Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tytuł mangi

Jaco z Galaktycznego Patrolu

Nazwa Wydawnictwa

Autor: Akira Toriyama
Wydawnictwo: JPF
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 18,90 zł

„Jaco z Galaktycznego Patrolu” będzie zapewne ważnym komiksem dla fanów twórczości Akiry Toriyamy, gdyż jest to ostatnia jak dotąd manga, przy której mangaka zajmował się jednocześnie stroną fabularną, jak i graficzną. Dla mnie ważniejsze jednak jest to, że czyta się ją naprawdę dobrze.

Wszechświat to ponure miejsce, gdzie najważniejszym z powszechnie uznawanych praw jest prawo silniejszego. Ale czy na pewno? Istnieje wszak elitarna jednostka policyjna – Galaktyczny Patrol – która próbuje temperować wichrzycieli o „kosmicznych” ambicjach. Jeden z jej agentów, niejaki Jaco, jest jednak nieco problematyczny, gdyż postronni obserwatorzy śledzący jego poczynania mogą zadawać sobie pytanie, czy „lekarstwo” czasami nie jest gorsze niż „choroba”, którą miało leczyć.

Fabuła liczącej zaledwie jeden tomik mangi jest nieskomplikowana. Tytułowy Jaco z Galaktycznego Patrolu wykonuje misję, która pozwoli zapobiec zagładzie ludzkiej cywilizacji. Niestety, przez nieuwagę uszkadza swój pojazd kosmiczny i musi awaryjnie wylądować na wyspie położonej w pobliżu Wschodniej Stolicy, której jedynym mieszkańcem jest Postępiusz Wyżerski, przypadkiem doktor inżynierii czasoprzestrzennej.

Próżno szukać w „Jaco z Galaktycznego Patrolu” niespodzianek. Fabuła jest poprowadzona w dający się przewidzieć sposób, a ja nie jestem przy tym nawet pewien, czy nie jest tylko pretekstem dla mnożenia zabawnych sytuacji oraz stworzenia powiązań między recenzowanym tytułem pobocznym a mangą „Dragon Ball”.

Humor w mandze oparty jest na niezrozumieniu przez Jaco zamieszkujących planetę Ziemian, ich obyczajów i kultury. Tytułowy bohater co rusz głosi pompatyczne hasła o sobie i swojej „elitarnej” organizacji, jednocześnie swoimi działaniami udowadniając coś dokładnie przeciwnego. Niemniej istotne jest, iż komiksie wprowadza wątki i postacie, których znaczenie zrozumieją tylko czytelnicy zaznajomieni z główną mangą z serii oraz jej kontynuacją „Dragon Ball Super”. Autor ciągle puszcza oko do swych wiernych fanów, co jest urocze. Niestety wyłapią to tylko weterani „Dragon Ball”, a nowicjusze będą mogli co najwyżej zastanawiać się, co autor ma na myśli.

Pomimo swej niewielkiej objętości przez karty komiksu przewija się sporo postaci, a czytelnik dostaje o nich nawet te informacje, które są mało istotne. I tak naprawdę to na barkach zabawnego megalomana, jakim jest Jaco, i jego relacjach z mizantropijnym i zmęczonym życiem doktorem Wyżerskim oraz chcącą zostać pisarką powieści fantastycznonaukowych, żywiołową i optymistyczną Tights spoczywa ciężar przykucia uwagi czytelnika. Mimo ograniczonej ilości miejsca te trzy osoby nie są tylko pustymi wydmuszkami realizującymi zamierzenia autora, mają wyraziste charaktery i nieustannie wchodzą w słowne utarczki, które obnażają ich podejście do świata. Zapewnia to dużą porcję humoru i uzupełnia niedostatki fabuły. Warto zresztą podkreślić, że tłumaczenie imion i nazwisk od JPF samo w sobie też jest zabawne i sprawia, że czytelnik uśmiechnie się raz czy dwa.

Akcja „Jaco z Galaktycznego Patrolu” rozgrywa się na terenach przylegających do tzw. Wschodniej Stolicy i w samym mieście, które jest charakterystycznym miejscem, gdzie obok nowoczesnych budynków można spotkać spacerujących samurajów, rycerzy czy barbarzyńców i bynajmniej nie są to osoby w karnawałowych przebraniach. Poza tym jednak nie widać tutaj odejścia od stylu autora znanego z mangi „Dragon Ball”. Może tła są trochę bardziej dopracowane, mniej monotonne, ale charakterystyczny przerysowany wygląd postaci nie uległ zmianie. Dobrze komponuje się to z lekką wymową komiksu.

„Jaco z Galaktycznego Patrolu” czytało mi się przyjemnie i wydaje mi się, że ten komiks można polecić wszystkim fanom serii i… niestety głównie im, bowiem autor, często puszczając oko do obeznanych z jego twórczością czytelników, sprawia, że kilka spraw pozostanie niejasnych dla tych, którzy dopiero poznają uniwersum „Dragon Ball”. To zabawna i angażująca historia poboczna, ale zły punkt wejścia dla tych, którzy chcą się zapoznać z twórczością Akiry Toriyamy.