Konwenty Południowe - Recenzja Tomasz Duszyński - „Droga do Nawi” - Łysy

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tomasz Duszyński „Droga do Nawi”

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 544
Cena okładkowa: 36,90 zł

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że do książki podchodziłem z dużym zapałem. Interesuje mnie mitologia słowiańska, a kto chociaż trochę wnikał w ten temat wie, że książek osadzonych w takich klimatach jest jak na lekarstwo. Z początku bałem się, że to będzie kolejna lekka książka o perypetiach bogów i śmiertelników, pełna dowcipów i nawiązań do popkultury. Na szczęście (przynajmniej dla mnie) ta książka jest inna i traktuje czytelnika poważniej, czasami jedynie pozwalając sobie na drobny żarcik.

Autor w swoim dziele wprowadza nas w XXI wiek pełen demonów, stworzeń znanych z mitologii oraz bogów prowadzących swoje intrygi od wieków. Akcja przez większość czasu rozgrywa się w Warszawie i Moskwie (tytuł jest podpowiedzią gdzie jeszcze trafiają bohaterowie).

Historia krąży wokół trójki ludzi: Polaka - Alka Bielskiego - weterana wojny w Afganistanie, Miszy Asieniewicza - uczciwego moskiewskiego milicjanta oraz Kseni Morozowej, studentki, również z Moskwy, która tylko stwarza pozory pospolitej dziewczyny.

Narracja prowadzona jest na dwa sposoby. Narrator trzecioosobowy towarzyszy Kseni i Miszy. Natomiast obecność pierwszoosobowego jest znakiem, że poznajemy historię z perspektywy Alka. Cała historia prowadzona jest zręcznie, choć sam na początku miałem problemy ze zrozumieniem wszystkich wątków. Na szczęście im bardziej zagłębiamy się w książkę, tym ciaśniej splatają się losy bohaterów, a historie łączą się, ukazując pełny obraz zastanej rzeczywistości.

Samych bohaterów poznajemy jeszcze zanim dowiadują się o swojej roli w grze bogów, która może zmienić losy całego świata. Jest to gra, w której wydaje się, że wszystko jest z góry przewidziane i nikt nie jest w stanie odmienić przeznaczenia...

Fabułę można podzielić na dwie płaszczyzny, które ciągle na siebie wpływają: boską i ludzką. Zacznę może od tej drugiej. Tak jak pisałem wcześniej, losy trójki bohaterów zaczynają się przeplatać. Łączy ich przeznaczenie, stawiając ich w obliczu intryg bogów. Trójka wybrańców musi stawić temu czoła. Sami bogowie natomiast to odwieczni rywale, od zarania dziejów walczący o dominację. Niejednokrotnie ich działania wpłynęły na świat. Teraz może być tak samo.

Dobrze, ale jak to się czyta? Może na początek sposób opowiadania. Historia każdego bohatera opowiadana jest osobno. Autor przeskakuje od jednego do drugiego w całkiem niezłym tempie. Osoby, które lubią identyfikować się z bohaterem i towarzyszyć mu w jego historii mogą być z takiego sposobu niezadowolone. Dzięki temu, że aktualnie opowiadana historia się zmienia, twórca nieraz zmienił wątek tuż przed rozwiązaniem sytuacji. Denerwujące, ale zachęcające do czytania (bo przecież trzeba się dowiedzieć jak to się skończyło!). Osobiście urzekło mnie gdy sytuacja była opisana z dwóch perspektyw.

Klimat. Słowiańska mitologia mnie interesuje, więc spory plus z miejsca. Spodziewałem się jednak większej ilości odwołań. Znajdujemy postaci z panteonu, pomniejsze bóstwa oraz kilkoro przedstawicieli jakże barwnego, rodzimego bestiariusza. Dla mnie to jednak było troszkę za mało. Biorąc książkę do ręki spodziewałem się wyzwania dla mojej znajomości tematu. Intrygi i tajemnice. Na to nie ma co narzekać. Coś co z początku wydaje się pewne i niepodważalne, nagle staje się kłamstwem. Sojusznicy okazują się wrogami, a źli stają się przyjaciółmi. Tutaj nie mam zastrzeżeń. Co do tajemnic to sami bohaterowie z początku niewiele rozumieją. Z czasem poznajemy ich motywy, historie i role. Myślę że ten, kto wczuje się w książkę, nie raz zostanie przez nią zaskoczony.

Akcja. Z mojej strony bez zastrzeżeń. Mamy Peruna - boga władającego piorunami (efektowne, nie?) i innych jemu podobnych, potrafiących wprowadzić konkretny zamęt. Z drugiej zaś strony mamy Departament Wschodni i Zachodni - coś w rodzaju służb specjalnych pilnujących siebie nawzajem i wszelkich problemów związanych z religiami.

Zmierzając powoli ku końcowi książkę czytało mi się całkiem dobrze. Nie było opisów, które zanudzałyby na śmierć. Akcja nabiera tempa z każdą stroną i aż do końca trzyma w niepewności. Kreacje bohaterów są dobre, choć niekiedy zachowania bohaterów wydawały mi się niezrozumiałe. Bogów się nie czepiam - wszak wiadomo, że są szaleni. Sceny walk i opisy pola walki nie są wybitne, ale czytało się je przyjemnie.

Biorąc książkę do ręki możemy się spodziewać niezłej, dobrze przemyślanej opowieści o słowiańskich wierzeniach i bóstwach. Uważam, że powinna spodobać się większości czytelników. Ci, którzy sięgają po ten tytuł z racji zainteresowania klimatami słowiańskimi, mogą odczuć pewien niedosyt. Książką warto się zainteresować i śmiało ją mogę polecić.
Tagged Under