Konwenty Południowe - Relacja z konwentu - Comic Con Baltics 2019

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Na Litwie, czy też ogólnie w krajach bałtyckich, wydarzenia związane z filmami, serialami, grami, książkami, komiksami, mangami czy anime zdarzają się raz na rok – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dzieje się tak z jednego prostego powodu: populacja całej Litwy to niespełna trzy miliony mieszkańców, więc oczywiste jest, że osób tworzących litewski fandom jest jak na lekarstwo. Jeśli spodziewacie się, że np. mangi czy komiksy ze stajni Marvela są na Litwie tłumaczone i wydawane tak jak w Polsce, jesteście w błędzie. Na Litwie takich rzeczy nie uświadczycie. Obecnie litewski fandom przypomina mi polski fandom sprzed piętnastu czy nawet dwudziestu lat, gdy wszystko dopiero raczkowało, choć już wtedy liczba wydawanych pozycji pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni czy organizowanych konwentów mangowych i fantasy znacznie przewyższała litewską, dlatego Litwini oraz Łotysze i Estończycy bardzo cieszą się, gdy jakiekolwiek wydarzenie podobnego formatu jest organizowane na rodzimym podwórku.

Od kilku lat jesienią w Wilnie na terenie Międzynarodowych Targów LITEXPO organizowany jest festiwal NowJapan oraz Comic Con Baltics, na którym miałem okazję być zarówno w zeszłym, jak i w tym roku. Mimo że takie imprezy odbywają się tutaj bardzo rzadko, od razu są one organizowane na europejskim formacie.

Organizacja

Uważam, że pod względem wpuszczania na teren konwentu Comic Con Baltics 2019 wypadł gorzej niż jego zeszłoroczna edycja, a powód tego jest prosty: niewiarygodnie długa kolejka ciągnąca się przez dobre 200 metrów. Pogoda w tym roku niestety nie dopisała i padał deszcz, więc stanie na zewnątrz w takich warunkach pogodowych przez kilka godzin na pewno nie należało do przyjemnych atrakcji. Ja przyjechałem na miejsce około godziny jedenastej, godzinę po oficjalnym otwarciu. Byłem bardzo zdziwiony, widząc tak długą i liczną kolejkę – z wcześniejszych lat nie pamiętałem, by takie zjawisko miało w ogóle miejsce. Około godziny czternastej z ciekawości wyszedłem poza teren LITEXPO, by sprawdzić, jak się ma kolejka. Miałem nadzieję, że po czterech godzinach od startu imprezy już jej nie będzie. Niestety, nadal była (dość krótka, ale była).

Bilety na Comic Con Baltics można było nabyć wcześniej, za pośrednictwem serwisu Tiketa.lt, ale mimo to najwidoczniej akredytacja zajmowała sporo czasu. Każdy uczestnik standardowo dostawał identyfikator na smyczy oraz materiałową opaskę z logo konwentu. Informator można było nabyć na własną rękę w punkcie informacyjnym. Uzyskanie informacji było bezproblemowe i możliwe w języku litewskim, angielskim lub rosyjskim. Tam zostałem też poinformowany o istnieniu specjalnej, stworzonej przez Comic Con Baltics aplikacji na smartfona, która pozwalała na wzięcie udziału w interaktywnej grze polegającej na wykonywaniu różnych zadań na terenie całego konwentu i umożliwiała wygranie specjalnych nagród.

Większość atrakcji odbywała się w jednym budynku (z wyjątkiem przeglądu krótkich filmów, który mieścił się w budynku obok, ale i nie cieszył się dużym zainteresowaniem). Plan był ułożony w sposób przejrzysty i pozwalał na łatwe zorientowanie się w terenie. Atrakcje nie miały opóźnień, wszystko przebiegało według planu i rozpoczynało się o wyznaczonych godzinach. Przy głównej scenie nie brakowało przestrzeni ani krzeseł do siedzenia, po obu stronach były również zawieszone wielkie telebimy, więc cosplay czy inne prezentacje i wywiady można było oglądać z każdej odległości, nic nie tracąc przez ograniczoną widoczność czy brak miejsca. Język angielski był językiem, w jakim prowadzona była większość punktów programu.

