Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tytuł książki

Maciej Liziniewicz - „Mroczny zew”

Nazwa WydawnictwaWydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 39,90 zł

Po udanym debiucie, jaki zapewniła mu powieść ,,Czas pomsty”, Maciej Liziniewicz powrócił z kolejną odsłoną przygód szlachcica Nadolskiego. Realia XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej, brutalność, strach, pojedynki, a także znani już bohaterowie po raz kolejny zagościli na kartach powieści przygodowo-historycznej o jakże tajemniczym tytule „Mroczny zew”.

Żegota Nadolski, który w pierwszej części był miotanym przez los zubożałym szlachcicem, teraz zdołał odzyskać swoje włości i przywrócić im świetność. Ma teraz nowe życie, nową małżonkę, a w dodatku niedługo ma przyjść na świat jego potomek. Przyszłemu ojcu teraz ani w głowie powrót do dawnego awanturniczego życia i dalekich wypraw. W końcu odzyskał spokój. Zło jednak wciąż nie przepadło na dobre. Wraz z nadejściem zimy do dworku przyjeżdżają starzy znajomi z wieścią, że doszło do kilku krwawych morderstw, a winą za nie obarcza się niedawno zmarłą córkę pewnego szlachcica. Dla głównego bohatera jest to duży problem, bo odkąd odzyskał utracone szczęście, a największym lękiem napawa go myśl, że na powrót mógłby wszystko stracić, ale nie godzi się przecież odmówić pomocy ludziom, którym zawdzięcza szczęście. Nie pozostaje mu jednak nic innego, jak wraz z dawnymi towarzyszami ponownie wyruszyć na szlak i wyjaśnić krwawą sprawę która już od samego początku będzie jedynie bardziej się komplikować.

Istotną rzeczą w kolejnej odsłonie przygód szlachcica jest to, że nie wymaga ona znajomości poprzedniej i równie dobrze można zacząć poznawać twórczość autora od „Mrocznego zewu”. Ci jednak, którzy sięgnęli po „Czas Pomsty”, od początku będą mogli wychwycić pewne smaczki związane z historią przygód głównego bohatera oraz zrozumieją owe enigmatyczne słowa „ale o prawdziwych zdarzeniach wiedzą nieliczni”, które znajdziemy na końcu niektórych opisów. Jest to bardzo pomysłowa i przemyślana strategia, bo rozbudza ciekawość, jednocześnie nie wywołując w nowym czytelniku poczucia zagubienia. Co ciekawe, nie tylko zmienił się główny motyw, bo nie jest to walka z duchami przeszłości, ale też śmiem stwierdzić, że sam Nadolski został zepchnięty na drugi plan przez jego towarzyszy – Stillera i Murraya.

Autor zachował swój unikalny styl i pomysłowość. Nie zabraknie tu zatem dobrze nakreślonego tła historycznego czy oddania charakteru epoki. Poza awanturniczymi szlachcicami, sporami o ziemię, okrucieństwem XVIII wieku, archaizacją słownictwa i wszystkim tym, co tak przyciągało w pierwszej części, dostaniemy także ukazaną dość szeroko perspektywę konfliktów na tle religijnym oraz metod wykorzystywania wiary do osiągnięcia własnych celów. Rozczaruję jednak tych, którzy oczekiwali od kolejnego tomu większej ilości motywów fantastycznych. Pomimo tego, że trzymamy się motywu upiora i bestii, w której istnienie czytelnik może wierzyć lub nie, to jednak ciężko mówić o fantastyce. Mitów i magii jest tu niewiele, a i te tłumaczy w sposób logiczny i sensowny. To samo wykazuje także śledztwo. Podejście do tematu oddaje jednak sposób myślenia ówczesnego ludu, który jeszcze nie do końca porzucił wiarę przodków i wciąż miał w sobie zakorzeniony strach przed złymi mocami. Ponadto powieść czerpie garściami nie tylko z realiów dawnych czasów, ale i z pełnego tajemnic i opowieści folkloru Bieszczad, na terenie których przyszło bohaterom przebywać.

W tej powieści pierwsze skrzypce gra wątek dotyczący krwawej zagadki i prób jej rozwiązania. Autor powoli odsłania kolejne fakty, świetnie prowadzi fabułę i do samego końca nie zdradza rozwiązania, które – jak na XVIII- wieczne realia przystało – nie jest w stu procentach dobre. Jednak reszta przygód jest w znacznej mierze przegadana, nieraz pojawiają się fragmenty nie wnoszące nic do fabuły. Ciągnące się gawędy opowiadane przy ognisku czy biesiadzie czasami faktycznie bywają zabawne czy ciekawe przez wzgląd na wplecione anegdoty, ale szybko nudzą i spowalniają rozwój fabuły. Mimo tego „Mroczny zew” to wciąż świetnie napisaną książką w klimatach grozy i z fabułą pełną tajemnic. Bez problemu przypadnie do gustu zarówno zwolennikom powieści kryminalnych, jak i historyczno-przygodowych. Maciej Liziniewicz po raz kolejny udowodnił, że wie, co robi, i nie brakuje mu ani kunsztu, ani ambicji – już zapowiada kolejną część serii.