Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

sakamoto

Ja, Sakamoto

studiojg

Autor: Nami Sano
Wydawnictwo: Studio JG
Ilość tomów: 4
Cena okładkowa: 22,90 zł

Komedie. Czy jest ktoś, kto ich nie lubi? Myślę, że tak samo jak ja, wiele osób ma ochotę od czasu do czasu odpocząć od mocniejszych klimatów i zrelaksować się przy jakiejś luźnej opowieści. Jakiś czas temu swój debiut miało anime o tytule „Ja, Sakamoto”. Choć były osoby, które zarzucały tej pozycji, że bardzo szybko się nudzi, ja spędziłem przy niej kilka miłych chwil. Szczerze mówiąc, zaskoczyło mnie ogłoszenie Studia JG, które zapowiedziało wersję mangową tego tytułu, stworzoną przez Nami Sano. Z racji, że manga ta liczy sobie tylko cztery tomy, postanowiłem, że, mimo iż bardzo dobrze znam jej animowany odpowiednik, z chęcią po nią sięgnę.

Zacznijmy od tego, o czym jest „Ja, Sakamoto”. Otóż jest to opowieść o codziennym szkolnym życiu licealisty imieniem Sakamoto. „Licealista? Kolejna manga osadzona w szkole? Ile można?” – niektórzy z was zapewne tak pomyślą. Jednak tytuł ten wyróżnia właśnie główny bohater – Sakamoto to licealista niemal idealny w każdym calu, nie dość, że przystojny, to jeszcze okazuje się, że każda czynność, której się podejmie, jest wykonana perfekcyjnie. Tak perfekcyjnie, że czasami jest to przerażające.

Czy taka koncepcja jest godna uwagi? Moim zdaniem jak najbardziej. Na ogół mamy do czynienia z postaciami mniej lub bardziej doskonałymi. To normalne, że życie licealistów pełne jest wielu niedoskonałości, a oni sami popełniają błędy. Tytuły, których akcja rozgrywa się w szkole
próbują na różne sposoby się wyróżniać. Ale nikt jak dotąd nie pomyślał o stworzeniu postaci takiej, jak Sakamoto. Postaci, która swój ideał wykorzystuje na różne sposoby. Zawsze można na nim polegać, jest uprzejmy, a gdy zrobi się niebezpiecznie, jest w stanie na różne sposoby zażegnać to niebezpieczeństwo. Oczywiście z tego powodu jest obiektem zazdrości, co z pewnością nie ułatwia mu życia. Mimo wszystko jednak nie sposób go nie lubić. Dlaczego? Bo nie chełpi się swoją doskonałością.

Pytanie, co z innymi postaciami? Czy bledną w „blasku wspaniałości” Sakamoto? Faktycznie, porównując co niektóre osoby z bohaterem takim, jak Sakamoto, widać, ile mają wad i jak wiele brakuje im do naszego okularnika. Ale to z kolei stwarza możliwość tworzenia sytuacji, w których bohater pomoże przezwyciężyć te wady i poszczególne osoby podbudować. Zdaję sobie sprawę, iż taka koncepcja może co niektórych znudzić. Jednak z drugiej strony, tytuł ten zawiera tylko cztery tomy. Według mnie to idealna liczba, aby Sakamoto się nie znudzić. Osobiście z wielką ciekawością śledziłem jego losy i obserwowałem kolejne pomysły autorki na tą postać.

Jednak przejdźmy do tego, jak po obejrzeniu anime można tę mangę odebrać. Niestety, wersja animowana wypada znacznie lepiej. W mandze wiele sytuacji po prostu „nie gra”. Nie bawią tak samo jak w anime, choć muszę przyznać, że kilka razy się uśmiechnąłem. Mimo tego, to zdecydowanie za mało, żeby manga zyskała w moich oczach status pozycji „must have”. Zwłaszcza, że rysowana jest niezbyt ciekawą kreską.

Samemu wydaniu nie mogę wiele zarzucić. Tłumaczenie jest przyjemne, onomatopeje nie straszą swoją wielkością czy źle dobraną czcionką, a format standardowy dobrze trzyma się w rękach. Jedyne, co mi się nie spodobało, to jakość tuszu. W niektórych miejscach potrafi się on bowiem rozmazać.

Podsumowując: czy warto skusić się na ten tytuł? Moim zdaniem można rozpatrzyć jego zakup jedynie w sytuacji, gdy nie widziało się anime. Nie ma w nim niczego odkrywczego, a wiele sytuacji nie wygląda tak dobrze jak w wersji animowanej. Jeżeli jesteście bardzo wielkimi fanami tej pozycji, możecie rozważyć jej zakup. W końcu cztery tomy to nie jest jakaś zabójcza liczba, a 22,90 zł za część to niedużo.