Konwenty Południowe - Relacja z wydarzenia: ESL One (+IEM EXPO) - Fortnite Edition?

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Intel Extreme Masters i ESL One w Katowicach po raz kolejny zapewniły nam aż dwa weekendy e-sportowych wrażeń i emocji, a to dzięki rozgrywkom w „DotA 2”, „Starcraft 2” oraz „CS:GO”. I były to weekendy długie, gdyż zaczynające się już w piątek oraz w czwartek, a dla grających i części widzów jeszcze wcześniej! Dodatkowo należy pamiętać o IEM EXPO, które trwało w najlepsze i na którym mogliśmy odpocząć i zaczerpnąć tchu między kolejnymi meczami i przed walką o puchar mistrza świata w grach komputerowych. I to o tym głównie będę pisał w niniejszej relacji.mistrzostwa swiata gier komputerowych Intel Estreme Masters

Gdzie są te tłumy?

Już jadąc na parking, kiedy mijaliśmy Spodek, mogliśmy zaobserwować rzecz niebywałą – pustki. Przed charakterystycznym budynkiem właściwie nie było ludzi. Samo miejsce parkingowe też znaleźliśmy praktycznie od razu i to w odległości zaledwie 100 metrów od wejścia do Międzynarodowego Centrum Kongresowego. Sam parking także świecił pustkami, co w porównaniu do ubiegłych lat było czymś zupełnie nowym. Także przy wejściu dla mediów, gości i obsługi nikogo, poza ochroną, nie zastaliśmy. Podobnie było na terenie budynku, nawet po otwarciu wejść na IEM EXPO. W zasadzie można było aż do południa biegać po hali bez większego ryzyka zderzenia się, a i później nie doświadczyć tłoku, a jedynie nieco większego zagęszczenia uczestników. Nieco lepiej było w sobotę, ale wciąż nie były to tłumy, jakie widziałem choćby rok wcześniej.

Bezpieczeństwo ponad wszystko

Kolejną nowością była bramka wykrywająca metal i inne procedury bezpieczeństwa stosowane wobec wchodzących. Tak samo jak choćby w sądach należało opróżnić kieszenie, przejść przez bramkę, a w przypadku wątpliwości w ruch szły wykrywacze metalu i podstawowa rewizja osobista. Następnego dnia zaostrzono tę procedurę, sprawdzano dokładnie zawartość toreb, plecaków i pojemników. Wewnętrzna firma ochroniarska – FOSA – dbała dodatkowo o to, by nikt niepowołany i nieuprawniony nie miał wstępu do miejsc i korytarzy dla niego nieprzeznaczonych. I to sprawdzano podwójnie. Na przykład korytarz łączący Spodek z budynkiem Międzynarodowego Centrum Kongresowego był kontrolowany zarówno na wejściu, jak i wyjściu. Podobnie było z wstępem do pressroomu, kontrolowano identyfikatory i opaski przy wejściu na schody, jak i 10 metrów dalej, w samym pressroomie. Wyglądało to nieco paranoicznie, ale można się domyślić, dlaczego wprowadzono takie systemy bezpieczeństwa, jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie zdarzenia z finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Co czekało na nas w Spodku?

Główna atrakcja – rozgrywki w „Defence of the Ancient 2” – mogliśmy śledzić na głównej scenie, gdzie miejsca na widowni było dla około 5000 osób, a dodatkowo całość była streamowana na żywo. Niestety „DotA 2” nie cieszy się u nas zbyt dużą popularnością i podczas rozgrywek trybuny były obsadzone zaledwie w 10-30 procentach. Wokół, na zewnątrz głównej hali, rozlokowano stoiska, które nie zmieściły się w hali EXPO (a dlaczego się nie zmieściły, wyjaśnię nieco niżej).wielki space invaders Można tu było kupić całkiem niezły sprzęt dla graczy, od peryferiów desktopa, urządzenia wejścia takie jak klawiatury i myszy, po akcesoria dodatkowe, jak choćby powerbanki czy oświetlenie LED. Sam nawet się skusiłem i nabyłem nową klawiaturę od California Access, gdyż promocje i prezentowany sprzęt stały na wysokim poziomie i nie brakowało świetnych okazji. Ponadto, jak co roku, rozlokowano tu sporo punktów gastronomicznych z podstawowymi przekąskami, napojami czy zapiekankami. To jednak nie wszystko. Mogliśmy też zagrać w „Space Invaders” na gigantycznej oldskulowej konsoli oraz na normalnych rozmiarowo wersjach, na stoisku Pringles poszukać złotej kulki w basenie pełnym innych, białych piłeczek czy zgarnąć nagrody od firmy kurierskiej DHL za wcielenie się w… magazyniera w VR-owej grze.

