Konwenty Południowe - Relacja: Wondercon 3.0 - Najbardziej wyczek(iw)any konwent lata

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

W dniach 25-26 czerwca odbyła się kolejna edycja wrocławskiego konwentu Wondercon. Tegoroczna, trzecia już odsłona zdominowana została przez gry – finały polskiej ligi Dota, gry konsolowe – turniej Guilty Gear, retro granie czy planszówki. Nie mogło zabraknąć stałego, najbardziej i najdłużej wyczekiwanego punktu programu – cosplayu. Dlaczego najdłużej wyczekiwanego? O tym w dalszej części relacji.

Co dwie szkoły, to niejedna

Konwent odbył się w dwóch lokalizacjach, w Gimnazjum nr 19 i hali IASE. Jak często narzeka się na konwenty odbywające się w dwóch miejscach, tak tutaj do plusów można było zaliczyć stosunkowo niewielką odległość między conplace'ami. Jeśli ktoś nie miał ochoty na spacer, to mógł podjechać dwa przystanki autobusem.

Gimnazjum służyło jako szkoła sleepowa. Tam też odbywała się akredytacja, atrakcje nocne i część dziennych. To tam również ulokowała się część wystawców.

Drugą lokalizacją była wspomniana już hala IASE. Tam odbywały się turnieje, finały Dota i konkurs cosplay. Część wystawców rozłożyła się właśnie tam, jak również fotostudio, planszówki i konsolówki. Plusem tej lokalizacji była nie tylko spora ilość miejsca, ale też i klimatyzacja, którą dało się odczuć. Do minusów można było zaliczyć fakt, że ze względu na deficyt krzeseł, nie dało się nigdzie przycupnąć, chyba że na zimnej posadzce. Przejdźmy do następnego etapu, który każdy konwentowicz przejść powinien, czyli… akredytacja.

When nothing goes right, go left

wystawcy na Wonderconie 3.0Akredytacja rozpoczęła się z godzinnym opóźnieniem, ale przebiegła sprawnie. Po znalezieniu miejsca do spania, na które zaadoptowano całe drugie piętro szkoły oraz salę gimnastyczną, można było udać się do hali IASE.

Wstęp na halę był darmowy, tak więc każdy wprost z ulicy mógł wejść i korzystać z atrakcji bez potrzeby akredytowania się w szkole konwentowej. Jeżeli już ktoś planował nocleg i miał zakupioną wcześniej wejściówkę, akredytacja była konieczna.

Pierwsze co zwróciło moją uwagę po wejściu na halę, to przestrzeń i klimatyzacja.
Atrakcje i wystawcy ulokowani byli na dwóch piętrach obiektu.

Na parterze znajdował się mały punkt gastronomiczny z popcornem i kruszonym lodem z sokiem (który w klimatyzowanych warunkach hali topił się bardzo wolno, co było na plus) oraz strefa WiiU, stoisko z gadżetami i grami Nintendo, stoisko z grami konsolowymi i strefa gier typu bijatyki.

fotostudio konwentu Wondercon 3.0 we Wrocławiu

Drugie piętro w przeważającej części zajęte było przez wystawców. Obok koszulek, kubków, przypinek, poduszek i mang można było zaopatrzyć się w miecze, peruki i inne konwentowe artefakty oraz akcesoria do Warhammera. Naprzeciwko wystawców znajdowała się scena ze stanowiskami dla graczy. Poza tym, można było zrobić sobie zdjecie w fotostudio, pograć w stare gry, na DDR czy w planszówki.

Gdyby ktoś zgłodniał lub miał chęć napić się czegoś zimnego, mógł skorzystać z foodtrucków ulokowanych na zewnątrz obiektu.

Koncerty

koncertOprócz gier i cosplayu, można było liczyć na atrakcje muzyczne. Na scenie zaprezentował się zespół “bez ambicji” z dosyć niestandardowym repertuarem. Pomiędzy poszczególnymi meczami Doty, wystąpił Martin Lechowicz z piosenkami łatwo wpadającymi w ucho i wywołującymi uśmiech na twarzy niejednego konwentowicza. Nie obyło się bez bisów.

