Konwenty Południowe - Wywiad z pisarzem - Michał Gołkowski

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Wywiad Michał Gołkowski

Michał Gołkowski

Rok urodzenia: 1981
Miasto pochodzenia: Sochaczew
Rok pierwszej wydanej książki: 2013 
Fanpage: Michał Gołkowski - ofiszyl fanpejcz

 

 

 

Zodiakalnie patologiczny wodnik z roku stanu wojennego. Wbrew pozorom samotnik, mizantrop i introwertyk.
Z wykształcenia lingwista, z zamiłowania historyk wojskowości, z zawodu tłumacz kabinowy angielskiego, polskiego i rosyjskiego.
Obecnie stalker.
Czarnobylem zafascynowany, odkąd tylko dowiedział się, po co brał wiosną ’86 ten niedobry proszek w kapsułkach z opłatka.
Swoje związki ze Wschodem i stosunek do słowiańskości określa jako typowy love-hate relationship.
Od zawsze rozerwany pomiędzy Skansenem w Łowiczu a Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, osiadł w końcu pod lasem niedaleko Sochaczewa.

Wywiad

J.O.: Skąd wziął się „Spiżowy gniew”?

M.G.: Sam pomysł narodził się zupełnie trywialnie i niespodziewanie: przy pizzy. Akurat byłem z moim Wydawcą na lunchu, siedzieliśmy, gadaliśmy luźno, słoneczko grzało... I rzucił pomysł: bo wiesz, Miś, ja to bym przeczytał takie rasowe heroic fantasy, takie sword&sorcery. Coś w stylu dawnego Conana. No i zaczęliśmy rozmawiać, i zanim doszliśmy do deseru i kawy, to miałem już w głowie samego Zahreda (wtedy jeszcze bez imienia, tylko jako postać), zarys fabuły na pierwszy tom i ogólny pomysł na całość - bo od początku wiedziałem, że będzie więcej niż jeden tom.
A tak freudowsko - z kuchni w domu Babci, która karmiła mnie podpłomykami z rozgrzanej do czerwoności blachy kuchenki węglowej i mitami antycznej Grecji. Stąd wzięła się moja miłość do Hektora i Achillesa, do czasów zapomnianych, do twierdz, których już nie ma.

J.O.: O czym traktuje fabuła książki?

M.G.: Tak żeby nie spoilerować, bohater pojawia się znikąd - dosłownie. Po prostu wychodzi z pustyni, ma tylko swoje imię, wspomnienia i... cel. Trafia do Hatwaretu, bogatego i dostatniego miasta, a tam wgryza się w tkankę jego elity i powoli zaczyna drążyć w niej swoje własne korytarze. Dlaczego? A raczej: po co? No cóż, tego można się tylko domyślać... Ale na pewno nic nie jest tak proste, jak się wydaje z początku.

J.O.: Jaka jest twoja ulubiona postać ze „Spiżowego Gniewu”?

M.G.: Zahred, główny bohater - bez dwóch zdań! Udało mi się połączyć w jedno wszystkie najlepsze i najgorsze cechy dotychczasowych protagonistów moich powieści, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie. Ale będę nieuczciwy, jeśli nie powiem o innych - pysznie bawiłem się, pisząc rozwiązłą i bystrą Sarsanę, świetnie opisywało mi się świat oczami wycofanego skryby Zakarnasza, doskonale czułem się w skórze porywczego i lekko uprzedzonego księcia Tyrsena... Jestem po części każdym z nich, jak w każdej książce.

J.O.: Kim jest główna postać?

M.G.: Zahred to człowiek, o którym nikt nie wie, na dobrą sprawę, nic - na pewno nietutejszy, nieznający z początku ani języka, ani kultury. Wyglądający na przybysza, ale nikt nie wie, ani nawet nie ma cienia pojęcia, skąd miałby pochodzić. Na pewno bardzo przenikliwy, wprawny obserwator, doskonale władający bronią, ze szczególnym zamiłowaniem do topora. Człowiek żaden - albo, jak okaże się wkrótce, człowiek wszystek, bo lekceważenie go jest błędem w pełnym słowa rozumieniu - śmiertelnym.

J.O.: Ile części o Zahredzie planujesz napisać?

M.G.: „Siedem ksiąg grzechu” to roboczy tytuł serii. Jestem w połowie drugiego tomu, więc teraz pójdzie już z górki. Jakbym przysiadł, to do końca roku byłoby gotowe.

J.O.: Zamierzasz skończyć do końca roku?

M.G.: Gdybym przysiadł na poważnie, to napisałbym te pozostałe pięć i pół tomu do końca roku, tak. Ale nie zamierzam, nie - mam po drodze jeszcze „Ottona” z serii „Stalowe Szczury”, no i trochę życia zawodowego.

J.O.: A czy poszczególne tomy będą ze sobą w jakiś sposób połączone fabularnie, jak to dzieje się w uniwersum Stalowych Szczurów, czy łączy je tylko jedna postać?

M.G.: Dopuszczam pewne elementy powiązania, ale będzie to raczej cykl niż saga - łączy je głównie sam Zahred. Reszta to zmieniające się dekoracje i mimo że wprawny czytelnik dostrzeże czasem, że coś może się powtórzyć albo spiąć, to będą to raczej wytrawne smaczki. Lekturę można będzie zacząć w dowolnym miejscu serii.

J.O.: Zdradzisz, jakie okresy historyczne chcesz przedstawić swoim czytelnikom?

M.G.: Co do tego nie mam jeszcze pełnej jasności - ale na pewno „Spiżowy gniew” rozgrywa się w świecie do złudzenia przypominającym północno-wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego i Kretę kultury minojskiej. Z kolei „Bogowie Pustyni”, których piszę nawet w tej chwili (tak!), to starożytny Egipt okresu Starego Państwa.

J.O.: Dlaczego warto przeczytać „Spiżowy Gniew”?

M.G.: Bo to książka, jakiej jeszcze w polskiej fantastyce nie było! Epoka brązu, bohater w najlepszych tradycjach Howarda i Wagnera, pióro Gołkowskiego - można prosić o więcej?

J.O.: Jeśli fani proszą o więcej, to jak na razie o nowego S.T.A.L.K.E.R-a. Zatem... kiedy planujesz napisać kolejnego?

M.G.: Och, do pisania S.T.A.L.K.E.R-a mi się teraz nie spieszy - pięć sztuk w pięć lat, trzeba trochę odpocząć.

J.O.: W takim razie dziękuję ci za rozmowę i czekam razem z czytelnikami na premierę.

M.G.: Ależ to ja dziękuję - zawsze z miłą chęcią porozmawiam!

 

Wydane dotychczas pozycje (w chwili publikacji wywiadu):

  1. Cykl .S.T.A.L.K.E.R.:
    Ołowiany świt, Drugi brzeg, Droga Donikąd, Sztywny, Powrót
  2. Cykl Stalowe Szczury:
    Błoto, Chwała, Konigsberg, Otto (w przygotowaniu)
  3. Cykl Komorniczy:
    Komornik, Komornik ++ Rewers, Komornik +++ Kant
  4. Powieść:
    Moskal.
  5. Antologie:
    Pióra Falkonu - Na nocnej zmianie, Idiota skończony