Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

abara

Abara

JPF

Autor: Tsutomu Nihei
Wydawnictwo: J.P.Fantastica
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 44,99

Świat przyszłości. Chłodny, niepokojący i postapokaliptyczny, zdający chylić się ku upadkowi. Miasto. Ciasne, o bardzo ciekawej i skomplikowanej budowie, dające klaustrofobiczne odczucia. I fabuła... Tak skomplikowana, że trzeba się nad nią mocno zastanowić.

Zdecydowałam się na zapoznanie z twórczością Tsutomu Nihei ze względu na interesujące opinie krążące po sieci. Miałam bardzo mieszane uczucia ze względu na to, że nie przepadam za tego typu tematyką i klimatem. Uznałam jednak, że czasami warto dać szansę czemuś nowemu.

Na starcie przytłoczyła mnie kreska. Kompletnie nie wpadła mi w oko i była zupełnie sprzeczna z moimi „kanonami piękna”. Nie można jednak powiedzieć, że jest zła. Po prostu jest odpowiednia do klimatu, który panuje w mandze. Mam świadomość, że dla niektórych kreska ta może być dużym minusem, elementem nie do przeskoczenia. Na pewno jednak warto zwrócić uwagę na wspaniałe rysunki architektury. Dzięki nim manga uzyskuje mocny charakter. W kreacji bohaterów również jest coś bardzo interesującego oraz tajemniczego. Najbardziej jednak jestem pod wrażeniem tego, jak zostały wykreowane stwory, tak zwane pustelniaki, które aż kipią detalami i dopracowaniem w każdym szczególe. W mandze znajdziemy również bardzo ładne kolorowe strony.
Sama obwoluta mangi jest mroczna i tajemnicza. Jest to na pewno plus i zachęta, by sięgnąć po nią w księgarni.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to mamy do czynienia ze skokiem na głęboką wodę. Nie dostajemy w mandze niemalże żadnych odpowiedzi wprost. Od razu zostajemy wciągnięci w sam środek akcji. Manga rozpoczyna się w momencie, gdy jeden z mieszkańców miasta przeistacza się w potwora, pustelniaka, który zaczyna pożerać ludzi. Dzięki temu rośnie w zastraszającym tempie. Stwór ten jest oczywiście nie do pokonania przez zwykłych śmiertelników. Wtedy poznajemy Tadohomy, która poszukuje pomocy u znajomego z danych lat – Kudou. Chłopak ten okazuje się być niezwykły. Potrafi przemienić się w dziwną istotę podobną do tych, z którymi przyszło mu walczyć.
Muszę przyznać, że gdyby nie posłowie, w którym wydawnictwo przybliża nieco treść, terminologię, postaci oraz wyjaśnia niektóre tłumaczenia, miałabym problem z ogarnięciem, o co chodzi w fabule. Była to dla mnie ciężka przeprawa, pełna niejasności, z którymi bez pomocy końcowych wyjaśnień w ogóle bym sobie nie poradziła. Lubię tajemnice, jednak chciałabym z czasem poznawać odpowiedzi, tudzież sama do nich dojść na podstawie dostępnych wskazówek. Tutaj tego mi zabrakło. Być może jest to kwestia przyzwyczajenia i tego, że jest to pierwsza manga tego typu, jaką czytałam. Do końca jednak nie potrafiłam dojść do tego, którzy bohaterowie są po której stronie...

Warto również zaznaczyć, że na końcu tomiku możemy zapoznać się z historią „Digimortal” – one-shotem autora z 2004 roku. Jest to króciutki twór, fabularnie dużo łatwiejszy do zrozumienia, a jednocześnie nadal mamy w nim do czynienia z szybkim tempem akcji.

Czy poleciłabym ten tytuł? I tak, i nie.
Myślę, że może spodobać się fanom ciężkich, mrocznych klimatów, nad fabułą których trzeba się nieco zastanowić. Nie ma co ukrywać, że jest to tytuł naprawdę trudny w odbiorze, aczkolwiek intrygujący. Uważam więc, że niektórzy uznają mangę za wartą chwili uwagi, ale też wiele osób uzna, że po prostu szkoda na nią czasu.