Konwenty Południowe - Recenzja mangi: Ena Moriyama - „Hrabia Monte Christo"

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

hrabia monte christo

Hrabia Monte Christo

waneko

Autor: Ena Moriyama
Wydawnictwo: Waneko
Liczba tomów: 1
Cena okładkowa: 21,99 zł

Pomyślność i miłość sprzyjają Edmundowi Dantes. Mimo młodego wieku – 19 lat – jest obiecującym kandydatem na kapitana statku i oczekuje na ślub z ukochaną Mercedes. Podczas powrotu z rodzinnej Marsylii w 1815 roku na wyspie Elba bohater odebrał list od wygnanego Napoleona.  Ten mały kawałek papieru, o którym wiedzą jedynie narzeczona oraz pracodawca Edmunda, staje się początkiem wielkiej tragedii. Podczas ceremonii zaślubin Edmund zostaje niesłusznie oskarżony o zdradę stanu i w konsekwencji wywleczony z własnego wesela. Staje przed zastępcą prokuratora królewskiego Villefortem, który rzekomo wierzył w jego niewinność, lecz spalił jedyny dowód mogący go oczyść z zarzutów – list. Skazuje Edmunda na więzienie w twierdzy d’If – miejscu, do którego zsyłano więźniów politycznych. W takich okropnych okolicznościach poznaje włoskiego księdza Farię, którego zaczyna traktować jak mentora. Pod jego okiem chłopak z niższych sfer ma okazję kształcić się z historii, ekonomii, języków obcych. Faria powierza mu także tajemnicę skarbu hrabiego Spady, ukrytego na wyspie Monte Christo. Ksiądz uzmysławia Edmundowi, w jakim położeniu ten się znalazł, kto go zdradził i zarazem kto jest odpowiedzialny za serie nieszczęść, które go spotkały. Nie chcę odsłaniać szczegółów, dodam więc już tylko, że Edmund, skupiony na zemście, pragnie zadośćuczynienia swoich oprawców...

Troszkę dziwi fakt, że tak skomplikowana historia została wydana w jednym tomie – liczba wątków i ich charakter spokojnie nadają się na całą serię. Autorka z pełną świadomością okroiła materiał źródłowy, aby zmieścić go w zaledwie dwunastu rozdziałach. W rezultacie bohaterowie dostają niewiele czasu, żeby pozwolić czytelnikom poznać ich osobowość i motywacje. Jak na tacy mamy podane, kto jest zły, a kto dobry. Ale przy tym cała opowieść została ukazana wyjątkowo mgliście i jest pełna niedomówień. Widzimy przebłyski potajemnych działań Hrabiego – gdzieś był i coś zrobił, aby doszło do konkretnej sytuacji (w myśl zasady: tańczą, jak im zagra), jednak czytelnik nie do końca wie, gdzie i co. W porównaniu do oryginału zdarzenia w mandze wyglądają na dość chaotyczne i zbyteczne.

Graficznie manga prezentuje się niczego sobie. Cieszy oko przemiana zarośniętego Edmunda w ekstrawaganckiego, bogatego dżentelmena. Ściśle mówiąc, większa część tomu zawiera twarze o szerokiej gamie mimicznej, co moim zdaniem dodaje „pikanterii” fabule. Autorka ma upodobanie do ornamentacji, dbałości o detale otoczenia, a już szczególnie – o biżuterię, którą nosi Hayde. Obwoluta książki przedstawia Hrabię z tą kobietą. Na pierwszy rzut oka może to sugerować, że ta dwójka będzie w centrum wydarzeń mangi. Na okładce z kolei autorka przedstawiła zabawne historyjki z przeszłości Edmunda i Hayde.

Patrząc na całokształt „Hrabiego Monte Christo” Eny Moriyamy, mogę powiedzieć, że to dobry tytuł, ale ze skazą. Głównie są to niejasności przyczynowo-skutkowe, które mogą zagubić czytelników. Z pewnością nie będą w stanie wyłapać wszelkich zależności między bohaterami (pomimo krótkiego wprowadzenia o postaci), jak i niektórych fabularnych powiązań między kolejnymi rozdziałami. Odbiorca zauważy, że pomiędzy fragmentami mangi wydarzyło się coś „off-screen” i będzie musiał to sobie dopowiedzieć. Mocno okrojona historia traci w konfrontacji z oryginalną powieścią. Jednakże autorka podjęła udaną próbę zachowania sensu fabularnego i wzbogaciła opowieść o smaczki z niewielkim, humorystycznym wątkiem, przez który rzuciła całkiem nowe światło na losy Hrabiego Spady.