Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Konwent z duchami, wampirami i innymi potworami...

W dniach 27-29 października odbyła się w Poznaniu pierwsza edycja konwentu AnimeCon Halloween. Event zorganizowany został przez anime24.pl - rozpoznawalny w Polsce portal dla miłośników popkultury japońskiej. Głównym motywem, ze względu na datę, był mrok związany z duchami, wampirami, czarownicami. AnimeCon odbył się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich znanych z Pyrkonu czy PGA.

Pierwotnie cała impreza miała mieć miejsce w zwyczajnej szkole, jednakże prawie tydzień przed 27 października dostaliśmy od organizatorów informację o zmianie lokalizacji. Ponadto okazało się, że przedłużono czas trwania o cztery godziny, zmieniając datę rozpoczęcia z 23:00 na 19:00 w piątek. Po ogłoszeniu owego komunikatu, na tablicy wydarzenia na Facebooku wylała się pierwsza fala hejtu wśród uczestników. Wielu osobom nie spodobała się zmiana godziny otwarcia konwentu, ponieważ już dawno zakupili bilety na pociągi czy autobusy. Jednakże niektórym nie przeszkodziło to w niczym i pojawili się na miejscu o wiele wcześniej. Uczestnicy zbierali się pod wejściem zachodnim MTP już od południa. Po godzinie 18:30 na miejscu była już całkiem pokaźna kolejka, przyjezdnych wciąż przybywało, ale nigdzie w zasięgu wzroku nie było widać akredytacji. Tuż przed 19:00 pojawiły się osoby odpowiadające za bilety, które przyniosły ławki i ustawiły punkt odbioru wejściówek. Z małą obsuwą czasową zaczęło się coś dziać i najpierw przez barierki przepuszczono wystawców. Kolejka była jedna i brakowało informacji, gdzie konkretnie mają się zgłosić media, twórcy atrakcji czy osoby techniczne ze sprzętem. Dopiero po dopchaniu się na sam przód kolejki, dowiedziałam się, że mam przejść przez barierki tak jak wystawcy. Po chwili miałam już w ręku identyfikator medialny ze smyczką. Ponoć każdy miał otrzymać cukierka, bo w końcu halloween, ale jak widać o tym drobnym szczególe zapomniano…

Sleeproom, sanitaria, ochrona

W hali nr. 1 znajdował się sleeproom, gdzie każdy mógł rozłożyć swoje rzeczy. MTP są dobrze znane ze swoich ogromnych budynków, więc nawet po przybyciu z walizką w sobotę rano nie miałam problemu ze znalezieniem miejsca. Ogromnym plusem było to, że każdy mógł swobodnie się rozłożyć, nie przeszkadzając osobom obok. Budynek na czas imprezy był ogrzewany, więc mroźny wiatr mógł straszyć uczestników jedynie na zewnątrz. O dziwo w toaletach nie brakowało papieru czy mydła. Było schludnie – imponowały czyste umywalki i toalety. Panie porządkowe stale dbały o ład. W hali znajdowały się dwa pomieszczenia z prysznicami, jeden męski, a drugi damski i o dziwo tam także panowała względna czystość. Jedynie w sobotę woda była lekko ciepła, ale dało się to przeżyć. Za każdym razem, gdy wchodziłam do sleeproomu, panowie z ochrony sprawdzali opaski, także o bezpieczeństwo również należycie zadbano.

Atrakcje

Atrakcje znajdowały się dokładnie w tej samej hali, co sleeproom, więc uczestnicy na dobrą sprawę nie musieli opuszczać owego budynku. Wystarczyło wejść schodami piętro wyżej, by wziąć w nich udział. Z powodu konwencji halloweenowej sale prelekcyjne dostały charakterystyczne nazwy, na przykład: Duch, Zjawa, Upiór, Strzyga, Widmo czy Wampir. To, co się rzucało w oczy, to brak rozpiski godzinowej atrakcji na drzwiach każdej sali. Zagubieni uczestnicy często wchodzili do pomieszczeń po to, aby zapytać o nazwę aktualnie odbywającej się prelekcji.

Wystawcy, konsolówki, cosplay

Hala nr. 3 była miejscem najbardziej obleganym przez uczestników konwentu, ponieważ można tam było znaleźć wystawców, strefę z konsolówkami, ultrastara, planszówki, a nawet budkę z jedzeniem. Jedynym mankamentem była znacząca odległość hali nr. 3 od hali ze sleeproomem i atrakcjami. Pogoda nie dopisywała, przez co przemieszczanie się było nieprzyjemne, zwłaszcza dla osób z letnimi strojami. Jednakże nikt nie mógł przewidzieć takich warunków atmosferycznych. Wystawcy oferowali przeróżne gadżety, takie jak kubki, breloczki, figurki, poduszki, maskotki czy koszulki. Nie zabrakło też stoisk prawdziwych artystów, którzy sprzedawali naklejki, rysowane na zamówienie arty, ręcznie robione zeszyty i zakładki do książek, kolczyki, naszyjniki, opaski z wianków. Tuż przed wystawcami znajdowała się oddzielona strefa gastro, gdzie można było usiąść przy stoliku i zjeść coś ciepłego oraz napić się piwa. Dla fanów japońskich rarytasów nie zabrakło takayaki, mochi, serników o smaku zielonej herbaty oraz popularnej na każdym evencie Bubble Tea. Tuż obok dla zwolenników gier znajdowały się konsolówki, które cieszyły się niemałym zainteresowaniem.

Niemal na końcu hali znajdowała się scena, na której odbył się konkurs cosplay. Uczestnicy nie zawiedli widowni, stroje były fenomenalne, a scenografia pokazów cieszyła oczy. Przed sceną ustawiono kilka rzędów krzesełek, jednak nie starczyło ich dla wszystkich konwentowiczów, więc reszta stała za nimi lub siedziała na podłodze. Nad bezpieczeństwem cosplayerów i widowni ciągle czuwali medycy. Ochrona często przypominała, aby nie stać ani nie siadać w wyznaczonych przejściach. Nagrody przyznawano w następujących kategoriach: scenka solo, scenka grupowa, strój halloweenowy, strój debiut (pierwsze i drugie miejsce), strój standard (pierwsze i drugie miejsce) oraz 5 wyróżnień (jedno od każdego z jury).

Podsumowanie

Wiecie, jest takie przysłowie „nie od razu Rzym zbudowano”, ale mimo paru niedociągnięć, AnimeCon uważam za udany. Czy zmiana lokalizacji na MTP się opłacała? Myślę, że tak, bo nie musieliśmy się gnieździć w małych szkolnych salach, a do dworca głównego był dosłownie rzut beretem. Sądzę, że ludzie bez względu na panujące warunki zawsze znajdą sposób, by się dobrze bawić. Dało się odczuć klimat halloween, w oczy rzucały się upiorne przebrania poplamione krwią, a pewna Śmierć nawet rozdawała cukierki! Jedyne, do czego mogę się bardziej przyczepić, to fakt, iż w pewnych godzinach w sleepie zakazano ładowania telefonów i podłączania czajników (chociaż nie widziałam tłumów ludzi, którzy ładowali swoje urządzenia). Ja się bardzo dobrze bawiłam, a patrząc po komentarzach na wydarzeniu facebookowym, widzę, że sporo z Was jest zadowolonych.  Według mnie AnimeCon ma potencjał i na przestrzeni kolejnych lat możemy się spodziewać rozbudowanej imprezy z dobrym klimatem. Organizatorzy już zapowiedzieli drugą edycję, więc trzymajmy kciuki, aby za rok było jeszcze lepiej.