Punkty gastronomiczne znajdowały się na zewnątrz (można było kupić kawę, herbatę, litewski kwas chlebowy, bubbletea, smoothies, lody, gofry, zapiekanki, hot-dogi, hamburgery, frytki czy inne dania typu fast food), ale również wewnątrz budynku Targów – przez cały czas pracowała restauracja pozwalająca na zjedzenie porządnego, domowego obiadu. Serwowano również dania wegańskie i wegetariańskie. Ceny za coś do jedzenia czy picia startowały od 1,5 euro. U większości sprzedawców można było płacić zarówno gotówką, jak i kartą. Oprócz tego na terenie LITEXPO można było wypłacić pieniądze z bankomatu oraz bezpłatnie skorzystać z kilku działających szatni i ogromnego parkingu. Organizatorzy konwentów na Litwie, Łotwie czy w Estonii nie przewidują miejsca noclegowego dla osób biorących udział w wydarzeniu, więc pomieszczenia wydzielonego na sleeproom nie było – jeśli przyjedziecie w przyszłym roku z Polski, pamiętajcie, że warto zadbać o hostel.

Wystawcy

Wystawcy w dużej mierze byli ulokowani w jednym miejscu, w ogromnym hallu na wprost głównego wejścia. Oprócz miejscowych, drobnych litewskich wystawców, przyjechali również wystawcy z Japonii oraz z Polski. Polskie stoisko miało najbogatszy i najbardziej różnorodny asortyment ze wszystkich. Niestety, zrobiło mi się przykro, gdy zobaczyłem obowiązujące u Polaków ceny. Pamiętam, jak kształtowały się ceny za te same produkty na konwentach w Polsce i według mnie przewalutowane do euro były wyższe niż w złotówkach. Smutno robi się na myśl, że na Litwinach zarabia się w ten sposób, korzystając z okazji, że ani sklepów, ani konwentów tutaj po prostu nie ma, a Litwini na pewno ochoczo będą kupować. I jest w tym pewna prawda: w zeszłym roku na Comic Conie Baltics byłem ze znajomym z Kurszanów (miasto na pograniczu ze Żmudzią), który bardzo ekscytował się wszystkimi rzeczami, jakie można było kupić, i o mało nie stracił z tego powodu głowy (i wszystkich pieniędzy). Dziwił się bardzo i pytał mnie, dlaczego ja nie chcę niczego kupować. Uświadomienie mu, że mnie to nie rusza, bo w Polsce jest tego dostatek, a konwenty odbywają się co tydzień, było chyba najsmutniejszą rzeczą, jaką mu tego dnia uzmysłowiłem. W tym roku, mijając grupki oblegające stoiska, widziałem podobne reakcje. Nigdy bym nie pomyślał, że można tak cieszyć się i ekscytować na widok jakiegoś kubka czy plakatu.

Atrakcje

W tym samym hallu pomiędzy stoiskami wystawców można było zobaczyć porozstawiane ogromne steampunkowe rzeźby różnych postaci, był m.in. Hulk, Obcy i Predator, Hellboy, Jack Sparrow i Davy Jones, smok z „Gry o Tron” i wiele innych. Przed budynkiem LITEXPO stał też olbrzymi Bumblebee. Steampunk jest na Litwie dość popularnym podgatunkiem fantasy i na tegorocznym Comic Conie Baltics dało się to wyjątkowo odczuć. W hallu urządzono również mini skate park oraz zachęcające do wstąpienia do litewskiego wojska stoisko, przy którym tradycyjnie ludzie robili sobie zdjęcia z Kapitanem Litwą.

Schodami można było wejść na antresolę nad hallem, gdzie utworzyła się niemała kolejka. Zaintrygowany postanowiłem dowiedzieć się, dokąd ona prowadzi. Po chwili dotarłem na jej początek i wszystko stało się jasne: bardzo fajnym pomysłem było urządzenie tam swego rodzaju „labiryntu zombie”, najprawdopodobniej inspirowanego serialem „The Walking Dead”. Wychodzący z niego ludzie wydawali się być zachwyceni tym, co zastali w środku. Ja niestety nie zdecydowałem się na stanie w kolejce ani sprawdzenie tego na własnej skórze. Przede mną było jeszcze wiele innych atrakcji do odkrycia.