IEM EXPO

Teraz przechodzimy do najbardziej obfitującego w atrakcje miejsca. Hala była podzielona na trzy nierówne części. Około 1/3 zajmowała strefa „Fortnite” (250 metrów kwadratowych!), 1/5 zarezerwowana została dla rozgrywek w „CS:GO”, a resztę oddano wystawcom i ich stoiskom. I to właśnie od tego zaczniemy opis.

superkomputer od IntelaBodaj najwięcej miejsca wśród firm zajmował Intel, który na swojej strefie z mięciutkim dywanem oferował możliwość zagrania w przeróżne produkcje na zaawansowanym technologicznie sprzęcie. Udało mi się na przykład dorwać do gamingowego laptopa z procesorem Intel i9, na którym mogłem zagrać w odświeżoną edycję „Resident Evil 2”. Dla spragnionych ruchu było też kilka stanowisk z grami VR – widziałem jakąś grę bokserską oraz coś, co przypominało fuzję gry z uniwersum „Gwiezdnych Wojen” i „Guitar Hero” i polegało na tłuczeniu mieczami świetlnymi spadających klocków, ale żeby nie było za łatwo, należało w nie trafiać z odpowiedniej strony oznaczonej strzałkami. Poza sprzętem wystawionym do rozgrywek zaprezentowano też taki o miażdżących parametrach (i cenie) czy customowy komputer kulę z kartą RTX 2080 Ti i procesorem Intel i9 wraz ze świetnie wyglądającym chłodzeniem. Sam desktop przeznaczony jest raczej dla pasjonatów z bardzo dużym biurkiem, co widać po zdjęciu obok.

Zaraz obok ulokowała się firma MSI ze swoim czerwonym smokiem. Przez większość czasu grano tam turnieje w „Tom Clancy's Rainbow Six Siege”. Osoby nieuczestniczące mogły też przetestować kilka innych tytułów. Mnie na przykład skusił „Apex Legends”, czyli najnowszy battle royale od twórców „Titanfalla”.

Na stoisku OMEN by HP mogliśmy także kupić sprzęt komputerowy i było to chyba jedyne miejsce sprzedażowe w hali EXPO. Ponadto tutaj też była największa strefa do luźnego grania w większość popularnych tytułów on-line, od „League of Legends” przez „Counter Strike: Global Offensive” aż po „Fortnite”.

najmniejsze kino świata Ars IndependenceNawet miasto Katowice miało swój wkład w uatrakcyjnienie imprezy. Jeżeli potrzebowaliśmy odpocząć, to właśnie to stoisko było naszym celem. Dodatkowo mogliśmy poświęcić około 4-5 minut, by obejrzeć krótkometrażowe filmy z festiwalu Ars Independent w najmniejszym, dwuosobowym kinie świata. Tematyka oczywiście związana była z miastem Katowice.

Z ciekawostek: na stoisku Samsunga prezentowano najnowsze tablety i telefony, na których mieliśmy możliwość zagrać między innymi w „Fortnite”. Tutaj też mogliśmy poczuć się jak pilot myśliwca odrzutowego, a to za sprawą specjalnego obrotowego krzesła i gogli VR.

Ponownie pojawiła się znana wszystkim firma Wedel, której przedstawiciele rozdawali setki kilogramów słodyczy w formie krówek i cukierków, czekotubek, batoników i wafelków.wedel maskotka Mogliśmy też zrobić sobie zdjęcie z zebrą (maskotką) lub na zebrze (w formie sporej figury). Cały czas na stoisku firmy odbywały się rozgrywki (głównie „Fortnite”) oraz przeprowadzano na scenie różnorakie konkursy, w tym ciekawie pomyślaną wersję „Familiady” z pytaniami związanymi z gamingiem i e-sportem. Dodatkowo, do destrukcji i konsumpcji przeznaczono gigantyczny, 300-kilogramowy automat do gier w całości wykonany z czekolady.

