Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tytuł mangi

Prawdziwa historia Itachiego

Nazwa Wydawnictwa

Autor: Masashi Kishimoto, Takashi Yano
Wydawnictwo: J.P.F.
Ilość tomów: 2+
Cena okładkowa: 24,90 zł

Itachi jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych bohaterów z uniwersum „Naruto” i zawsze uważałam, że jego postać nie została w pełni ukazana. Gdy oglądałam „Naruto” kilka lub kilkanaście lat temu,drażniło mnie to, że wielokrotnie przewijały się te same sceny z jego udziałem, a nigdy tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się czegoś więcej. Nowelka „Prawdziwa historia Itachiego” doczekała się swojej ekranizacji pod koniec emisji anime „Naruto: Shippuuden”, lecz jeśli nie dotrwaliście do tych odcinków, to teraz możecie bliżej przyjrzeć się temu bohaterowi.
Historia Itachiego została podzielona na części i przedstawiona w dwóch tomikach– „Księdze Blasku” i „Księdze Mroku”. Pierwsza z nich rozpoczyna się w momencie, kiedy Itachi ma zaledwie cztery lata, a jego ojciec, Fugaku, przewodniczący klanu Uchiha, zabiera go na pole bitwy rozgrywającej się pod koniec Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi. Patrząc na niezliczoną liczbę martwych oraz rannych ludzi, mały Itachi uświadamia sobie ogrom okrucieństwa, jaki wojna sprowadza na ludzkość. W jego sercu kiełkuje marzenie o tym, by raz na zawsze złożyć broń.Aby osiągnąć ten cel, postanawia stać się najsilniejszym shinobi na świecie. Od tego momentu towarzyszymy Itachiemu w jego treningach. Młody Uchiha jest bardzo uzdolniony, więc w zaledwie kilka miesięcy kończy Akademię, następnie w bardzo młodym wieku zdaje testy na genina i chunina, aż wreszcie trafia do Anbu, czyli sił specjalnych podlegających bezpośrednio Hokage. W międzyczasie na świat przychodzi jego brat Sasuke, którego Itachi kocha najbardziej na świecie. Młody Uchiha zdobywa również dwoje przyjaciół – Shisuia, który podobnie jak Itachi jest niezwykle uzdolniony i pomaga mu w treningach, oraz Izumi, swoją rówieśniczkę. Tomik kończy się, gdy Itachi otrzymuje misję specjalną, którą musi wykonać, aby zostać pełnoprawnym członkiem Anbu. W tym momencie chłopak nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak pełna mroku będzie ścieżka jego życia.
W „Księdze Mroku” młody Uchiha decyduje się wykonać z pomocą swojego przyjaciela Shisuia poleconą mu misję. Od tego momentu przynależy już do elitarnej formacji Liścia. Niestety, nastroje w klanie stają się coraz bardziej napięte i jego członkowie zaczynają naciskać na jak najszybsze przeprowadzenie rewolucji, która według nich przywróci dawną chwałę rodu Uchiha. Władze wioski, tak samo jak Itachi, są świadome tego, że jeśli do przewrotu dojdzie, wybuchnie kolejna wojna. W tym momencie Itachi zostaje postawiony przed trudnym wyborem:stanąć po stronie swoich pobratymców czy osady. Myślę, że wszystkie osoby zainteresowane tym tomikiem wiedzą, jakiego wyboru dokonał.
Miałam pewne obawy przed przystąpieniem do lektury„Prawdziwej historii Itachiego”. Język japoński jest bardzo trudny do tłumaczenia, zwłaszcza w przypadku dłuższych tekstów ciągłych. Co więcej,jest również bardzo specyficzny, przez co nieumiejętny przekład będzie bardzo dziwne dla polskiego odbiorcy. Na szczęście wydawnictwo JPF całkiem dobrze poradziło sobie z tym problemem. Może to kwestia przyzwyczajenia do tego typu tekstów, ale czytało mi się całkiem przyjemnie. Niestety, wkradło się kilka błędów, głównie w tomiku „Księga Blasku”. Po pierwsze, raziła niekonsekwencja. Pełna nazwa osady zawsze była tłumaczona, ale w przypadku, gdy pojawiało się samo słowo „Konoha”, to czasem zostawiono je w oryginale, a czasem był to po prostu „Liść”. Drugą rzeczą są błędy interpunkcyjne, głównie spacje zostawione przed przecinkami. W jednym miejscu zdanie zostało ucięte, przez co całość wyszła bardzo niezręcznie. W drugim tomiku natomiast pojawiły się błędy drukarskie –niektóre strony były zadrukowane słabiej niż pozostałe, ale podejrzewam, że to kwestia egzemplarza.
Jeśli lubicie uniwersum „Naruto”, to myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę pozycję. Dla mnie była taką podróżą w przeszłość i stanowiła miłe przypomnienie, dlaczego losy niektórych bohaterów potoczyły się w ten, a nie inny sposób.