Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Gwiazda spadająca za dnia okładka

Gwiazda spadająca za dnia

waneko

Autor: Yamamori Mika
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 12, seria zakończona
Cena okładkowa: 19,99 zł

Spotkaliście kiedyś kogoś, kto ewidentnie urodził się pod szczęśliwą gwiazdą? Posiadał niezwykłe szczęście, wszystko działo się po jego myśli i zawsze otrzymywał to, czego pragnął?

Suzume Yosano najwyraźniej się pod taką gwiazdą nie urodziła. Pewnego dnia, wracając do domu ze szkoły, dowiedziała się od rodziców, że wyjeżdżają oni za pracą, a ona sama od dziś mieszkać będzie w Tokio z wujem, którego nigdy nie widziała na oczy. Bunt czy zgrzytanie zębami nic tu niestety nie dały, bowiem decyzja zapadła już dawno. Suzume – bo to ona jest naszą protagonistką – rozpocznie teraz nowe życie w przeludnionym do granic możliwości Tokio, z nową rodziną, nowymi znajomymi i nową szkołą. Brzmi jak smutna historia o porzuconym dziecku? Nic bardziej mylnego! Zapraszam na ciąg dalszy niefortunnych zdarzeń! 

Gdy panienka Yosano dotarła do stolicy, dostała wiadomość od wuja, że nie jest on w stanie jej odebrać i biedna zguba będzie musiała dotrzeć do jego mieszkania sama. Okej, nie byłoby w tym problemu, gdyby nie fakt, że naszą bohaterkę zaczepił dziwny i podejrzany mężczyzna, który zaoferował jej pomoc, całkiem bezinteresowną. Suzume, najadłszy się już wystarczająco strachu, natychmiast wzięła nogi za pas i czmychnęła jak najdalej od podejrzanego typa. Tułając się później w poszukiwaniu swego nowego domu, nasza bohaterka traci przytomność. Budzi się jednak w mieszkaniu wuja, a niedługo po tym wita ją ten sam mężczyzna, który oferował jej pomocną dłoń na dworcu. Okazuje się, że jest on znajomym krewnego Suzume.

Dzień później Yosano odbywa swój pierwszy dzień w nowej szkole, a na korytarzu ponownie spotyka tego samego mężczyznę, który przedstawia się jej jako nowy wychowawca.

„Gwiazda Spadająca za Dnia” to opowieść pełna śmiechu i szkolnych intryg. Czytając mangę śledzimy codzienność Suzume, jej wędrówkę ku zdobywaniu nowych przyjaciół i miłości, której początki można zauważyć już w pierwszym tomie. W kolejnych częściach powieści poznamy nowe twarze, nowych przyjaciół głównej bohaterki, między innymi Mamurę, który jako pierwszy zdobył ten tytuł. Poznajemy również historię Shishio, wychowawcy klasy Yosano, który staje się bardzo ważną osobą w życiu protagonistki.
Wspominając tak świetnie wykreowane postacie z tego tytułu, przychodzi mi pierwsza na myśl Yuyuka Nekota – przyjaciółka Suzume, których początki, szczerze powiedziawszy, nie były zbyt udane. Yuyuka początkowo chciała odizolować naszą bohaterkę od reszty znajomych. Niestety, jej plan wciśnięcia Yosano złego adresu spotkania spalił na panewce, a sama Suzume dowiedziała się o prawdziwej wrednej naturze Nekoty. Mimo tego incydentu przez resztę historii dziewczyny trzymają się wartko i, choć Yuyuka nie należy do zbyt życzliwych i przyjaznych osób, Suzume potrafi ją rozgryźć i stara się być dla niej dobrą przyjaciółką. Prócz postaci Nekoty warto zwrócić uwagę na postacie drugoplanowe, na przyjaciół naszych głównych bohaterów. Mam tutaj na myśli Nanę Kameyoshi, Monikę Tsurutani czy też Kotetsu Sarumaru. W mandze również i ich historie zostają opowiedziane, co bardzo urozmaica treść tomów.

Czytając ten tytuł początkowo wydawać się może, że jest to kolejna manga o perypetiach uczniów z domieszką pierwszych miłości, przyjaźni i pierwszych dorosłych decyzji. Jakie jest moje zdanie? I tak, i nie. „Gwiazda spadająca za dnia” przedstawia nam, fakt, pierwsze miłostki młodej dziewczyny, i to jeszcze w dodatku miłosnej relacji uczeń-nauczyciel, ale protagonistka nie przejawia się permanentną głupotą i nie myśli jedynie o tym, jak zdobyć swego wybranka. Bohaterka przejawia się nadzwyczajną empatią, rozwagą w niektórych istotnych chwilach i myślą o swych przyjaciołach – szczególnie, gdy wraz z Nekotą i Mamurą wpadają w trójkąt miłosny. W historii każdy znajdzie dla siebie parę, której będzie mógł kibicować przez wszystkie 12 tomów mangi (choć faktycznie już w połowie mangi będziemy w stanie określić, z kim „skończy” główna bohaterka). Nie ukrywam też, że sama nacięłam się na skrupulatne zwroty akcji w mandze i na sam koniec historii (tak, nie wytrzymałam, i zajrzałam do wersji angielskiej), który bardzo mnie zaskoczył, nawet pozytywnie.

Kiedy tak analizuję treść i postaci z mangi, aż chce mi się krzyczeć o walorach artystycznych „Gwiazd spadających za Dnia”. Mika Yamamori karmi nas wręcz przeuroczymi i pięknymi młodymi postaciami, które jedna po drugiej prześcigają się w co ładniejszej buźce, zgrabniejszej figurze i bardziej lśniących, bujnych i co ładniej ułożonych włosach. Po lekturze „Sugars” jestem do kreski Yamamori przyzwyczajona, toteż może się ona pasjonatom takiej estetyki spodobać. Bylebyśmy nie popadli w kompleksy.

Pisząc tę recenzję, musiałam mocno się bić po łapkach, by nie zdradzić dalszej treści mangi, coby nie zepsuć Wam, drodzy czytelnicy, zabawy przy lekturze. Historia jest dosyć rozległa, interesująca i wciągająca, więc moje chęci przedstawienia Wam dalszych wątków są tu w całości uzasadnione. Od kochanego wydawnictwa Waneko otrzymałam pierwsze trzy tomy polskiego przekładu i też te trzy tomy połknęłam za jednym razem. Gdy w roku 2015 kończyłam ten tytuł w wersji angielskiej, byłam zachwycona i moje serducho przeżywało żałobę. Wszystko co dobre szybko się kończy – i tak też było z „Gwiazdą spadającą za Dnia”. Polscy czytelnicy natomiast mają jeszcze tę przyjemność delektowania się długo tym tytułem, gdyż w chwili pisania tej recenzji na polskim rynku znajdują się już cztery tomy mangi. Macie więc co czytać.

Moją sympatię do tego tytułu wyraziłam już nieco wyżej, mogę w tej chwili jedynie gorąco polecić tytuły wychodzące spod ręki Miki Yamamori, bo – choć takie klimaty nie muszą się każdemu podobać, to myślę, że ten tytuł zawiera się na listach topowych romansideł, a co również warto dodać – samo „Hirunaka no Ryuusei”, bo tak brzmi oryginalny tytuł, przodował długo na amerykańskich listach „Must read”!

Dono