Konwenty Południowe - Recenzja: Tomasz Fijałkowski - „Antipolis” - Patron

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tomasz Fijałkowski - „Antipolis”

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 366
Cena okładkowa: 34,90 zł

Antipolis to debiutancka książka Tomasza Fiałkowskiego, osadzona w międzywojennej Polsce – zwanej tu Królestwem, a będącej zarazem nazwą miasta, do którego stolica została przeniesiona ze zniszczonej Warszawy. Opowiada o alternatywnej rzeczywistości, w której jest ono olbrzymią metropolią, ostoją kultury, tolerancji i przemysłu na światowym poziomie.

Książka wita nas pierwszoosobową narracją Tomasza – czterdziestoparoletniego weterana wojennego oraz byłego wykładowcę, który przybył do Antipolis by rozpocząć nowe życie. Razem z nim zanurzamy się w uliczki miasta i oddychamy jego powietrzem. Jednym z ciekawszych zagadnień jest spojrzenie na religię. Chrześcijaństwo dopiero tu raczkuje i jest tylko jedną z wielu dróg, którą można wybrać. Równie ciekawie wygląda tu aspekt ekonomiczny. Miasto należy do najbogatszych, niczym zachodnioeuropejskie stolice.

Nie ma jednak róży bez kolców. Do miasta nieuchronnie zbliża się Zenit – manifestacja wyższej cywilizacji z obcego wymiaru, która może zmieść miasto z powierzchni ziemi. Na drodze katastrofie stoi jednak tajna organizacja zwana Strukturą, zrzeszająca osoby o nadprzyrodzonych zdolnościach i szkoląca ich, by mogli bronić ludzkości.

Szybko jednak dowiadujemy się, że pan Tomasz nie jest tu głównym bohaterem, a zaledwie jednym z wielu, z jakimi przyjdzie się nam spotkać. Na kartkach tej powieści możemy doświadczyć nie tylko mnogości postaci, ale także wątków. Mamy fantasy, kryminał, są też elementy thrillera. Wszystko to podane w niesamowicie przystępnej formie. Jednak w tej wielowątkowości natrafić można na łyżkę dziegciu – nie wszystkim wątkom poświęcono tyle samo uwagi, przez co można odnieść wrażenie, że są one niepełne. Jest to jednak – moim zdaniem – jedyny mankament.

Podsumowując, Antipolis to zdecydowanie książka, z którą warto spędzić czas. Mimo wykorzystania znanych motywów, autorowi udało się stworzyć coś unikatowego, co sprawia, że nawet po odłożeniu książki na półkę, mamy ochotę wrócić do tego miasta i przeżyć w nim kolejną przygodę. Jak na debiut jest to dla mnie 8+.
Tagged Under