Ta książka to głos w dyskusji o dyskryminacji, przemocy, represjach czy segregacji rasowej i nie należy patrzeć na nią jedynie jak na fantastykę. Pod tą „magiczną” warstwą kryje się opowieść o rasizmie, nienawiści i strachu przed odmiennością. To także historia o silnych kobietach, które dzięki swojej odwadze i chęci wprowadzenia zmian są w stanie zdziałać cuda.

Na naszą szczególną uwagę zasługuje wykorzystanie rzadko spotykanej w książkach mitologii afrykańskiej. Autorka wprowadza nas w świat mitów Czarnego Lądu, przedstawiając je w interesujący sposób i umiejętnie wplatając w fabułę. Może nas zainteresować również ciekawy system magiczny, w którym magowie przypisani są do klanów ze względu na typ czarów, którymi się posługują.

Mimo wszystko obawiam się, że dla polskiego czytelnika historia Oriszy i jej mieszkańców nie będzie miała takiego wydźwięku, jak na przykład dla Amerykanina. I Polak powinien jednak dostrzec w niej uniwersalne wartości i prawdy, zwłaszcza tę, że przemoc zawsze rodzi tylko przemoc, a zatrzymanie spirali nienawiści jest niezwykle trudne.

Zastanawiać może jedynie określenie tej książki jako powieści przeznaczonej dla młodzieży. Wprawdzie bohaterowie mają około osiemnastu lat, ale doświadczają rzeczy, z którymi nawet dojrzały człowiek mógłby sobie nie poradzić. Mamy tu do czynienia z zabójstwami, gwałtami, znęcaniem się psychicznym i fizycznym, torturami, a opisy są na tyle sugestywne, że u bardziej wrażliwych czytelników mogą powodować dyskomfort.

Czy warto zatem sięgnąć po „Dzieci krwi i kości”? Odpowiedź może być tylko jedna: tak! Narrację poprowadzono w taki sposób, że od powieści trudno się od oderwać, akcja nie zwalnia (choć autorka zapewnia nam chwile na złapanie oddechu), jej zwroty są dokładnie zaplanowane i uzasadnione, zaś bohaterowie – prawdziwi i ludzcy w swych wątpliwościach. Wszystkie zachwyty nad tą książką z pewnością znajdują uzasadnienie, a za sukcesem sprzedażowym stoją nie tylko konkretne liczby, lecz także satysfakcja tych osób, które sięgnęły po książkę Tomi Adeyemi. Nie wahajcie się i śmiało wkroczcie do królestwa Oriszy!