Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tytuł książki

Agata Polte - „Śmiertelne oczyszczenie”

Nazwa WydawnictwaWydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 388
Cena okładkowa: 37,90

Fantastyka młodzieżowa jest gatunkiem, który cechuje się powtarzalnością jednego motywu. Mowa tutaj o pewnym specyficznym obrazie bohatera, który, chociaż nie występuje wyłącznie w tym przedziale literatury, to tu właśnie święci tryumfy – poszukujący swojego „ja” nastolatek, wyjątkowy, bo obdarzony szczególnymi zdolnościami, i, jakby tego było mało, także obarczony obowiązkiem ratowania świata. Jest to też zestaw cech, które często przemawiają także do starszych czytelników, przez co zarówno young adult, jak i jego starsza „siostra”, new adult, właściwie nie mają szans stracić na popularności. Ale do rzeczy: coraz rzadziej zdarza mi się czytać podobne pozycje, czego nieco żałuję, jako że stanowią bardzo dobry sposób na książkowy relaks, niewymagający i pozostawiający po sobie uczucie odświeżenia. Tym razem udało mi się przeczytać książkę polskiej autorki, Agaty Polte, wcześniej znanej raczej z powieści obyczajowych. „Śmiertelne oczyszczenie” przenosi zaś czytelnika w niebyt daleką przyszłość – i dokłada sporo soczystych kawałków rodem z filmów superbohaterskich.

Kai Morris poznajemy w chwili, w której nie wiedzie jej się dobrze. Wyrzucona z domu nastolatka radzi sobie jak może, w czym nieco pomaga jej nadnaturalny dar, źródło wszelkich kłopotów. To on ściągnie na nią uwagę dwóch potężnych ludzi, przywódców gangu, z których każdy będzie chciał ją widzieć w swoich szeregach – po dobroci lub wręcz przeciwnie. Po dołączeniu do gangu Lucana Vipera zyskuje nie tylko swoje miejsce w pełnym niebezpieczeństw świecie, możliwość rozwinięcia swojego daru i aktywnego korzystania z niego, ale też coś w rodzaju rodziny. Tym gorzej więc, kiedy chwiejną równowagę pomiędzy grupami zakłóci śmierć Riley, byłej partnerki Lucana. W tej sprawie jest wiele niewiadomych, jednak najważniejsze wydaje się zalezienie osoby, która odważyłaby się zadrzeć z najpotężniejszym gangiem w okolicy. Z czasem okaże się jednak, że porachunki gangów mogą okazać się najmniejszym problemem nie tylko Kai, ale wszystkich posiadających ponadnaturalne moce.

To nie wojny gangów tworzą klimat powieści, a konstrukcja świata przedstawionego. Autorka nie bawi się w rozbudowanie historie, szczegóły dotyczące przeszłości, tło społeczno-obyczajowe jest przedstawiane czytelnikowi skrótowo i raczej okazjonalnie, jednak da się z tego ułożyć konkretny obraz sytuacji z pełnią konsekwencji dla postaci takiej jak Kai. Nie nazwę jej wyjątkową czy odkrywczą, tematyka substancji czy zabiegów pozwalających na obudzenie mocy w ludziach i fakt, że wyrwało się to spod kontroli, niszcząc ustalony porządek i wprowadzając coś, co z grubsza można nazwać anarchią u schyłku panowania, wielokrotnie pojawiał się już we wszelkich środkach przekazu. Tu mamy jednak przeciwwagę dla supermocy – i to naturalnego wroga tak potężnego, że wywołuje u czytelnika realne poczucie zagrożenia.

Nie jestem fanką bohaterek, które, poza tym że są z jakiegoś powodu wyjątkowe, cechują się raczej aroganckim sposobem bycia. To często się łączy ze sobą, częściej, niż może powinno – zastępowanie poczucia humoru złośliwością i zadufaniem w sobie nie czyni postaci ciekawą, a jedynie odpychającą. Miałam więc twardy orzech do zgryzienia w przypadku Kaileen – jako bezdomna czternastolatka była ciekawie zapowiadającą się, choć wyjątkowo dziką bohaterką, ale dziewiętnastoletnia Kai sprawia początkowo wrażenie ofiary pewnego trendu. Rozumiem jednak, dlaczego tak jest i w jaki sposób gra to z linią fabularną książki, pozwalając bohaterce na rozwój wewnętrzny wraz z postępem wydarzeń. Przyznaję też, że stanowiło to doskonałą bazę pod dalszą kreację postaci o trudnej przeszłości i niepewnej przyszłości. I doceniam to, jak taka kreacja jest w stanie zmienić wrażenia czytelnika odnośnie postaci. Bo Kai się zmienia – na lepsze, na gorsze, trudno jednoznacznie powiedzieć, ale na pewno staje się dojrzalsza emocjonalnie.

Bohaterów jest więcej, i tu jednoznacznie powiem, że autorka naprawdę świetne poradziła sobie z ich konstrukcją. Nie ma tu postaci „papierowych” bądź takich, których charakter zaczyna się i kończy na jednej cesze; poznajemy odrobinę z niemal każdej pojawiającej się w książce postaci. Momentami odnosiłam wrażenie, że rozkład uwagi dzielonej między postacie drugoplanowe jest odrobinę zaburzony (Kai jest główna bohaterką, ale w książce pojawiają się też momenty, w których nie bierze ona udziału, a w których wyłonienie jednej postaci wiodącej jest trudne). Nieco niekonsekwencji zauważyłam w przypadku postaci Oriona – przypisywane mu cechy niekoniecznie pokrywają się z jego zachowaniem w trakcie wydarzeń. Czy to istotna wada? Niekoniecznie, choć skłoniła mnie do poszukiwania dowodów na postawione mu zarzuty co do mankamentów charakteru.

Co z romansem jednak? Czy prawdziwe new adult może się bez niego obyć? Oj, nie powinno, w końcu mówimy o bohaterach młodych, którzy już znają smak samodzielności, ale jeszcze niekoniecznie obrali właściwą drogę życiową. Cóż, są pewne sugestie, co do których mam spore nadzieje, zdecydowanie wskazujące na to, że po kolejny tom sięgnę z ciekawością… Być może dobrze się domyślam, któż to wie?

„Śmiertelne oczyszczenie” jest powieścią, która łączy w sobie obraz przyszłości rodem z serii X-Men z nieco brudniejszymi realiami porachunków gangów. Pełna akcji, walk, nagłych wypadków, nawarstwiających się tajemnic i wielopoziomowych intryg na pewno nie będzie nudzić. Zdecydowanie sprawdzi się jako lekka, ale angażująca lektura na wolny wieczór, niekoniecznie dla zagorzałego fana fantastyki.