C jak cosplay, czyli czekanie na cud

Przejdźmy do dalszej części imprezy, na którą wszyscy długo czekali. Na konkurs cosplay zaplanowany na godzinę 18 trzeba było sporo poczekać. Początkowo cosplayerzy otrzymali informację, że konkurs opóźni się z przyczyn technicznych. W międzyczasie scenę opanowali gracze Doty. Ludzie, którzy czekali na konkurs, z braku informacji o konkretnej godzinie rozpoczęcia snuli się znudzeni po hali i z ich twarzy można było wyczytać, że mają dosyć. W końcu konkurs wystartował z niemałym, bo 2,5-godzinnym opóźnieniem i rozpoczął się od... próby. Po trzech występach(!) wszyscy mieli nadzieję na rozpoczęcie właściwego konkursu, jednak się przeliczyli. Postanowiono jeszcze trochę odwlec moment rozpoczęcia i na scenie pojawił sie Kira Polish Parkour Dog z dwójką utalentowanych psów. Ich występ jednak trochę rozładował napięcie i niezadowolenie widowni.

cosplay na Wonderconie 3.0I oto nadejszła wiekopomna chwila i właściwy konkurs cosplay mógł się w końcu rozpocząć. Pomimo niewielkiej liczby cosplayerów, na widowisko nie można było narzekać. Cosplayerzy dali z siebie wszystko, włączając w to latające miecze ze styroduru (oraz ich elementy spadające często na widownię) jak również rozwalenie styrodurowego krzesła na plecach drugiego cosplayera, marsz Kapelusznika po stole i sypanie konfetti, aż po sailorkowy support z widowni w postaci ptaka na kiju. Nie obyło sie bez zgrzytów, czym było nagłe i nieoczekiwane wyłączanie podkładu podczas niektórych scenek, co wprowadzało spore zamieszanie.

Uczestników konkursu oceniało jury w składzie: LinaSakura, Dorian Makbeth i Shitty cosplayz. W kategorii na najlepszy strój główną nagrodę zdobyła Nona. W kategorii OC wygrał Glorf. Najlepszą scenkę zaprezentowały Artemis i Kasori. Natomiast w kategorii za najlepszy strój z gry moba uzyskała Lorien. Wyróżnienie zgarnęła UniCat.

Nocne letnie wojny i bubble tea

Po emocjach związanych z oczekiwaniem na cosplay i po wykańczającym upale, jedynym wybawieniem było położenie się w sleepie lub na korytarzu (co ze względu na temperaturę było niezłym pomysłem). I tak w godzinach późnowieczornych większość uczestników już spała i światła w sleepach były pogaszone.

Jak dla mnie jednym z niewątpliwych uroków konwentowania są atrakcje nocne. Tak więc zamiast na spoczynek, postanowiłam wybrać się na projekcje filmów Mamoru Hosody. Można było obejrzeć miedzy innymi Summer Wars i Wilcze Dzieci. Do tego kubeczek zimnego bubble tea, ciemność, kinowe warunki i można było odetchnąć. Po projekcji w godzinach bardzo wczesnoporannych udałam sie do sleepa – trzeba było trochę naładować baterie, bo oto rozpoczynał się dzień drugi imprezy.

Niedzielne granie

Dzień drugi przywitał zmianą pogody, niższą frekwencją oraz skupiał się głównie na e-sporcie. Konwent ostatecznie zakończył się finałem Doty, w którym zwyciężyli Złotopolscy, na drugim miejscu znaleźli się Trzy Rodzaje Sałaty, a trzecie miejsce na podium zdobył Team Rocket.

Podsumowanie

Ten konwent mógłby być lepszy, gdyby nie ogromne opóźnienie głównej atrakcji wieczoru, braku jakichkolwiek informacji i braków w organizacji. Bardzo było mi szkoda oczekujących, zarówno spektatorów jak i cosplayerów, a najbardziej tych, którzy nie mogli usiąść ze względu na strój. Na szczęście klimatyzacja dawała jakiś w miarę odczuwalny komfort, ale wielogodzinne stanie raczej nie jest powodem do radości dla nikogo, a męczy i zniechęca do dalszego udziału w konwencie. Plus dla organizacji za udostępnienie wody cosplayerom. Jeśli ktoś wybrał ten konwent dla znajomych, to dobrze trafił. Jeśli dla samego konkursu, mógł się srogo zawieść.

Czy pojawiłabym się na następnej edycji Wonderconu? Tak, żeby porównać co się poprawiło a co nie.

Plusy:

  1. stosunkowo niewielka odległość między miejscówkami
  2. klimatyzowana hala
  3. foodtrucki i bubble tea
  4. nocne atrakcje
  5. brak problemów ze sleepami

Minusy:

  1. znaczne opóźnienie akredytacji i gali cosplay
  2. brak informacji
  3. deficyt krzeseł na hali
  4. problemy techniczne z dźwiękiem podczas konkursu cosplay