Konwenty Południowe - Recenzja mangi: Junji Ito - „Uzumaki”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

ok uzumaki 01

Uzumaki

JPF

Autor: Junji Ito
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 59,85 zł

Junji Ito... to dziwny autor. Każdy, kto miał do czynienia z jego dziełami, jest w pełni tego świadomy. Nie inaczej jest w przypadku mangi, której recenzję przeczytacie już za chwilę. Moją przygodę z Ito zacząłem od mangi „Gyo”. Niestety, ale... nie wzbudziła we mnie zbyt pozytywnych emocji. Nawet wręcz przeciwnie. Była to manga ohydna, powodująca obrzydzenie, a nie strach. Mocno zraziło mnie to do tego autora i na inne jego dzieła kompletnie nie zwracałem uwagi. Było tak aż do tego roku, kiedy w ręce wpadły mi „Miłosne Cierpienia Umarłych”. Kupiłem je pod wpływem chwili, ale okazało się, że tytuł był tak dobry, iż wiara w pana Ito wróciła we mnie z nowymi siłami. Ze wszystkich wydanych mang tego autora bardzo zainteresowałem się właśnie „Uzumaki”. No i wybór tej pozycji okazał się strzałem w dziesiątkę.

„Uzumaki” to opowieść o mieście, które dotknięte jest dość nietypową klątwą. Klątwą spirali. I tak jak mówi opis na okładce: "Sprężyny. Ślimaki. Spływająca woda. Dym z krematorium. Gałęzie drzew. Naczynia. Włosy. Linie papilarne" - to wszystko opanowała spirala. Brzmi zabawnie i niedorzecznie? Opis może i jest zabawny, ale mieszkańcom, którzy mieszkają w tym mieście, do śmiechu jest już nie za bardzo. Kurouzu to wioska, która stopniowo popadnie w obłęd. A my będziemy świadkami całego procesu.

Często mówi się, że nawet jeżeli mangę można podciągnąć pod tematykę horroru, nie jest się w stanie nikogo przestraszyć. Mnie „Uzumaki” raczej nie wystraszyło. Choć nie mogę stwierdzić tego z całkowitą pewnością. Za to pewną rzecz mogę powiedzieć bez wahania. Ten tytuł wywarł na mnie tak wielkie i mocne wrażenie, że po lekturze ciężko było mi się pozbierać. To, czego się nie spodziewałem to to, że zadziałał na podświadomość. Ito pokazał w tej mandze, że niesamowicie sprawnie potrafi posługiwać się groteską i absurdem. Stopniowo "podkręcał" obroty i w pewnym momencie klątwa zaczyna być tak silna, że otoczenie znane nam do tej pory całkowicie się zmienia. Uwierzcie mi, po lekturze tej mangi zupełnie inaczej będziecie patrzeć na spiralę.

Co prawda mamy w tej mandze różnych bohaterów, jednak żaden z nich nie budzi sympatii. Protagonista wszędzie widzi klątwę spirali, a jego dziewczyna trafia w sam środek absurdalnych wydarzeń chyba bardziej niż by chciała.

„Uzumaki” składa się z 19 rozdziałów i początkowo akcja, która się w nich dzieje, nie jest ze sobą jakoś mocno powiązana. Każdy z nich poświęcony jest zupełnie innemu przypadkowi klątwy spirali, jednak zawsze zamieszani są w to główni bohaterowie. Dopiero w pewnym momencie manga zyskuje cechę ciągłości historii, odkrywając przed nami karty i prowadząc do kulminacji. Jednak w głowie nadal kłębi się wiele pytań, na które raczej nie znajdziemy odpowiedzi.

W „Uzumaki” Ito daje pełen popis swojej inwencji twórczej. Nadal jestem zszokowany tym, co przeczytałem. Chociaż z drugiej strony kilka razy zdarzyło mi się uśmiechnąć - dlatego, że poziom groteski przekraczał moje oczekiwania.

Manga ta wręcz kipi upiornym klimatem. Nie znajdziecie tu ani jednego szczęśliwego wątku. To opowieść, w której trup ściele się gęsto. Jest to tytuł wyjątkowy, pokazujący, jak specyficzny i oryginalny jest Junji Ito. Jego tworów nie da się zapomnieć, są jedyne w swoim rodzaju. Samo za siebie mówi to, że po przeczytaniu tej mangi, jeszcze długo będziecie mieli przed oczami to, co zobaczyliście na jej łamach. 

Ito szokuje. Robi to w sposób niesamowicie sprawny.

„Uzumaki” to pierwsza Mega Manga wydawnictwa JPF i trzeba przyznać, że zrobili przy niej kawał dobrej roboty. Nie ma w niej literówek, druk jest wysokiej jakości, a tłumaczenie nadaje dodatkowego klimatu i dobrze odzwierciedla charakter tej pozycji. Pomimo że liczy sobie ona ponad 600 stron, czyta się ją w mgnieniu oka. A po zakończeniu ma się ochotę na więcej. Może trudno w to uwierzyć, ale nad kupnem tego komiksu, który kosztuje prawie 60 zł, nie ma się co wahać. Jest to niesamowicie nietypowa manga i powinna znaleźć się w waszej kolekcji.