I tutaj przechodzimy do największej i najbardziej imponującej atrakcji IEM EXPO, czyli strefy „Fortnite”. Przede wszystkim ciężko było jej nie zauważyć i wcale nie chodzi o jej rozmiar. Zbudowano tutaj całą planszę, włącznie z konstrukcjami zamkowymi, płotkami, żywopłotami czy choćby niebem w formie zadrukowanego materiału rozwieszonego wzdłuż wszystkich ścian na strefie. Oczywiście mogliśmy też zagrać w „Fortnite” na jednym z kilkudziesięciu świetnie zaaranżowanych stanowisk komputerowych. To tutaj rezydowali niemal wszyscy cosplayerzy wynajęci specjalnie do obsługi strefy (czyli w strojach z gry oczywiście). Sprowadzono nawet pojazd stylizowany na ten, który znajdziemy w grze.strefa fortnite podczas ESL One w Katowicach

Gdzie ta „DotA”?

Zauważyłem dosyć dziwną i przykrą rzecz, jeżeli chodzi o obecność gry „DotA 2”. Otóż impreza poświęcona tej produkcji powinna chyba mocniej zaznaczać swoją tematykę, prawda? A tymczasem, mimo szukania, na żadnym ze stoisk i w strefach wolnego grania nie było możliwości zagrania w tę grę. Ba, gdybym był osobą z zewnątrz, nawet bym nie pomyślał, że właśnie takie rozgrywki się odbywają. Wszystko zdominował „Fortnite” w akompaniamencie „CS:GO”, „League of Legends” czy „Tom Clancy’s Rainbow Six”… Jedyna moja styczność z „Defence of the Ancients 2” podczas ESL One to same rozgrywki na głównej scenie i pojawiający się co jakiś czas profesjonalni gracze rozdający autografy w specjalnie wydzielonym barierkami korytarzu, ale ta atrakcja także nie cieszyła się dużą popularnością i nawet ochrona niespecjalnie pilnowała tam bezpieczeństwa…

Gdzie moje zdobycze?!

wedel familiadaJeżeli jesteś fanem darmowych gadżetów rozdawanych na tego typu imprezach, to ESL One nie był eventem obfitującym w łupy. Z racji małej liczby odwiedzających nie rozdawano praktycznie nic poza smyczkami i słodyczami. Jedyna opcja na zdobycie czegokolwiek „za darmo”, to wzięcie udziału w jednym z konkursów organizowanych przez firmy na stoiskach, a te niejednokrotnie wymagały poświęcenia własnej godności, choć zauważyłem, że Wedel na szczęście nie wymagał niczego specjalnie głupiego od uczestników i traktował ich z szacunkiem.

Konkurs cosplay i zdjęcia uczestników

cosplay eslO konkursie cosplay będzie krótko – nie odbył się. Uzyskałem informację, że odwołano go ze względu na zbyt małą liczbę zgłoszeń. Na szczęście już tydzień później problem zniknął, ale nie tego weekendu dotyczy niniejsza relacja. Chciałem natomiast zauważyć, że w przeciwieństwie do imprez mangowych czy fantastycznych, tutaj ludzie cieszyli się, że robi się im zdjęcia, uśmiechali się, pozowali i nie zasłaniali, jak to często bywa na konwentach, co znacznie ułatwiło moją pracę.

Słowo na koniec

Żałuję, że mogłem być jedynie na „pierwszym weekendzie”, ale niestety taka liczba dni urlopowych, jaka była wymagana do uczestniczenia w całości wydarzenia, przerosła moje możliwości. Druga część relacji będzie dostępna tylko w formie wideo i fotoreportażu. Jednak to wciąż materiał z tego roku i cieszymy się, że ponownie mogliśmy uczestniczyć w mistrzostwach świata w grach komputerowych w katowickim Spodku mimo że powinniśmy zbierać siły na nadchodzące eventy. I oczywiście będziemy także za rok!esl otwarcie