Tytuł mangi

„BASTARD”

Nazwa Wydawnictwa

Autorzy: Carnby Kim, Youngchan Hwang
Gatunek: dramat, thriller, psychologiczny 16+
Wydawnictwo: Waneko
Liczba tomów: 5
Cena okładkowa: 44,99zł

Recenzja została napisana po przeczytaniu 1 tomu

Niezależnie od tego, czy mowa o codziennych sprzeczkach, niewypowiedzianych żalach czy konfliktach wartości, z pewnością nie ma nikogo, kto zawsze w pełni zgadza się z opiniami i czynami swoich rodziców. Możemy jednak się zgodzić, że to  nic w porównaniu z sytuacją głównego bohatera, Jin Seonwoo, któremu nogi uginają się ze strachu na samą myśl o ojcu. Choć dla wszystkich innych ojciec Jina, Dongsoo Seonwoo, jest przystojnym, wysokim prezesem znanej firmy oraz książkowym przykładem życzliwości, jego prawdziwe oblicze nie mogłoby być bardziej od tego ideału odległe… W rzeczywistości Dongsoo jest szalonym seryjnym mordercą, który zawsze rozgląda się za ładnymi dziewczynami nadającymi się na jego kolejną ofiarę, a Jin jego niechętnym wspólnikiem.

Muszę przyznać, że „Bastard” nie jest pierwszym tytułem, po który sięgnęłabym w sklepie z mangami. Nie dość, że nie mam żadnego doświadczenia z koreańskimi manhwami, to najczęściej czytam słodsze, radośniejsze historie. Jeśli miałabym opisać ten tytuł w jednym słowie, to powiedziałabym że w „Bastardzie” jest wszystkiego dużo; dużo przekleństw, dużo akcji, dużo napięcia. panel/strona z manhwy „Bastard”

Więc może zacznijmy od tego pierwszego punktu. Pewnie to częściowo kwestia różnic kulturowych, częściowo tego, że Japoński (a co za tym idzie japońskie mangi, do których jestem tak przyzwyczajona) nie ma tradycyjnych przekleństw, a częściowo kwestia tematyki tej manhwy, ale ilość przekleństw uderzyła mnie już na samym początku jako trochę przesadna, przez co na początku ciężko było mi brać tę lekturę na serio. 

Mimo to bardzo szybko wciągnęłam się w „Bastarda” i skończyłam tom w niespotykanym dla mnie tempie. Tak jak wspomniałam, w pierwszym tomie jest bardzo dużo akcji oraz napięcia. Tak się wciągnęłam w losy Jina, że po zaczęciu lektury wieczorem pierwsze, co zrobiłam rano, to przeczytanie kilku kolejnych rozdziałów, a jeszcze tego samego dnia skończyłam ten tom. A stron też ma dużo, bo aż 400!

Muszę przyznać, że humor bywał trochę dziecinny lub banalny, ale na szczęście celem thrillera nie jest bycie zabawnym, a sprawienie, że czytelnicy będą siedzieć jak na szpilkach czekając, co stanie się dalej - i zapewniam, że to drugie z pewnością tej serii wychodzi bardzo dobrze. 

Mówiąc najprościej, choć „Bastard”, jak każda seria, ma jakieś swoje małe wady, to cieszę się, że wyszłam ze swojej strefy komfortu, bo była to bardzo… hmm, biorąc pod uwagę fabułę, nazwanie tej lektury „przyjemną” byłoby trochę nie na miejscu, ale rozumiecie o co chodzi.

PS: Ojciec Jina jest przerażający, na serio. Mamo, Tato, kocham was! <3

Tagged Under