Konwenty Południowe - Recenzja książki: Aleksandra Borowiec – „Gwiazda szeryfa”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

gwiazda szeryfa

Aleksandra Borowiec - „Gwiazda szeryfa”

Nazwa WydawnictwaWydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 656
Cena okładkowa: 45 zł

Wiosna 1945 roku. Wielu Polaków dotkniętych traumą próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jedni okupanci odeszli, ale zastąpili ich nowi. Stefan Malewski także szuka miejsca dla siebie. Zdaje sobie sprawę, że nic już nie będzie takie jak wcześniej, dlatego podejmuje decyzję o wstąpieniu do Milicji Obywatelskiej i osiedleniu się na Mazurach. Chociaż rodzina nie popiera tej decyzji, on i tak wyjeżdża do Olsztynka, by zostać tam stróżem prawa… Choć na razie nie do końca wiadomo, jakiego właściwie prawa. W miasteczku zastaje ruiny i zgliszcza, na których mieszkańcy próbują budować swoje nowe życie. Praca w milicji nie będzie łatwa – w Olsztynku i miejscowościach do niego przylegających szerzą się kradzieże, rozboje, samosądy. Ale to nie powinno nikogo dziwić. Na Ziemiach Odzyskanych ścierają się interesy Prusaków, którzy nie opuścili swoich domostw, Polaków, szukających w tym miejscu lepszego i bogatszego życia, Sowietów, „pilnujących porządku”, oraz Mazurów, mieszkających tu od dawna. W takim kulturowym tyglu nietrudno o konflikty, zwłaszcza że wszyscy mają w pamięci niedawne bolesne, wojenne wydarzenia. A do tego trzeba dołożyć makabryczną zbrodnię…

Krótko po przybyciu Stefana do Olsztynka w pobliskim lesie zostają znalezione poważnie okaleczone zwłoki. Początkowo milicjanci sądzą, że to efekt napaści dzikiego zwierzęcia, ale kiedy pojawiają się kolejne ciała, rozszarpane i pozbawione wnętrzności, Stefan decyduje o przeprowadzeniu dokładnego śledztwa. Chce sprawnie rozwiązać zagadkę, jednak szybko orientuje się, że nie może liczyć na niczyją pomoc. Dochodzi do wniosku, że w miasteczku nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Każdy z mieszkańców Olsztynka chce coś ukryć i raczej nie ma czystego sumienia. Tylko od uporu Malewskiego zależy, czy zdoła rozwikłać zagadki czające się w każdym kącie.

„Gwiazdę szeryfa” trudno przyporządkować do jednego gatunku literackiego. Ta książka to w znacznej mierze powieść obyczajowa, ale zawiera element kryminału, thrillera i horroru. Wątki dobrane i połączone są jednak na tyle dobrze, że tworzą „smaczną” całość. Aleksandra Borowiec bardzo wiele miejsca poświęciła właśnie warstwie obyczajowej, by ukazać czytelnikowi system skomplikowanych relacji zachodzących między bohaterami. Grozy i napięcia jest tu zdecydowanie mniej. Odniosłam wrażenie, że nawet za mało – mimo (zwłaszcza?) że według reklam ta powieść to właśnie horror lub thriller.

Autorka na blisko siedmiuset stronach stworzyła zadziwiająco dokładny obraz powojennego Olsztynka, a także jego niezwykłych mieszkańców – ich sposobu myślenia, strachu przed nieznanym i wolą przetrwania. To właśnie bohaterowie są jedną z zalet książki. W większości zostali wykreowani bardzo dobrze nie tylko pod względem charakteru, ale i wyglądu. Na kolejnych stronach powieści oglądamy galerię bardzo różnorodnych postaci, obok których nie da się przejść obojętnie. Wzbudzają skrajne emocje – poznaje się je z przyjemnością albo przeciwnie, wręcz z irytacją. Bohaterów trudno nawet wymienić, bo Aleksandra Borowiec co chwilę dokłada nam kolejną interesującą osobę. Dość powiedzieć, że jest jeden sprawiedliwy, tajemnicza kobieta, kilku uczciwych, kilku nieuczciwych, a nawet liczna grupa wyjętych spod prawa. I nie liczcie na to, że to wszyscy!

Autorka stworzyła też plastyczne opisy, które sprawiają, że w trakcie lektury uruchamiają się wszystkie zmysły. Patrzymy na mniej lub bardziej atrakcyjne twarze, czujemy zapachy i temperaturę, słyszymy szyderczy śmiech i tajemnicze trzaski w mroku. To właśnie sprawia, że z ochotą przerzucamy kolejne strony. I choć akcja rozwija się niezbyt szybko i może czasem nudzić, to pozwala na odpowiednie poznanie rzeczywistości, w której się znaleźliśmy. Podobnie działają obcojęzyczne wtrącenia i stylizacja językowa. Tutaj każdy mówi tak, jak powinien: literacką polszczyzną, gwarą polską lub mazurską, po rosyjsku czy niemiecku. Nawet błędy charakterystyczne dla opisywanego miejsca i czasu to kolejny element pasujący do tej układanki.

„Gwiazda szeryfa” to w gruncie rzeczy interesująca powieść łącząca cechy wielu gatunków. Niektórym czytelnikom może wydać się zbyt rozciągnięta i przegadana, ale możliwe, że w tym tkwi jej urok. Autorka stopniowo i ostrożnie odsłania tajemnice miasteczka, a czasem wyprowadza nas na manowce (i lądujemy w wątkach pobocznych, których nie ma znowu tak wiele). Niezbyt często odczuwa się też napięcie, które powinny wywoływać te bardziej przerażające horrory czy thrillery. Trzeba jednak przyznać, że to powolne odkrywanie sekretów Olsztynka i jego mieszkańców wspólnie z Malczewskim może być całkiem satysfakcjonujące.