Konwenty Południowe - Recenzja mangi: Makoto Yukimura - „Planetes”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Planetes 01

Planetes

JPF

Autor: Makoto Yukimura 
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
Ilość tomów: 2
Cena okładkowa: 54,60 zł

Jest druga połowa XXI wieku. Coś, co kiedyś dla ludzi było odległym marzeniem, teraz jest chlebem powszednim – loty w kosmos stały się niczym podróże samolotem, a księżyc skolonizowano. Niestety, obecność ludzkości w kosmosie doprowadziła do tego, że stał się on zaśmiecony. Wokół orbity Ziemi dryfują wszelkiego rodzaju odpadki. Ludzie bagatelizowali zagrożenie do czasu, aż wydarzyła się tragedia promu Alnail 8. Oto ,,Planetes" – manga, której fabuła kręci się wokół codziennego życia ekipy kosmicznej śmieciarki.

Brzmi mało interesująco? Muszę przyznać, że w momencie zapowiedzi nie podchodziłem do tego tytułu z większym entuzjazmem. Pomimo że autorem tej mangi jest człowiek, który stworzył ,,Vinland Sagę” - pozycję, która oceniana jest bardzo wysoko. Mój brak zapału nie był w sumie spowodowany tym, że „Planetes” to manga w klimatach sci-fi, bo mimo że fanem tej tematyki nie jestem, to na pewno nie mam do niej wstrętu. Ba, jednym z moich ulubionych filmów jest właśnie twór, który jest jej pełen. No i nie możemy zapominać o świetnej pozycji, jaką jest saga ,,Obcego''. Ale manga omawiana w mojej recenzji to opowieść o śmieciarzach... Z jednej strony ciekawy pomysł, ale w moim przypadku na pewno nie zachęcający do lektury.

Dobrze, że były to tylko pozory, bo z pierwszego tomu jestem zadowolony. Nie mam pojęcia, jak JPF to robi, ale nawet jeżeli nie jestem zainteresowany daną mangą, to i tak w pewnym momencie dochodzi do tego, że ją czytam... i rzadko jestem zawiedziony. Bohaterem „Planetes” jest Hachirota Hoshino. To chłopak o niebywale silnej determinacji, postać, która ma jasno określony cel i choćby waliło się i paliło, nie odpuści.

Śledzenie historii takiego protagonisty jest bardzo przyjemne, ponieważ kiedy przyjdzie czas na test jego silnej woli, nie będziemy zgrzytać zębami z irytacji. Hoshino to bez wątpienia bohater wyrazisty, ale narwany. Cieszę się, że nie jest to postać, która buja w obłokach, tylko twardo stąpa po ziemi i doskonale zdaje sobie sprawę, jak trudno będzie zrealizować jego marzenie.

Towarzyszami Hachiroty są Yuri Mihalkov oraz Fee Carmichael. Yuri to protagonista, który, pomimo swojej trudnej przeszłości, jest bardzo ciepły wobec innych, a jego obecność potrafi uspokoić. Taki charakter okazuje się później na wagę złota. Fee z kolei to kobieta, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Nie ma oporów przed robieniem tego, na co ma ochotę, a poza tym jest mocno narwana. Bardzo ją polubiłem, bo obecność takiej babki często wywoływała na mojej twarzy uśmiech. Dobrane z nich trio, nie da się ukryć. Niestety, nie wszyscy bohaterowie wzbudzają sympatię. W pewnym momencie opowieści pojawia się pewna postać, która potrafi mocno grać na nerwach. I to bardzo mocno. Dobrze, że przez pierwszy tom przewija się dużo pozytywnych postaci – w tym rodzice głównego bohatera, bo dzięki temu, pomimo dużej ilości tekstu, czyta się bardzo szybko i przyjemnie.

„Planetes” to tytuł, który jest przede wszystkim lekki, a ponadto klimat sprzyja komfortowemu czytaniu. Terminy związane z astronomią i fizyką nie kłują w oczy, a praca bohaterów nie jest taka nudna, jak mogłoby się wydawać. Jest również miejsce na dynamiczną akcję, rozmyślania o kosmosie oraz obserwowanie tego, jak oddziałuje na poszczególne osoby i jak wielkie ma dla nich znaczenie.

Edycja po raz kolejny nie zawodzi. Druk jest bardzo dobrej jakości, czerń odpowiednio nasycona, a kolorowe strony świetnie ukazują piękno kosmosu. Warto też wspomnieć, że koszt pracy nad „Planetes” był tak duży, że konieczne było podniesienie ceny. Tłumaczenie miejscami zwala z nóg. Oczywiście w tym pozytywnym sensie. W „Planetes” jest sporo humoru i tłumacz nie szczędził swojej inwencji, dostarczając nam dużo pozytywnej energii. W ogóle, zanim „Planetes” miało swoją premierę, niektórzy krytykowali wydawnictwo JPF za czcionkę, której użyto na okładce. Jednak według mnie jest ona bardzo estetyczna i przyjemna dla oka.

Podsumowując, tytuł ten jest zdecydowanie godny uwagi. Jeżeli chcecie sięgnąć po pozycję, która was odstresuje, a także zauroczy pięknem kosmosu, „Planetes” jest dla was. Jest to manga, która pokazuje, co może nieść z sobą rozwój kosmicznych technologii, a także jak wpłynie to na ludzkość.

Cena okładkowa to 54,60 zł, jednak za tak dobrze wydany tytuł warto wyjąć z kieszeni taką sumę pieniędzy.