Konwenty Południowe - Recenzja książki: Nik Pierumow – „Magia i ogień"

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

magia i ogien

Nik Pierumow - „Magia i ogień”

Wydawnictwo AkuratWydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 478
Cena okładkowa: 44,90 zł

To nie tak miało wyglądać. Molly Blackwater powinna była bezpiecznie wrócić do domu, do rodziny i wieść spokojne życie, podobnie jak jej rówieśnicy. Tymczasem w budynku przy Pleasant Street czekali na nią funkcjonariusze Departamentu Specjalnego, mający do dziewczynki wiele pytań. Co robiła za Karn Dred? Jak się tam znalazła? W jaki sposób udało jej się wrócić? Aby uratować siebie i swoich bliskich, Molly będzie musiała wytrzymać wielogodzinne przesłuchania oraz kłamać. I to kłamać tak, by oszukać doświadczonego funkcjonariusza, lorda Spencera. Zapoczątkuje w ten sposób wojnę charakterów oraz szpiegowską grę pozorów na poziomie, którego nie powstydziłby się sam James Bond!

Akcja drugiego tomu cyklu „Blackwater” Nika Pierumowa rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia część. Molly powraca do Nord Jorku, ale zamiast cieszyć się życiem, musi pokonywać piętrzące się problemy. Pisarz zrzucił na barki trzynastoletniej dziewczynki brzemię odpowiedzialności za życie najbliższych i ponownie zmusił do podejmowania wielu ważnych decyzji. Niezmienne pozostały przy tym wytrwałość panny Blackwater i jej dojrzałość, która znów może wydać się przesadzona oraz nieprzystająca do jej wieku. Niemniej Molly nadal da się lubić i warto jej kibicować w szaleńczym biegu po Nord Jorku. Irytować może jedynie, że gdy już wydaje się, iż nie ma nadziei na ratunek, dziewczyna potrafi resztkami sił wydostać się z kłopotów. Nasza bohaterka co chwilę musi też mierzyć się z niedostatkiem magii, ale to znamy już z „Magii i stali”.

Molly na szczęście nie zostaje z problemami sama. U jej boku stoją przede wszystkim niezawodni Wołka i Wsiesław, ale też nowi sojusznicy, pan Pittwick oraz Jarina, którzy odegrają niemałą rolę w walce o wolność i życie. Zjawiają się zawsze wtedy, gdy Molly ich potrzebuje, pomagając wybrnąć z najgorszych opresji. Nik Pierumow obdarzył ich silnymi charakterami, pokazując, do jakich czynów są zdolni ludzie w imię przyjaźni, miłości i wierności swoim przekonaniom.

Co istotne, nienawidzące magii Królestwo oraz Departament Specjalny zyskały w końcu konkretną twarz – intrygującego lorda Spencera. Ten inteligentny człowiek skrywa wiele tajemnic, które ujawnia niechętnie, a jego determinacja w ściganiu Molly i poszukiwaniu szpiegów Rooskies fascynuje. Lord Spencer nie jest jednak postacią budzącą sympatię. Wprawdzie ma swoje powody, by zachowywać się w konkretny sposób i w pewnym stopniu można je nawet zrozumieć, ale raczej nie da się mu kibicować. Natomiast sprawdza się jako antagonista głównej bohaterki. Zmuszając Molly do wysiłku nie tylko fizycznego, ale też intelektualnego, pomaga jej się rozwinąć. Nasza mała magiczka zrozumie dzięki niemu, czego tak naprawdę pragnie i co powinna zrobić.

W przeciwieństwie do pierwszej części cyklu całość akcji toczy się teraz w portowym mieście Królestwa i jego podziemiach. Fani steampunkowego Nord Jorku na pewno będą usatysfakcjonowani, gdyż pisarz poświęca mu mnóstwo uwagi, prezentując wszystkie zakamarki oraz odsłaniając skrywane wcześniej tajemnice. Można się pokusić nawet o stwierdzenie, że napędzany parą Nord Jork staje się w pewnym stopniu bohaterem powieści – mówi się o nim, jego topografia jest ważna w przebiegu akcji, a to, co kryje się w podziemiach, ma większe znaczenie, niż się wszystkim wydaje.

Na pochwałę zasługuje fakt, że skupiono się na głównym wątku powieści i jego konsekwentnym rozwijaniu, dzięki czemu nasza uwaga koncentruje się na ważnych wydarzeniach oraz dylematach głównej bohaterki. Nie oznacza to, że nie zostaniemy zaskoczeni. Wręcz przeciwnie, powinniśmy przygotować się na kilka niespodzianek, ale też odrobinę nudy, bo zdarzenia rozgrywające się w tunelach pod Nord Jorkiem mogą wydać się monotonne.

Motyw miłości, delikatnie zarysowany w pierwszym tomie, wciąż nie wysuwa się na pierwszy plan, aczkolwiek często daje o sobie znać. Można to uznać za plus, zwłaszcza że są inne sprawy, na których powinniśmy się skoncentrować, jak na przykład to, komu warto zaufać, a komu nie czy za kim dobrze byłoby się opowiedzieć.

Oprócz tego Nik Pierumow przybliża nam konstrukcję stworzonego przez siebie świata. Dowiadujemy się wielu rzeczy o Królestwie, zasadach jego funkcjonowania, polityce, życiu społecznym i motywach postępowania wysoko postawionych osób. Czy to zmienia nasz sposób patrzenia na konflikt między Królestwem a Rooskies? Pisarz już w pierwszej części cyklu zasugerował, kto jest dobry, a kto zły i kogo powinniśmy wspierać. Teraz tylko to podkreśla i wyjaśnia, dlaczego.

Trzeba zatem przyznać, że powieść „Magia i ogień” stanowi udaną kontynuację pierwszego tomu cyklu „Blackwater”. Historia nastoletniej Molly wciąga i potrafi zainteresować nie tylko ciekawą fabułą, ale również tematyką. Fani steampunku powinni czuć się usatysfakcjonowani, bo Nik Pierumow zadbał, by nie brakowało elementów charakterystycznych dla gatunku. To właśnie para i maszyny rządzą w Nord Jorku. Jeśli komuś przypadła do gustu „Magia i stal”, sięgnięcie po kolejną część, która utrzymuje poziom poprzedniczki, powinno być naturalną decyzją.