Na antresoli mieściły się również dwie sale konferencyjne, w których przeprowadzano panele i wywiady, m.in. z głównymi gośćmi zza granicy: Davidem Faustino, Stevenem Ogiem i Georgią Hirst. Było to dobre miejsce, ponieważ hałas z dołu nie docierał na górę, zainstalowano dobre nagłośnienie, więc wszystko było słychać, nawet jeśli ktoś mówił bardzo cicho.

Wąskim korytarzem obok mieszczącej się wewnątrz budynku restauracji można było przejść do drugiego hallu, w którym ulokowano część multimedialną. Wszędzie stały telewizory, konsole, komputery, maty do tańczenia, fotele i okulary wirtualnej rzeczywistości, stoiska z grami i sprzętem elektronicznym, a nawet stare automaty do gier i flippery. Tuż za nimi zorganizowano specjalną strefę dla najmłodszych uczestników konwentu oraz usytuowano wielką makietę stworzoną z klocków Lego.

Konkurs cosplay

Najważniejsza atrakcja odbywała się na głównej scenie i podzielona była na kilka części (łącznie trzy albo nawet cztery, dwie w sobotę i jedna lub dwie w niedzielę). Ponieważ mój czas był mocno ograniczony, obejrzałem tylko część pierwszą w sobotę. Nie wiem, skąd wynikała taka decyzja podziału, mogę się jedynie domyślać, iż po prostu było tylu uczestników chcących pokazać swoje prace, że nie wystarczyło czasu, żeby to zrobić za jednym podejściem.

Przed samym cosplayem miała miejsce krótka pogawędka ze znanymi cosplayerami z całego świata, m.in. z Singapuru, Austrii, Włoch i Rosji, którzy opowiadali o swoich doświadczeniach, motywacji, ulubionych materiałach i przyszłych planach. Cosplay prowadzony był przez dwoje konferansjerów: Mistveina – cosplayera z Belgii, który wcielił się w postać Doktora Strange’a, oraz znaną litewską piosenkarkę Bjelle, która prezentowała strój i odgrywała rolę Alicji z Krainy Czarów. Uważam, że pierwsza część cosplayu była bardzo dobrze przygotowana i wyreżyserowana, a gra i żarty prowadzących wprost wspaniałe. Obeszło się również bez wszelkich wpadek technicznych. Mam nadzieję, że pozostałe części cosplayu oraz rozdanie nagród przebiegły równie wspaniale i żałuję, że nie mogłem tego wszystkiego obejrzeć na żywo do samego końca.

Oprócz oceny jury, w skład którego wchodzili wspomniani wyżej cosplayerzy z różnych krajów, na najbardziej podobające się stroje głosowała też publiczność, a odbywało się to za pomocą również wspomnianej wcześniej aplikacji na smartfona. Na telebimie zawieszonym nad sceną w czasie prezentacji każdej nowej postaci lub grupy wyświetlany był kod, który należało wpisać w aplikacji, i odpowiednio ocenić kreacje. Uważam to za bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ tym sposobem większą moc miała ocena publiczności, a nie zdanie dobranego jury, co wydaje mi się bardziej sprawiedliwe. Ja najbardziej zapamiętałem występ pierwszej i drugiej Anastazji oraz Cruelli de Vil, a moja najwyższa ocena powędrowała właśnie do nich.

Jestem mile zaskoczony tegorocznym Comic Con Baltics. Podobał mi się o wiele bardziej niż zeszłoroczny, uważam też, że było znacznie więcej ciekawych atrakcji. Co prawda początkowe kilkugodzinne stanie w kolejce w deszczu było raczej przerażające, ale za to bogactwo wszystkiego, co znajdowało się za bramką, zdecydowanie to rekompensowało. Przed przyjazdem do Wilna byłem raczej neutralnie nastawiony do całej imprezy, natomiast teraz jestem o wiele bardziej entuzjastycznie nastawiony na myśl o tym, co będzie za rok i jakie wrażenie tym razem wywrze na mnie Comic Con na Litwie. Myślałem, że będę się nudził. Nie mogłem się bardziej mylić. Zdecydowanie polecam i zachęcam do udania się na Comic Con za północno-wschodnią granicę.