Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

w strone lasu swietlikow

W stronę lasu świetlików

waneko

Autor: Yuki Midorikawa
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 19,99

„W stronę lasu świetlików” (lub inaczej „Hotarubi no Mori e”) to wydany w Polsce tomik mangi zawierający trzy opowiadania i dodatek do jednego z nich. Wspólny mianownik całości to uczucie łączące dwoje młodych ludzi, zbyt trudne dla nich i przynoszące ból, ale jednocześnie bardzo cenne. Takie słodko-gorzkie doświadczenia młodości, które mogą mieć wpływ na całe życie kogoś, uświadomić mu coś.

Pierwszym z opowiadań jest, a jakże, tytułowe. „Hotarubi no Mori e” może być znane wam, czytelnikom, gdyż na jego podstawie powstało anime. Jest to krótka historia, opowiedziana od początku do końca. Nie występują tu (czasami denerwujące) odskoki od głównej fabuły, nie są rozwijane wątki bohaterów drugoplanowych. To samo tyczy się pozostałych opowiadań zawartych w tym tomiku. Autorka pozwala nam skupić się wyłącznie na głównych bohaterach, inne postacie występują tu tylko dla uzupełnienia. Zapobiegają utworzeniu się dziwnych „luk”. „Hotarubi no Mori e” jest opowiadaniem o dorastaniu, budzącym i rozwijającym się uczuciu, tęsknotą i wytrwałością. Bohaterowie mają okazję widywać się jedynie przez jeden krótki okres w roku. Dziewczynka co roku przyjeżdża spędzić wakacje u dziadka, powoli staje się nastolatką i młodą kobietą, ale nie zaniechuje tego zwyczaju, gdyż tylko wtedy może spotkać swojego przyjaciela – człowieka zamieszkującego las demonów. Jednak pewne okoliczności sprawiają, że bliżej mu właśnie do eterycznej istoty niż zbudowanej z krwi i kości. Dorasta znacznie wolniej; nie umrze, chyba że dotknie go człowiek. Między tą dwójką rodzi się uczucie, ale nieustannie towarzyszy im tęsknota. Nie tylko jesienią, zimą i wiosną. Również wtedy, gdy są razem, latem. Tęsknią za swoim dotykiem, są świadomi, że nigdy nie będą mogli być ze sobą.

Kolejne opowiadanie to „Odrobina ciepła”. Główni bohaterowie również znają się od dziecka, ale uczucie, które ich łączy, staje się tak naturalne, że aż niezauważalne (może: że aż nie zwraca się na nie uwagi?). I tak jedno z nich przegapia szansę, drugie zaś nie widzi swych własnych uczuć(trudno jest nie widzieć własnych uczuć, może po prostu stara się je ignorować czy coś w ten deseń?). Podjęta próba wskazania komuś jego własnych uczuć sprawia bohaterce ogromny ból, czuje się zawstydzona, zraniona. Pod maską optymizmu chowa swój ból i skrycie obwinia się za zaistniałą sytuację. Oboje zadają sobie nawzajem ból(powtórzenie), ale również skazują na cierpienie samych siebie. To historia o wzgardzonym uczuciu, o tym, że czasem może już być za późno. Pokazuje jak bardzo trudne może być pogodzenie się z porażką i ruszenie dalej.

„Nie zobaczysz gwiazd” różni się nieco od pozostałych opowiadań. Główny bohater jest bardzo energiczny, dziecinny. Dojrzewa wraz z historią, a bodźcem do zmian jest poznanie pewnej dziewczyny. Do spotkania dochodzi nie w okresie dzieciństwa, ale później, już w szkole. Pomiędzy bohaterami, którzy wychowali się i żyją w różnych warunkach, istnieje przepaść niewiedzy. Aby lepiej się zrozumieć, muszą się poznać. Jest to historia o dystansie dzielącym dwoje ludzi. Nie tylko tym liczonym w kilometrach, ale także określanym przez uczucia, strach, lęk, ból.

Każda z tych historii opowiedziana została w sposób pozwalający nam jak najlepiej zrozumieć intencje bohaterów. Ich postacie są bardzo dobrze zbudowane, nie odczuwa się w nich braków czy jednowymiarowości. Przeżywają rozterki, mają wątpliwości… zupełnie jak my sami. Lektura pozwala na refleksje, budzi emocje, porywa. Obserwowanie dorastania bohaterów – zewnętrznego i wewnętrznego – skłania nas do wspominania i rozmyślania nad własnym życiem.

Podczas lektury będzie towarzyszyć Wam z pewnością kilka uczuć, jednym z nich jest melancholia. Przenika cały tom od początku, do końca. Jak gdyby autorka chciała nam powiedzieć „nie wszystko jest proste ale nawet, jeśli sprawia ból to może być bliskie naszemu sercu i dlatego nie warto z tego rezygnować”. Miejscami byłam lekko rozbawiona, innymi zniecierpliwiona lub rozczulona. Przyznaje, zdarzyło mi się uronić łzę. Ale sądzę, że ta manga jest tego warta. To nie coś, co przeczyta się raz, odkłada na półkę i zapomina. Jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę.

Sam przebieg akcji jest płynny choć nie ma tam wartkiej akcji, wszystko porusza się stale i powoli, niczym letni wietrzyk kołyszący trawa na łące. Pozwala to idealnie wbić się w klimat mangi. Ponadto wielokrotnie miałam ochotę jeszcze zwolnić, zatrzymać się, pobyć z nimi chwilę dłużej. Naprawdę ich wszystkich polubiłam.

Ilustracje również idealnie pasują do klimatu. Nie nazbyt szczegółowe, pozwalające skupić się na przeżyciach głównych bohaterów. Wydają się wręcz eteryczne. Emocje bohaterów zostały świetnie przedstawione. Autorka sprawiła, że mimo, iż nieszczególnie się wyróżniają, to stają się zapamiętywalni. Ich projekty są ładne, czyste, nie znajdziemy w ich wyglądzie rozpraszających szczegółów czy znaków szczególnych. Jedyną postacią odstającą od reszty jest wychowywany przez demony chłopak, jednak był to zabieg konieczny abyśmy stale pamiętali o jego inności i wynikających z niej konsekwencji. Bohater ostatniego opowiadania również z początku wydaje się odmienny od reszty – beztroski flirciarz o pogodzie ducha dziecka malującej się na twarzy. Jednak z czasem również on zmienia się i dorasta.

Rzecz niezupełnie ważna podczas czytania (bo przecież liczy się treść!) a jednak bardzo istotna – okładka. Jest przepiękna, użyto jasnych, pogodnych kolorów. Całość wygląda jak szybki malunek wykonany akwarelami. I to jest w niej piękne, wrażenie sielskiej niestałości, jakie odczuwamy patrząc na nią.

Podsumowując - „Hotarubi no Mori e” (bądź „W stronę lasu świetlików”) ma tylko jedną ogromną wadę. Kończy się.