Konwenty Południowe - Recenzja książki: Claire McFall - „Przewoźnik”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

przewoznik

Claire McFall - „Przewoźnik”

zysk logo noweWydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 360
Cena okładkowa: 36,90 zł

Temat śmierci i sprzeciwiającego się jej uczucia to nie nowość w literaturze. Motyw wyprawy do świata umarłych po ukochaną osobę czy przeciwnie – powrotu zza grobu, by odzyskać miłość – powtarzany był już wielokrotnie. Ale co w sytuacji, gdy zakochani zawieszeni są w przestrzeni między życiem a śmiercią?
Claire McFall postanowiła tchnąć nieco świeżości w temat uczucia przezwyciężającego śmierć i tak powstał „Przewoźnik”, młodzieżowa książka, która zdobywa coraz większą popularność na całym świecie.

Powieść opowiada o losach Dylan, zwyczajnej dziewczyny mieszkającej w Szkocji. W pierwszych dwóch rozdziałach poznajemy codzienne życie nastolatki – bohaterka ma problemy typowe dla swojego wieku, spóźnia się do szkoły, tęskni za przyjaciółką, ale przy tym pragnie odnaleźć ojca, który przed laty opuścił rodzinę. Jak to zwykle bywa, do zdarzenia, które na zawsze ją odmienia, doprowadza przypadek. Kiedy dziewczyna wsiada do pociągu, nic nie wskazuje na to, że zamiast na następnej stacji, ocknie się w świecie, który tylko początkowo wydaje się niezmieniony. Sądząc, że jako jedyna przeżyła straszny wypadek, nie ma innego wyboru, niż podążyć za nowo poznanym Tristanem – on przynajmniej sprawia wrażenie, że wie, co dzieje się wokół nich.
Dylan ma przed sobą podróż, którą odbywa się tylko raz i tylko w jedną stronę. I tym razem nie będzie to spokojna przeprawa przez rzekę na drugi brzeg – by dostać się do ostatecznego celu, musi przejść przez pustkowie pełne czyhających na nią zjaw. Wyprawa jest trudna, nieprzyjazna i wyczerpująca.
Czy bohaterce uda się przejść taką drogę? I co ważniejsze – czy naprawdę chce dotrzeć do jej końca?

Historia prowadzona jest w ciekawym, ustalonym porządku, naśladującym rytm, według którego działają bohaterowie. Czytelnik może obserwować, jak z każdym wschodem słońca zmieniają się nie tylko krajobraz i kolejne przeszkody, lecz także relacje między postaciami. Wygląd, mieszkańcy i funkcjonowanie świata umieszczonego pomiędzy życiem a śmiercią stanowią dla autorki dobrą okazję do wykazania się pomysłowością. I trzeba przyznać, że McFall całkiem dobrze wykorzystała tę szansę, bo pustkowie jest oryginalnym i czasami zaskakującym spojrzeniem na życie po życiu.

Chociaż niewiele można zarzucić tempu akcji czy sposobowi przedstawienia świata, w tworzeniu postaci zauważalna jest niestety kalka kreacji znanych już z innych powieści skierowanych do młodszych czytelników – bohaterka jest outsiderką, nie dogaduje się z samotnie wychowującą ją matką i mimo że szczególnie nie wyróżnia się spośród rówieśników, sprawia wrażenie, że do nich nie pasuje. Choć na początku trudno jest się z nią utożsamić, to umieszczenie jej w zupełnie nowym środowisku, w którym tak powtarzalne cechy nie wybijają się na pierwszy plan, sprawiają, że po pewnym czasie da się ją nawet polubić. Trudniej jest przymknąć oko na charakterystyczne dla tego gatunku przedstawianie głównej bohaterki jako osoby wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju, lecz i to można wybaczyć.
Jedną z mocnych stron powieści jest natomiast kreacja Tristana, czyli tytułowego Przewoźnika. Mimo że mniej ludzki (i to w dosłownym znaczeniu słowa) z dwójki głównych bohaterów, to on jest tu postacią z krwi i kości, z którą można empatyzować. Ciekawe jest ukazanie go jako słusznie zmęczonego pracą, którą mu przydzielono, i obdarzenie go konkretnym charakterem, zamiast ograniczenia się jedynie do płytkiego psychologicznie przewodnika dusz.

„Przewoźnik” to powieść skierowana przede wszystkim do nastoletniego czytelnika i tak należy ją odbierać. Nie jest dziełem wybitnym, ale i nie próbuje aspirować do takiego miana. Jednak mimo niewielkich niedociągnięć w fabule i naiwności w zachowaniu bohaterów książka oferuje wciągającą akcję i nowe pomysły na przedstawienie tematu, po który sięgano już wielokrotnie.
Opowieść jest poprowadzona sprawnie od początku aż do zakończenia, bardzo dobrego i wzbudzającego ciekawość. „Przewoźnik” jest przecież tylko wprowadzeniem do trylogii, mającym zachęcić do lektury kolejnych części. I z pewnością ten cel zostaje osiągnięty.