Konwenty Południowe - Recenzja: Wolsung Antologia, Tom 2 - Alchelor

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Wolsung Antologia Tom 2

Wolsung Antologia - Tom 2

Autorzy opowiadań: Jakub Ćwiek, Emil Strzeszewski, Witold Jabłoński, Adam Podlewski, Łukasz Radecki, Greg Gajek, Maciej Kaźmierczak, Maciej Lewandowski, Karolina Cisowska, Artur Olchowy, Filip Kopij, Anna Dominiczak, Przemysław Zańko, Jan Madejski, Kornel Mikołajczyk, Paweł Kontek, Krzysiek Ceran
Wydawnictwo: Van Der Book
Liczba stron: 420
Cena okładkowa: 35 zł

Drugi i zarazem ostatni tom antologii, raczy nas opowiadaniami takich sław jak Jakub Ćwiek, Witold Jabłoński czy Marcin Przybyłek, jak i debiutantów, w dużej mierze wyróżnionych poprzez konkurs. Książka osadzona jest w tytułowym świecie Wolsung, w którym silniki parowe zdominowały świat, sterowce leniwie przemierzają niebo, a w pobliskim lokalu można spotkać krasnoludów, elfów, orków czy gnomów. Nie są to oczywiście wszystkie atrakcje o jakich możemy przeczytać. Świat raczy nas wieloma akcentami humorystycznymi, zaczerpniętymi ze znanych nam realiów i akcentów popkultury, jak na przykład nieustraszony agent na służbie jej królewskiej mości, czy poszukiwacz skarbów przeżywający wiele porywających przygód. Niektóre nawiązania są na tyle subtelne, że jedynie wprawne oko i umysł wyłapią analogię.

Nie sposób nie porównać tej książki do pierwszego tomu, który pochłonął mnie i wprowadził w przygody bohaterów, opisanych w różnej długości opowiadaniach. Czytało się to lekko i przyjemnie, a cięższe klimaty jedynie dodawały smaku całości. Dlaczego wspominam właśnie o tym? Otóż jedno, co można powiedzieć na pewno o II tomie antologii, to jego ciężkość. Książka mnie zmęczyła na tyle, że mimo, iż jestem doświadczonym pochłaniaczem tekstu, musiałem zrobić kilkudniową przerwę w czytaniu. Wiele z przygód w ogóle nie miała żadnego wstępu. Od razu wprowadzała nas w zaawansowaną intrygę, albo siała zamęt dziwnymi i niezrozumiałymi prawie do samego końca przejściami między osobami czy wydarzeniami. Wiele też było abstrakcji ciężkiej „do ogarnięcia”. Potrafiłem się zgubić na tyle, że musiałem przewrócić kilka stron do tyłu i przeczytać daną akcję jeszcze raz, żeby zrozumieć całość wydarzeń. Oczywiście nie wszystkie powieści takie były. Na przykład Pan Ćwiek popisał się świetnym, pełnym intryg tworem, który co rusz zaskakiwał, by w końcu zrobić czytelnikowi wodę z mózgu zakończeniem. Przykładowo „Latająca Wyspa” autorstwa Filipa Kopija, była świetną odskocznią od ogólnego mroku i abstrakcjonizmu części opowiadań. Lekka, pełna przygód i akcji powieść o arystokracie, który dla wygrania zakładu, gotów jest na naprawdę wiele.

Nie ma co rozwodzić się nad poszczególnymi fragmentami II tomu Antologii Wolsunga. Uważam, że jest on skierowany głównie do osób, które dobrze znają świat i lubią być trzymane w niepewności do ostatniej chwili. Wspomniana ciężkość klimatu i wydarzeń, czasem może przytłoczyć, ale jest to dobra pozycja do przeczytania w zimne jesienno-zimowe wieczory (chyba, że ktoś ma mocne skłonności depresyjne. Wtedy nie polecam.). Tym razem dałbym jej takie nieco naciągane 6 w skali 10 punktowej. Jednak jak to z ocenami bywa, zawsze wkradnie się jakiś subiektywizm, więc myślę, że najlepiej będzie jak sami spróbujecie przeczytać ten zbiór opowiadań. Najlepiej w dwóch podejściach.
Tagged Under