Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Deadman Wonderland

Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 13
Cena okładkowa: 19,99 zł

Należysz do grona fanów „Igrzysk Śmierci”? Interesują cię przygody Thomasa z „Więźnia labiryntu”? Nie masz nic przeciwko brutalnym scenom, rozlewom krwi czy odpadającym kawałkom ciał? A może jesteś miłośnikiem horrorów? Jeśli odpowiedziałeś na te pytania twierdząco, koniecznie sięgnij po mangę autorstwa Jinsei Kataoki oraz Kazumy Kondou!

Kilka pierwszych stron mangi przybliży nam wydarzenia, które miały miejsce przed rozpoczęciem się głównej historii. Dowiemy się z między innymi tego, że Tokio zostało zniszczone w wyniku olbrzymiego trzęsienia ziemi. Główny bohater, 14-letni Ganta Igarashi, jest jednym z ocalałych po tym dramatycznym wydarzeniu. Poznajemy go w momencie, w którym dowiaduje się o szkolnej wycieczce do więzienia „Deadman Wonderland”. Jest to prywatna placówka, która łączy zakład karny z wesołym miasteczkiem. Brzmi dziwacznie, prawda? Dodatkowo, zarobione pieniądze przeznacza na szczytny cel, jakim jest odbudowa Tokio. W szkole Ganta dzieli się swoimi wątpliwościami z kolegami i koleżankami, lecz nagle za oknem budynku pojawia się tajemnicza lewitująca postać. I wtedy dochodzi do prawdziwej rzezi.

Dziwny przybysz brutalnie zabija wszystkie osoby znajdujące się w klasie. Oszczędza tylko głównego bohatera i umieszcza w jego klatce piersiowej czerwony kamień. Następnie chłopak, będący jedynym świadkiem i jedynym ocalałym, zostaje oskarżony o dokonanie masakry i skazany na karę śmierci. W taki sposób dostaje się do wcześniej wspomnianego więzienia. Prawdziwa ironia losu.

W zakładzie karnym nie jest wcale tak kolorowo, jakby się wydawało, sądząc po jego nazwie. Już na samym początku Ganta jest świadkiem tego, jak jeden z więźniów zostaje rozcięty mieczem przez jedną ze strażniczek z powodu nieumyślnego rozsypania paczek, które pchał na wózku. To wydarzenie przelało czarę goryczy. Będąc samemu w swojej celi, bohater poddaje się rozpaczy i w panice krzyczy, że nie wytrzyma dłużej i marzy o tym, aby ktoś odebrał mu życie. Wtedy do celi wpada dziwna dziewczyna, która przedstawia się jako Shiro - dawna przyjaciółka Ganty z czasów dzieciństwa. Ale chłopak nie potrafi przypomnieć sobie nikogo takiego. Jednak dzięki niej główny bohater poznaje zasady panujące w więzieniu i uczy się, jak przetrwać - co nie jest wcale takie łatwe.

Warto przybliżyć sposób, w jaki placówka „Deadman Wonderland” zarabia pieniądze. Poza takimi atrakcjami jak liczne karuzele i stoiska z pamiątkami, organizowane są też różnego rodzaju przedstawienia dla odwiedzających, których „gwiazdami” są więźniowie. Polegają one na wzajemnej rywalizacji osadzonych o bardzo atrakcyjną nagrodę. Adrenalinę dodatkowo podnoszą różnego rodzaju „niespodzianki”, które są wymyślane przez organizatorów, przykładowo: wahadłowe ostrza wypadające ze ścian, bomby, rowy z wodą pod napięciem. To prawdziwa walka na śmierć i życie. Zwiedzający nie mają pojęcia o tym, że to wszystko dzieje się naprawdę. Są przekonani, że to tylko gra aktorska, a wszelkie przeszkody to atrapy. A nie mówiłam, że będzie to podobne do „Igrzysk Śmierci”?

Zapytacie pewnie, po co oni w ogóle biorą udział w takich zawodach i czy są do tego zmuszani. Teoretycznie nie. Uczestnictwo w takim przedstawieniu jest dobrowolne, jednak więźniowie dostają za nie punkty, które mogą wymienić (na żywność, ubrania, rzeczy do wyposażenia swoich celi, a nawet parę dodatkowych dni życia). Sami rozumiecie - za dużego wyboru nie mają.

Historia przedstawiona w mandze przypomina trochę „Battle Royale”. Ukazane w niej sceny są nieraz dość brutalne i krwawe.  Akcja jest bardzo dynamiczna i wciągająca. Po przeczytaniu jednego tomu czytelnik ma ochotę od razu sięgnąć po kolejny. Kreska jest przyjemna dla oka, a postaci dopracowane; nie ma niepotrzebnego chaosu, dzięki czemu wszystkie sceny są przejrzyste. Czytając mangę, jesteśmy w stanie domyślić się części wydarzeń. Ale jednak pojawiają się nieprzewidziane zwroty akcji, które potrafią mocno zaskoczyć czytelnika.

Denerwująca jest postać głównego bohatera, który, gdyby nie pomoc innych, nie przetrwałby w więzieniu ani jednego dnia. Trzeba przyznać, że jest on dość roztrzepany. Irytuje również jego naiwność, delikatność, częste wybuchy płaczu oraz trudności z pogodzeniem się z zaistniałą sytuacją. Ktoś zawsze musi ratować go z opresji. Należy jednak mieć nadzieję, że w dalszych tomach się to zmieni i Ganta weźmie się w garść.

Shiro również nie przypadła mi do gustu. Jest zbyt dziecinna jak na swój wiek. Wydaje się również traktować cały pobyt w więzieniu jako zabawę. Ale trzeba przyznać, że na pewno potrafi zadbać o siebie lepiej niż Ganta. Jedyne, co podoba mi się w tej postaci, to tajemnica, którą jest owiana. Nie wiemy o niej nic. Również kontrowersyjna jest jej dawna przyjaźń z głównym bohaterem, której on sam zaprzecza. Może dziewczyna ma jakieś urojenia? Może jej miły sposób bycia i troska o Gantę to tylko przykrywka? Nie dowiemy się tego, jeśli nie przeczytamy kolejnych tomów.

Moim zdaniem „Deadman Wonderland” jest ciekawą pozycją. Pierwszy tom nie jest  szczególnie porywający, ale po jego przeczytaniu ma się ochotę na więcej. Ta manga ma potencjał - już samo połączenie więzienia z parkiem rozrywki jest oryginalne i interesujące. Miłośnicy postapokaliptycznych wizji świata na pewno się nie zawiodą.